Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość arbiter elegancji

Quo vadis kobieto

Polecane posty

Gość arbiter elegancji

Dokąd kobieto nie pójdziesz - będziesz nieszczęśliwa. Osiągniesz wyżyny kariery zawodowej, płacząc z samotności, bo nie ma faceta który by cię przewyższał. Znajdziesz męża, by ze zdumieniem poczuć, że do niego nie czujesz nic, a jedynie masz od niego poczucie bezpieczeństwa. Pojawi się mężczyzna, którego zapragniesz, jednocześnie będąc wściekłą, że taki drań zawrócił ci w głowie... Kobieta posiada duszę - duszę cierpiącą, która nigdy, nawet po śmierci, nie zazna spokoju.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
pięknie napisane

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
broken, a ty coś piszesz? w sensie jakieś wiersze?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość arbiter elegancji
Nie uważam, by to było bez sensu. W starożytności istniał spór między filozofami (co szczątkowo ukazane było w książce Sienkiewicza), który został przeze mnie rozstrzygnięty. Kobieta ma duszę, lecz w jej przypadku nie jest to coś pozytywnego.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Pojawi się mężczyzna, którego zapragniesz, jednocześnie będąc wściekłą, że taki drań zawrócił ci w głowie x to bez sensu. jak pragnie, to pragnie, wszyscy inni byli do luftu;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
To by oznaczało, że mężczyźni, którzy mają dusze wiecznie cierpiące (bo przecież są i tacy), mają duszę niewieścią? Ja bym nie powiedziała że to jest domena kobieca, myślę, że jest coś takiego jak dusza niespełniona, ale zdarza się niezależnie od płci.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość arbiter elegancji
Czegoś nie rozumiesz?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Właściwie, to powiedziałabym nawet, że każda dusza na pewnym etapie rozwoju jest niespełniona - jedni do niespełnienia w ogóle nie dojdą, inni będą w tym stanie duszy żyć całe życie, jeszcze inni przeskakują w końcu na inny "level".

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ależ rozumiem. Po prostu się z tym nie zgadzam.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ja mam dusze, bo jestem bardziej męska niż niejedną c***a

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość arbiter elegancji
Tak, cierpiący mężczyźni mają niewieście dusze, dusze romantyków, którzy nigdy nie spełnią swej miłości (choć z innych powodów niż kobiety). U kobiet budzą ciepłe emocje, ale nie w sensie erotycznym.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość arbiter elegancji
Według ciebie każdy w pewnym momencie życia cierpi? Na to potrzebna jest wrodzona wrażliwość, którą można stłumić, ale nie sposób zdobyć.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
To się chyba samo napędza jeśli przyjąć Twoje założenie; romantycy nigdy nie będą spełnieni, bo nigdy nie odnajdą idealnej miłości, bo żadna kobieta nie będzie pełnią miłości skoro jej dusza jest wciąż niespełniona. I koło się zamyka. No, coś w tym jest, ale i tak nie jestem przekonana co do tego podziału.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość arbiter elegancji
Bardzo słuszna uwaga. Jak na kobietę, ale o męskiej duszy. ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Oczywiście, że każdy cierpi, tylko w zależności od wrażliwości, jedni cierpią bardziej fizycznie (z pożądania np.) a inni psychicznie (z poczucia bezsensu życia choćby), pewnie, że wrażliwości nie da się wyuczyć, dlatego też niektórzy pędzą życie nieskomplikowane wewnętrznie, skoncentrowani na zaspokajaniu potrzeb wykreowanych przez kulturę i własną fizyczność. Inni cierpią cały czas i nie potrafią nawet zrozumieć, dlaczego i czego ciągle szukają. Najszczęśliwsi są ci, którzy chociaż wrażliwi, przeskoczyli swoje niezaspokojenie i zrozumieli, czego naprawdę potrzebują - czyli niczego (w sensie psychicznym). Ale to już wyższa półka i nie wiem, czy w ogóle możliwe jest dojście do tego stanu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
O tym, że jestem męska to nie ja pisałam, ale faktycznie mam w sobie męskie cechy, hihi. Swoją drogą fajnie, że czasem na kafe można się w ciekawe dociekania zapędzić. W jednym temacie na sto albo rzadziej, ale zawsze!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość arbiter elegancji
Paradoksalnie właśnie ten który mniej myśli jest często szczęśliwszy, bo nie szuka szczęścia. Każdy może być szczęśliwy, jak tylko odrzuci pogląd wmawiany przez wszystkich, że trzeba spełnić pewne warunki, by być szczęśliwym. Coś mieć lub być kimś.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Mnie najbardziej śmieszy i cieszy to że ludzie n/i/e/d/o/r/u/c/h/a/n/i są nieszczęśliwi, nie chcą żyć albo nawet chcą się zabić, seks już im nie dostarczy radości w życiu, ale mi tak :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Skoro cię cieszy to jaką masz z tego korzyść, że niedor****** nieszczęśnicy chodzą nieszczęśliwi?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
No, ale właśnie nie taki rodzaj szczęścia mam na myśli, tylko taki w znaczeniu, hmm.. nie wiem jak to nazwać - szczęścia istnienia, samego w sobie. Jagoda, widzę że podobnie jak ja zaglądasz czasem na ogólny, ostatnio mi nudno na uczuciowym. A w ogóle poznajesz, kto pisze? Nie zalogowałam się, ale pewnie by Cię nie zdziwiło jakbym pisała te wywody z niebieskiego.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość arbiter elegancji
Szczęście to radość z i w teraźniejszości. Większość nie jest szczęśliwa z tego co ma i kim jest, chce zmiany, ale poprzestaje na marzeniach. Kobiety zbyt długi czas marzą o księciu z bajki, który się zjawi i odmieni ich życie. Nie potrafią się cieszyć chwilą, z tego co mają.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Weźmy sobie np przykład takiej jednej aktorki porno (nie jest to odosobniony przypadek) strzeliła se w łeb więc jak widać nie miała już w życiu celu - ja mam :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość arbiter elegancji
Uznała, że wszystko już za nią, może nawet miłość. Ale żeby tak życie sprowadzać do seksu?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Pan Tadeusz nie czuje, że rymuje :) Właśnie o to chodzi, ludzie (zarówno kobiety jak i mężczyźni) czekają na coś, co może się nigdy nie zdarzyć, bo z jakiegoś powodu pewni są, że to musi się dokonać, żeby byli szczęśliwi. Ja się tylko zastanawiam, czy kategoria partnera jest konieczna do tego szczęścia istnienia czy szczęścia teraźniejszości - w końcu jakby nie patrzeć, miłość też jest ciągłym szukaniem i sprawdzaniem, czy już mnie kocha, czy jeszcze mnie kocha; to też są oznaki niespełnienia, zresztą samo to, że kogoś chce się mieć tylko dla siebie oznacza, że nie będzie się spełnionym, dopóki tej wyłączności się nie zdobędzie. I w ten sposób też nie jest się nigdy spełnionym, bo zawsze w pewnym momencie pojawiają się wątpliwości. Jeszcze tego nie wiem, ale mam podejrzenie, że miłość w sensie związku nie jest do szczęśliwego istnienia koniecznie potrzebna. Jagoda, a cóż to za stopka..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość poziom0
'Dokąd kobieto nie pójdziesz - będziesz nieszczęśliwa. Osiągniesz wyżyny kariery zawodowej, płacząc z samotności, bo nie ma faceta który by cię przewyższał. Znajdziesz męża, by ze zdumieniem poczuć, że do niego nie czujesz nic, a jedynie masz od niego poczucie bezpieczeństwa. Pojawi się mężczyzna, którego zapragniesz, jednocześnie będąc 'WOLNA' i tu zabrakło tego słowa , że kobieta w związku albo jako singielka chce się czuć wolna bez żadnych zobowiązań , czyli mając zarobione pieniądze pójdzie na zakupy ciuchowe , obuwnicze, sukienkowe , torebkowe z kumpelami i w kilka godzin spokojnie na przyjemności swoje i razem z kumpelami wywali swoją wypłatę na przyjemności płacenia i kupowania , Wiele kobiet żyje we własnym świecie, mam własne pieniądze i robię to co mnie się podoba z moją forsą, wtedy kobieta błyszczy i jest modna wśród koleżanek i piórkami obrasta ale mimo wszystko pod kopułą kobiety powstaje pytanie , że ta Cizia Mizia kumpela Jadzia starej daty miniówką świeci i kuprem na wierzchu a już dwoje dzieci urodziła, Gosia ma córkę a ciągle w tej samej sukience śmiga, a Jolka urodziła bliźniaczki i wygląda po urodzeniu dzieciaków przepięknie , więc WOLNA zaczyna się zastanawiać , co mam własnego oprócz modnych ubrań, butów i torebek ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×