Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

AVAria

MMOMiłość

Polecane posty

Taki problem mam. Jestem z chłopakiem, właściwie to przyszłym niedoszłym narzeczonym już prawie 5 lat. Byłoby w październiku, ale nie będzie. Zasadniczo, przez pierwsze 3 lata było fantastycznie. Za sobą mam już jeden 4,5 letni związek, więc nie jestem osobą, którą interesują przelotne znajomości. Do rzeczy. Przez 3 lata było fantastycznie. Poznaliśmy się mają lat 15 i 17, ale wtedy jeszcze żadne z nas się sobą nie interesowało. W tej chwili, kiedy to piszę, mam lat 30, a on 32. Jesteśmy ze sobą od 2009 roku. Zamieszkaliśmy ze sobą po 2óch tygodniach randkowania. Wyremontowaliśmy mieszkanie po jego babci, wstawiliśmy nowe okna, na początku roku kupiliśmy nowe meble do kuchni, bo stare pamiętały jeszcze głęboki PRL. Wprowadziłam się do niego po obronie magisterki. On wtedy wrócił z Holandii, w której zarabiał na podstawowy remont mieszkania, które szczerze mówiąc, jak zobaczyłam po raz pierwszy, wyglądało tragicznie. Teraz wygląda jak mieszkanie studentów, bo nigdy nie było nas stać na zatrudnienie profesjonalnej ekipy remontowej, więc mój obecny już prawie ex, robił wszystko sam, na zasadzie – nie znam się, ale nie mam wyjścia. Wygląda to, jak wygląda, ale jest przytulnie, chociaż wiele jeszcze pozostało do zrobienia. Przez pierwsze pół roku po ukończeniu studiów szukałam pracy. Ukończyłam praktyki, staż i kurs i w końcu udało się. Dostałam swoją szansę, która trwała prawie 2 lata. Zmieniłam pracę na fajniejszą i lepiej płatną, w której mi podziękowano po pół roku. Dodam, że w tym czasie, mój prawie ex pracował przez 1,5 roku. Straciliśmy pracę niemalże jednocześnie w odstępie 1 tygodnia. Ja ze swojej winy, on z winy redukcji etatów. Były wakacje, więc mieliśmy jeszcze pieniądze, pojechaliśmy w góry. Nadal byliśmy zakochani. Po powrocie z gór okazało się, że jesteśmy w czarnej dupie z pieniędzmi, ale rodzice obu stron okazali się wspaniałomyślni i pomagali nam. My ze swojej strony również nadal szukaliśmy pracy. Pojechaliśmy na miesięczne „roboty” do Niemiec, po których mogliśmy wegetować kolejne 2 miesiące. Był październik. W końcu w lutym udało mi się znaleźć pracę na 1/5 etatu. W tym czasie mój niedoszły znalazł dorywczą pracę w pizzeri, bez umowy co prawda, ale płatne do ręki po skończonym 10 godzinnym dniu pracy. Zarabiał więcej ode mnie, ale też pracował 3 dni w tygodniu. Moja stawka była zdecydowanie wyższa w przeliczeniu na godziny. Od lipca pracuję w tej samej firmie, ale już na pełen etat, płacą świetnie i mam umowę o pracę. Mój prawie ex pożyczył w kwietniu od mojej mamy 13 tys. na spełnianie swoich marzeń o byciu grafikiem komputerowym – patrz: robienie ulotek, koszulek, nadruków reklamowych. Moja mama, która go bardzo lubi, pożyczyła mu pieniądze ze swojej wysługi, bo niedawno przeszła na emeryturę. Odroczyła termin spłaty do przyszłego roku. Był kwiecień. I faktycznie – kupił maszyny, Photoshopa za 3 koła, reklamowe bibeloty i zaczął drukować. Dodam tylko, że nie ma żadnych klientów do tej pory. Zrobił co prawda 4 koszulki, ale za żadną nie wziął pieniędzy, bo to dla kolegów. Przyznam się, że jedną zrobił dla mnie. Wybaczcie, ale ja nie będę płacić, bo utrzymuję go cały czas, oddaję pieniądze z wypłaty na rachunki i generalnie dokładam się zdecydowanie więcej do tego „interesu swojego życia”. Nie jestem osobą, która jest materialistką, ale powietrzem człowiek nie żyje. I coś Wam powiem, miłością też nie. Przynajmniej nie w wieku lat 30stu. Mój prawie były nie robił nic, żeby poprawić naszą sytuację materialną. Żył i żyje marzeniami o lepszych czasach, nie rozumie, kiedy mnie to denerwuje i twierdzi, że ten kto ma mniej, ma też mniej problemów. Być może! Ale ja sobie umiem radzić z problemami. Zaczęły się kłótnie o pieniądze. Dodam tylko, że ja mam do tej pory ukończone studia wyższe, dwa kursy kierunkowe, pracuje w swoim zawodzie. On natomiast zaprzepaścił swoje szanse, bo na studia się dostał, ale wolał jarać trawę z kolegami. Ukończył co prawda kurs grafiki komputerowej, ma talent, ale nie potrafi pracować bez bata nad sobą, a chce prowadzić własny biznes. Nadszedł maj i pachniała saska kępa. W maju spotkałam się z kolegami z byłej pracy i tak jakoś wyszło, że jeden z nich, podobał mi się przez bardzo długi czas. Okazało się, że rozstał się z dziewczyną, ja nie przyznałam się, że kogoś mam, no i spotkanie skończyło się namiętnym całowaniem, kiedy już zostaliśmy sami. Nie czułam się winna. Możecie we mnie rzucić kamieniem. Spotkałam się z tym kolegą parę razy na piwo i namiętny sex, ale od razu postawiliśmy sprawę jasno, że to tylko zabawa. Pierwszy raz w życiu robiłam coś takiego – tak, zdradzałam, ale było mi z tym dobrze. Nadal jest. Chociaż i tak był beznadziejny w łóżku. Ale traktował mnie jak księżniczkę. Dodam, że w ciągu roku ubyło mi 10 kg, więc nagle zrobiłam się atrakcyjna dla płci brzydkiej. Potrzebowałam adoracji, czegoś nowego. Mój prawie były jest we mnie co prawda zakochany, dba o mnie, gotuje, sprząta, ale u nas role się odwróciły. Nie przeszkadza mi to, natomiast na początku umawialiśmy się, że jesteśmy partnerami, a partnerzy robią wszystko po połowie. Więc ja w domu też mam swoje obowiązki. Nasz sex nigdy nie był jakoś specjalnie wyrafinowany, ale satysfakcjonujący. Teraz już nie jest i szczerze mówiąc, ciesze się, że robimy to tylko od wielkiego dzwonu, bo ja już nic do niego nie czuję i wręcz nie mam ochoty, żeby to robić. Jestem graczem komputerowym. Od kiedy tylko dostałam pierwszy komputer w podstawówce, wiedziałam, że lubię to robić. Stało się to moją pasją. Każdą wolną chwilę spędzałam w grach. Jak pojawiły się gry online, zaczęłam grać z innymi. Mój niedoszły też lubi sobie pograć. Ale on gra sam, nie przez sieć i nie tyle co ja. Ironią losu jest fakt, że grę która pochłonęła mi 2 lata z życia, sam mi pokazał. Gra nie jest istotna, istotne natomiast jest to, że znając angielski, poznałam masę nowych fajnych ciekawych ludzi, którzy mają taką samą pasję jak ja i nie robią z tego powodu problemów, nie nazywają mnie nolifem, nie domagają się atencji, po prostu jestem to jestem, nie ma mnie, to trudno. Kiedyś się pojawię. Moje granie po wiele godzin dziennie zaczęło się razem z utratą pracy. Prosta zależność: nie ma pieniędzy - nie ma imprez, nie ma imprez - siedzę w domu, siedzę w domu – nudzę się, nudzę się – pogram sobie. Przebywaliśmy razem z moim prawie ex 24 godziny na dobę w jednym mieszkaniu. Obydwoje bezrobotni. Gra była odskocznią i miejscem, w którym nareszcie mogłam przebywać z innymi. Skończył się czerwiec, wiedziałam, że dostałam pracę na stałe. Na początku lipca, po 4ech dniach pracy, skręciłam nogę biegnąc na światłach. Zrządzenie losu. Teraz tak to widzę. L4 na tydzień. Znowu siedzenie w domu. Mój niedoszły chodził jeszcze wtedy do pizzerii 3 razy w tygodniu i wracał o 23, więc bezkarnie mogłam spędzać całe dnie na graniu z nogą do góry. I jakoś tak wyszło, że z jednym z kolegów rozumieliśmy się bardziej, niż z innymi. Przestaliśmy grać. Przenieśliśmy się na Skypa i toczyliśmy całodzienne rozmowy o wszystkim i o niczym. Śmialiśmy się, byliśmy poważni, rubaszni, poważni, erotyczni. Było wszystko. Była chemia. I pojawiła się miłość. Tak, miłość. Miłość internetowa. Ale widzieliśmy, że takie coś nie zdarza się zbyt często, więc postawiliśmy się spotkać w „realu”. Sęk w tym, że mój przyszły mąż mieszka w UK, a ja tu. Przyszły mąż, bo już się oświadczył. Śmiejcie się. Wiemy, jak wyglądamy, znamy swoje głosy. Ten człowiek jest ode mnie 6 lat starszy i ma zupełnie inne podejście do życia i kobiet, niż mój prawie ex. Jest dorosłym mężczyzną, a nie wiecznym chłopcem, który okazjonalnie jara trawę, bierze MDMA i śpi u kumpli po imprezach, bo szkoda mu na taksówkę do domu. W każdym razie, kiedy spotkałam mojego brytyjczyka, zakończyłam znajomość z kolegą z byłej pracy i całkowicie poświęciłam się pracy oraz kontynuacji nowego związku. Każdą wolną chwilę spędzamy na skypie. Nie mogę robić tego w pracy, ale od czego są przerwy na papierosa. Nie mogę robić tego w domu, od czego jest 40 minutowa jazda autobusem. Mówię dobranoc wtedy, kiedy mój niedoszły bierze prysznic. Konspira na całego. Zdrada na całego. Na razie mentalna. Ale całkowita. Pod koniec lipca mój rudzielec stwierdził, że remontuje dla nas swoje mieszkanie, chce żebym do niego przyleciała i jeżeli ja zdecyduję, że chcę z nim być, to mam się przeprowadzać do Anglii, zostać jego żoną i żyć z nim długo i szczęśliwie. Po pierwszej wypłacie w sierpniu kupiłam bilety lotnicze na 3 dni. Lecę we wrześniu. Jesteśmy szaleni. Ale nic nie poradzę. Nie wiedziałam, że można być tak bardzo szalonym. Ale można. Z miłości. Wiem jedno, jeżeli zostanę tu z osobą, do której nic nie czuję, ale jest mi tak wygodnie i nawet nie spróbuję zmienić swojego życia, to na zawsze będę żałować. Tak, jak moja mama, że nie wyjechała z Polski, kiedy miała na to czas i siłę. Najlepsze jest, że konspira sięga tak głęboko, że wszyscy myślą, że lecę na 3 dni do Anglii na kurs z pracy. Moja firma ma siedzibę w Belgii, więc nie jest to nic nadzwyczajnego. Pracuję w międzynarodowym towarzystwie. Zapytacie: gdzie tu problem, tania dziwko? No więc problem jest tego typu, że jak wrócę, to nie wiem, co mam powiedzieć swojemu niedoszłemu. Jak mam mu powiedzieć, że odchodzę. Nie mogę mu powiedzieć, że kogoś poznałam. To mu złamie serce. Jestem jego pierwszym poważnym związkiem. Nie chcę żeby miał traumę i uraz do innych kobiet. Chcę żeby sobie poukładał życie. Nie kocham go, ale zależy mi na tym, żeby go urazić jak najmniej. Chcę go zmotywować, żeby poszedł do normalnej pracy. Żeby nie żył marzeniami, których nie zrealizuje. Druga sprawa, że musi spłacić moją mamę, a na to będzie potrzebował funduszy. Więc liczę na pomoc w rozwiązaniu kwestii ostatecznej. On nie zasługuje na to, żeby cierpieć, chociaż jest to nieuniknione w tej sytuacji. Z resztą rodziny sobie poradzę. Myślę teraz tylko o tym, jak nie przysparzać więcej cierpień byłemu mężczyźnie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
powiem szczerze, przestalam czytac po pierwszych trzech zdaniach ale zycze Ci wszystkiego dobrego.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Kopnij ciula w zadek bądź jak chorągiewka na wietrze:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
no no. a w co grasz ? ^^ nie no k***a ostro.. za ostro troche. i masz racje ,ze jestes tania d***** bo Tobie nie sprawia tyle przyjemności inny facet co sam fakt ,ze zdradzasz tego biednego chłopaczka co tak Ci ufa. to widać.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Czyżby szykowała się nowa telenowela:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
wroc , zbierz rodziców i jego i przyznaj się przed nimi ,że jesteś łatwa puszczalska szmira i idz grać.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Urwało mi końcówkę, nie zauważyłam: Nie chcę żeby miał traumę i uraz do innych kobiet. Chcę żeby sobie poukładał życie. Nie kocham go, ale zależy mi na tym, żeby go urazić jak najmniej. Chcę go zmotywować, żeby poszedł do normalnej pracy. Żeby nie żył marzeniami, których nie zrealizuje. Druga sprawa, że musi spłacić moją mamę, a na to będzie potrzebował funduszy. Więc liczę na pomoc w rozwiązaniu kwestii ostatecznej. On nie zasługuje na to, żeby cierpieć, chociaż jest to nieuniknione w tej sytuacji. Z resztą rodziny sobie poradzę. Myślę teraz tylko o tym, jak nie przysparzać więcej cierpień byłemu mężczyźnie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
i jeszcze k***a hajs z powrotem chce. niech Ci ten k***a angol da i spać matke niby za niego . chociaz tyle dla niego zrob na koniec.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Szczerze mówiąc, jak tylko znajdę pracę w anglii, to zacznę spłacać moją mamę. Taki mam plan. Bo nie sądzę, żeby w tej sytuacji on to zrobił.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
k****, odj***la referat w ktorym konca nie widac i jeszcze pisze, ze jej koncowke urwalo:D idz ty w p**du:D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×