Gość gość Napisano Lipiec 24, 2014 dwa dni temu,z mojej winy(niechcacy kociczka zlizala preparat na pchly z kociaczka)zmarla moja ukochana koteczka. Probowalismy ratowac ja u wet,gdy zaczely sie drgawki od razu reagowalismy ale niestety,wet nie dawal wielkich nadzieji,malenka cierpiala ,miala problemy z oddychaniem...zaproponowalno nam leczenie ktore kosztowalo 400 f za noc ,400 za dzien...nie bylo nas na to stac a koteczka niestety nie byla ubezpieczona. Decyzja o eutanazji byla trauma,najtruniejsza decyzja jaka musialam podjac. Mam ppotworne wyrzuty sumienia,czy sa tu wlasciwicie ktorzy przezyli podobne ciezkie chwile i mogliby dac jakies rady jak to przetrwac..? :( Dodam ze osierocila 5 kociat niesoelna 5 tyg ,,obecnie opiekuja sie nimi ludzie z doswiadczeniem jak wychowac takie malenstwa bez mamy...:( Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach