Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość Frutek

Nie radzę sobie...

Polecane posty

Gość Frutek

Sprawa jest zawiła ale opisze w skrócie, zerwałem prawie trzy letnią znajomość z pewną dziewczyną, nie byliśmy parą w dosłownym znaczeniu, spotykaliśmy się raz, dwa razy w miesiącu. Zakochałem się w niej od samego początku, niestety ona od dawna jest w długoletnim związku, nie do końca szczęśliwa ale też nie do takiego stopnia nieszczęśliwa aby zrywać ze swoim obecnym partnerem i tu z racji tego zaczęły się schody nie do pokonania. Dwa lata łudziłem się, że od niego odejdzie (pomimo tego, że mówiła, że tego nie zrobi). Na początku chętnie się ze mną spotykała, po pół roku się ze sobą przespaliśmy, przez następne pól roku było pomiędzy nami ok ale później zaczęła się walka, z mojej strony o spotkania bo nie chciała się już spotykać a z jej strony walka o to żebym nie jarał skrętów. W zeszłym roku w wakacje po raz pierwszy zerwaliśmy znajomość, jakoś to przetrwałem chociaż było ciężko, cały czas o niej myślałem, trzy miesiące się nie odzywaliśmy aż pewnej nocy zadzwoniła do mnie napita i tak od tego telefonu znowu zaczeliśmy sms-ować, potem dzwonić do siebie aż w końcu doszło do spotkania. Znowu nastał czas mojej radości ale nie trwał długo bo tak samo dalsze spotkania były wymuszone, do tego dochodziły ciągłe kłótnie przez telefon, raz się odzywaliśmy raz nie. Raz ona mówiła że z nami koniec, potem ja zrywałem bo po ostrzejszej wymianie zdań w nerwach twierdziłem, że to nie ma sensu w każdym bądź razie zawsze któreś z nas miękło i znowu się odzywaliśmy, tak to się bujało. W czerwcu tego roku przyjechałem do niej na kilka dni (do niej w sensie do pensjonatu gdzie miałem wynajęty pokój), pierwszego dnia przyszła do mnie, została na noc drugiego dnia ani trzeciego już się nie pojawiła(miałem nie jarać a zajarałem i dostałem "kare"), wkurzyłem się na maxa, nie po to wynajmowałem pokój i nie po to jechałem przez cała Polskę aby mnie tak z premedytacja olać, znowu zerwałem z nią i do teraz żadne z nas się nie odzywa. Cierpię niesamowicie, codziennie czekam na wiadomość, telefon cokolwiek, budzę się myślę o niej, zasypiam - tak samo. Cały dzień myśli ociekają do niej. Nie radze sobie z tym kompletnie, chodziłem do psychologa, nic nie pomogło. Nabawiłem się depresji przez to wszystko, zwolnili mnie z pracy bo bardzo często było tak że jarałem aby o niej nie myśleć i w związku z tym nie byłem w stanie iść do roboty. Jest całym moim życiem i bez niej nie widzę przyszłości dla siebie, nie mam siły się podnieść i czegoś ze sobą zrobić, zaangażować się w szukanie pracy czy cokolwiek. Żyje jak roślinka jem, śpię, jaram, siedzę przed kompem i myślę, tak wygląda mój dzień, nie wiem co mam zrobić aby jakoś to przetrwać.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Tylko czas uleczy rany. Kiedyś Ci przejdzie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
nie jarać, bo następna ci bedzie dawać kary za jaranie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Wyobraź sobie, że kiedyś spotkasz kobietę, którą pokochasz i ona pokocha Ciebie. Ten dziwny "związek" i tak miał miał sensu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość katolicki
Klasyczny przykład działania wbrew X przykazaniom. Głównie: "Nie będziesz pożądał żony bliźniego swego, ani żadnej rzeczy, która jego jest" Niestety. Każde nasze sprzeciwianie się Woli Bożej powoduje cierpienie. Ty cierpisz podwójnie. Z powodu lokowania swoich uczuć w zajętej osobie oraz wpadasz w spiralę uzależnienia z powodu tych emocji, które nie są przyjemne. Jest takie powiedzenie, które mnie się bardzo podoba: "Jeśli kogoś kochasz - puść wolno jeśli wróci do Ciebie - jest Twój. Jeśli nie wróci - nigdy nie był Twój" Dlatego, jeśli naprawdę kochasz - zostaw ją. Jeśli ona poczuje pustkę wówczas zostawi ów ukochanego dla Ciebie. Jeśli nie - wówczas pogódź się z tym, że tak naprawdę kocha innego. Piszesz, że nie jest szczęśliwa tak do końca - nie nam oceniać cudze związki. Jeśli naprawdę byłaby nieszczęśliwa wówczas odeszłaby. A tak bawicie się w "co by było gdyby" Twoim kosztem. Jeśli chodzi o nałóg - tylko pomoże modlitwa do Jezusa o siłę w wyzwoleniu z nałogu. Nawróć się. Wówczas wróci Ci prawdziwa optyka w patrzeniu na świat. I tylko wówczas będziesz miał prawdziwy pokój serca i radość z życia, które dają wolność i pozwalają prawdziwie wzrastać nam nie niszcząc nas jak w uzależnieniu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Frutek
Nie wierze, że mi kiedykolwiek przejdzie, z każdym dniem psychicznie czuje się coraz gorzej. A z jaraniem to nie jest taka łatwa sprawa, nie dość, że jestem uzależniony to jeszcze jest to jedyny sposób aby się jakoś rozluźnić i chwilowo nie myśleć o tym wszystkim :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
i za czym rozpaczasz, za głupią d***** która nie szanuje ani swojego chłopaka ani Ciebie?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Teraz Ci się tak wydaje, że nie przejdzie. Nie Ty pierwszy się nieszczęśliwie zakochałeś. Wyjdź do ludzi, zajmij się czymś pozytywnym, żeby o niej nie myśleć.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
"Nie wierze, że mi kiedykolwiek przejdzie, z każdym dniem psychicznie czuje się coraz gorzej." - nie podsycaj swojej ekscytacji takimi myślami na okrągło bo wpadasz w co raz to gorsze samopoczucie - gdyby ta dziewczyna była fair wobec swojego związku nie pozwoliłaby sobie na zabawianie się Twoim kosztem - nie szanuje siebie ani Ciebie ani swojego chłopaka - chore - a Ty wchodzisz w to jak w masełko bo to "owoc zakazany" i żyjesz swoimi projekcjami o niej - chore - staraj się o niej nie myśleć i z czasem poczujesz się lepiej zdecydowanie >o< "A z jaraniem to nie jest taka łatwa sprawa, nie dość, że jestem uzależniony to jeszcze jest to jedyny sposób aby się jakoś rozluźnić i chwilowo nie myśleć o tym wszystkim" - zacznij biegać - zajmij się swoim życiem, planami i celami - nie rozmyślaj o niej - na to masz wpływ - wiem, że nałóg to nie jest prosta sprawa - ważne, że wiesz, że masz problem - dlatego modlitwa do Jezusa i spowiedź - pomagają bo wyzwalają człowieka z wpływu szatana na nas i wykorzystywaniu naszych słabości do pułapki nałogu - Jezus i spowedź nie jednego wyzwoliły z nałogu - to jest pomoc od Górna :) - uwierz i poproś o pomoc - to działa

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Frutek
Nie mam gdzie wyjść ani z kim, przez te trzy lata moje znajomości się rozmyły, zostali tylko internetowi "kumple" Nawet nie mam się komu wyżalić i muszę jak widać robić to na forum... Naprawdę jest mi ciężko i chciałbym coś zmienić ale nie mam na to siły ani żadnego wsparcia od kogokolwiek, wszyscy mnie zostawili samemu sobie, nawet rodzina.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Dlaczego Cię zostawili? Czasem od obcych łatwiej można otrzymać wsparcie niż od "swoich".

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Frutek
Aż wstyd się przyznać czemu mnie zostawili ale po jednej z kłótni się zjarałem do takiego stopnia, że nie bardzo panowałem nad sobą i moją mamę popchnąłem a że ma chore nogi i ciężko jest jej się poruszać i ustać więc upadla. To był jedyny raz kiedy coś takiego miało miejsce ale wiadomo mama powiedziała mojej przyrodniej siostrze i ta zaraz wykombinowała, że jestem niebezpieczny i lepiej będzie jak się wyprowadzę, kilka miesięcy to trwało zanim mamę przekonała do tego ale jednak i w zamian za to podesłała swoją córę z dzieckiem które zajęły moje miejsce. Siostra zawsze była do mnie anty i próbowała mnie przedstawiać w złym świetle i pech chciał , że nadarzyła się okazja aby mnie wypędzić, nigdy nie miałem z nią dobrego kontaktu. Mama czasem dzwoni ale wiem, że siostrze się to nie podoba, nie raz mówiła przez telefon, że chciałaby żebym przyjechał, kilka razy bylem u mamy i potem tylko siostra dzwoniła i darła się na mnie, żebym się tam nie pokazywał, bo się tylko wstydzić musi za mnie, wiec dla świętego spokoju nie utrzymuje kontaktu z rodziną :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Skoro to był jednorazowy wybryk pod wpływem, to powinieneś przeprosić i utrzymywać kontakty z matką. A Twoja siostra nie powinna się tak rządzić. Masz prawo widzieć się z matką. Skoro psycholog nie pomógł to może idź do psychiatry, bo Twój stan wskazuje na depresję. Teraz są różne leki i mogą Ci pomóc wyjść z dołka. Warto spróbować. Po co cierpieć?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
staraj się nie jarać, Stary, bo tylko nakręcasz sprężynę. generalnie palenie zawsze w cenie, ale nie jeśli masz problemy z nastrojem-w dłuższej perspektywie buhy szkodzą. ktoś dobrze pisał-postaraj się zmusić do sportu, naturalne opiaty się wydzielają :) powodzenia, wiem jakie to trudne, bo znam temat z autopsji. co do panny-jasne, że Ci źle, bo się zaangażowałeś, choć sam piszesz, że była to relacja bez przyszłości. jak sądzisz, czy możliwe jest, abyś za jakiś czas poczuł to samo do innej panny, ale tym razem z wzajemnością?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Dzięki za radę odnośnie udania się do psychiatry bylem raz i dostałem Pramolan, na początku brałem regularnie i było trochę lepiej ale jednak wolałem zajarać niż brać tabletki a wiadomo albo jedno albo drugie. Do innej dziewczyny na pewno nie będę czuł tego co do tej, miałem kilka związków przed tym wszystkim i dopiero przy tej Księżniczce czuje co to znaczy kochać, przedtem tylko mi się wydawało, że którąś tam kochalem...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Frutek
Dzięki za radę odnośnie udania się do psychiatry bylem raz i dostałem Pramolan, na początku brałem regularnie i było trochę lepiej ale jednak wolałem zajarać niż brać tabletki a wiadomo albo jedno albo drugie. Do innej dziewczyny na pewno nie będę czuł tego co do tej, miałem kilka związków przed tym wszystkim i dopiero przy tej Księżniczce czuje co to znaczy kochać, przedtem tylko mi się wydawało, że którąś tam kochałem... Jeszcze co do mojej mamy, to pierwsze co to ją przeprosiłem i przyrzekłem, że był to pierwszy i ostatni raz, aż się popłakaliśmy oboje ale co z tego, siostra ma większy wpływ a mi jednak to co zrobiłem ciąży w głowie i wolałem się usunąć.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Wiesz nie powinieneś zamieniać leków na narkotyki. One tylko pogorszą Twój stan w szerszej perspektywie. Leki Ci mogą faktycznie pomóc. Profesjonalna i SYSTEMATYCZNA pomoc psychiatry myślę, że by Cię z tego wyciągnęła. Źle zrobiłeś, że przerwałeś leczenie. Może spróbowałbyś jeszcze raz?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Frutek
Nie mam po co próbować jeszcze raz, to mi i tak w niczym nie pomoże, najlepszym lekarstwem byłoby gdyby się odezwała moja ukochana, wtedy bym odżył i jakiś zapał do czegokolwiek może by się u mnie uaktywnił a tak... Poza tym już słyszałem od siostry jak się nabijała, że mnie niedługo w psychiatryku zamkną jak się dowiedziała co za tabletki biorę i mamę niepotrzebnie nastraszyła, że mnie niedługo wcale nie zobaczy bo będę w szpitalu siedział.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Twoja siostra jest niepoważną i toksyczną osobą. Twojej mamie na pewno zależy żebyś wyzdrowiał i był szczęśliwy. Depresji nie wyleczysz kilkoma tabletkami. To dłuższy proces ale warto. Jakbyś przeszedł cała terapię i brał lekarstwa to by Ci pomogło. A swojej siostry unikaj.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Frutek
Wiem, że sam się z tego nie wyleczę, pani doktor dokładnie mi wszystko wyjaśniła, problem w tym, że jakaś część mnie chce się leczyć bo te nastroje i ta niechęć do wszystkiego są dobijające jak nie jestem na haju to aż sam się na siebie wkurzam, za brak działania w tym kierunku, zdaje sobie sprawę, że tylko będzie gorzej z czasem ale druga część mnie twierdzi, że i tak nie mam dla kogo się leczyć wiec zostaje w tym samym punkcie. Wole siedzieć i ryczeć niż iść coś z tym zrobić.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Zrób to przede wszystkim dla siebie, i dla swojej matki. Ją też to boli, że tak cierpisz. Pomóż sobie kiedyś będzie lepiej. Wiem, że teraz wydaje Ci się to bez sensu, ale ludzie mogą się zakochać kilka razy w życiu i to prawdziwie. Postaw na pierwszym miejscu swoje zdrowie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Frutek
Moja mama szczerze mówiąc nie do końca ma pojęcie co się ze mną dzieje, nigdy nie opowiadałem jej dokładnie o tej całej sytuacji, myśli po prostu że z kimś zerwałem i tyle, nie wie jak to przeżywam i że przez to mam kłopoty. Jest osobą starszą i nigdy nie chciałem jej obarczać moimi problemami tym bardziej, że od zawsze przejmuje się faktem, że z siostrą nie możemy się dogadać. A do tego jeszcze moja siostrzenica która w ślad za swoją mamusią, patrzy na to jak mi jeszcze bardziej dokopać. Naprawdę jak o tym myślę to wszystkiego mi się odechciewa, z każdej strony same porażki, nic pozytywnego i jak tu się nie dołować?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Moim zdanie powinieneś kontynuować leczenie. Przejść całą terapie. Jak nie masz z kim pogadać, to przynajmniej lekarz Ci pomorze, będzie jakimś wsparciem. Może warto byłoby powiedzieć o tym komuś życzliwemu z Twojego otoczenia? Odświeżyć znajomości? Trzymaj się z daleka od siostry i siostrzenicy, bo one pociągną Cię w dół.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Frutek
Wydaje mi się, że same tabletki nic nie dadzą, tak jak mówisz potrzebuje jakiejś życzliwej osoby ale w jaki sposób mam znajomości odświeżyć? Przecież nie powiem, cześć potrzebuje pogadać bo mam problemy a nie mam z kim, na starcie mnie oleją. Zresztą doskonale wiem jak większość zareaguje, zbesztają mnie, że trzeba było nie pakować się z butami w czyjś związek. Najem się więcej wstydu niż to warte. Miałem przyjaciela który mnie wspierał przez prawie rok ale z nim razem pracowałem wiec jak zacząłem olewać prace, on też się na mnie wkurzył i stwierdził, że jestem nieodpowiedzialny i nasze stosunki również nie są najlepsze. Całe, życie sobie zawaliłem. :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
No to niezłych masz znajomych :( Mówię dlatego lekarstwa i terapia. To idzie w parze. Możesz jeszcze zmienić swoje życie. Przejdź terapię i słuchaj się lekarza. Jak to mówią, z każdego dołka można wyjść tylko przestać kopać!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Frutek nie wiem czy Cie to pocieszy ,ale mam podobną sytuację ,jestem zapewne starsza od Ciebie ,ale już od sześciu lat nie radzę sobie . Przez niego. Psychiatra ,leki , sport , jaranie ,psychiatra ,leki,psychoterapia ,jaranie... I dalej bez zmian ,z tym że juz piernicze psychiatrów ,psychologów i prochy. Tylko natura ,ale jedynie w weekend,bo inaczej spadłabym na samo dno. A taka byłam piękna , zgrabna ,inteligentna ,zaradna , miałam swoją firme tak bardzo byłam boska że on uciekł bo nie wierzył że mogę go kochać ,takiego z nadwagą ,chorego i biednego. Co ze mnie zostało .....bezrobotna ,po 30 ,z nadwagą i nienawiścia do ludzi. nałogowa palaczka mj

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
autorze możesz zostawić adres @ ? chętnie z Tobą pogadam i nie będę Ciebie ganić za palenie :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
To, że Tobie nie pomogło, nie znaczy, że autorowi nie pomoże. Moim zdaniem powinieneś spróbować jeszcze raz. Może Tobie się uda.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Frutek
Może się jakoś przemogę i podjadę do tego psychiatry, tylko co ja mu powiem, że wolałem jarać zamiast brać leki? Zaraz mnie pogoni :( Oczywiście, że mnie to nie pociesza, że ktoś ma tak samo przerąbane jak ja... współczuję Ci bardzo, wiem przez co przechodzisz, ja też się przez to stoczyłem a miałem dobrą prace, studia, od października pewnie nie będę kontynuował jeżeli nic się nie zmieni, nie będę w stanie i tak na roku robiłem z siebie pośmiewisko, siedziałem na zajęciach i potrafiłem się poryczeć od tego myślenia, wiec wszyscy w bekę, cudem jakoś semestr zaliczyłem po poprawkach ale teraz... czarno to widzę. Z każdym dniem jest coraz gorzej, nie potrafię normalnie funkcjonować, co chwile patrze na telefon czy czasem nie napisała, loguje się na gg czy wiadomości nie zostawiła... boje się wyjść na chwilę bez telefonu, bo może zadzwoni a potem już nie odbierze, nawet specjalnie kupiłem wodoodporny, żeby do kabiny z nim wejść, wiem to chore ale to jest silniejsze ode mnie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
To nie jest chore, to niespełniona miłość. Wszyscy zakochani tak świrują :) Nie Ty pierwszy i nie ostatni. To doświadczenie ogólnoludzkie. Psychiatra nie takie rzeczy widział w życiu :) Nie pogoni Cie, on został wyedukowany żeby rozumieć i leczyć, a nie oceniać. I bierze za to kasę. Widzisz masz do czego dążyć, czekają Cie studia. Jeszcze masz czas, aby poprawić choć trochę swój stan.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×