Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość gość

Co robić? konflikt w rodzinie

Polecane posty

Gość gość

Moj facet bardzo mocno pokłocił się ze swoją siostrą i jej mężem. Było to rok temu, upomniał się o swoje pieniądze, ktore im wczesniej pożyczył i został nawyzywany, szwagier rzucił się z łapami itp do mnie też coś mieli, nie odzywamy się z nimi, nie utrzymujemy kontaktu, a dziś jego matka przyniosła zaproszenie od nich na chrzciny ich córki ktorej nigdy nie widzielismy . Nie wiem jak się zachować, po roku przez "pośrednika" dali zaproszenie, po chrzcinach zaproszenie do ich rodzinnego domu na przyjęcie, szczerze nie wyobrażam sobie tego... bardzo ich nie lubię i to nie bedzie dla mnie miłe tym bardziej,że jestem w ciązy ,a już jestem zdenerwowana na maxa, bo wkurza mnie to, jak gdyby nigdy nic dali zaproszenie myśla ze sprawa rozejdzie się po kosciach a moj facet czeka na zwykłe przepraszam. Co robić?IŚĆ? CZY NIE? co radzicie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
dlaczego nie napisałaś co o tym sądzi Twój facet? to w końcu jego rodzina

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
on kategorycznie nie chce iść

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
no to uszanuj jego zdanie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ja bym nie poszła. Tu nie o to chodzi, ze oni was tam chcą na tych chrzcinach, tylko zeby rodzina WIDZIAŁA, ze jestescie. Gdy was nie będzie, zaczną się pytania od innych osób, dlaczego was nie ma. No i wizerunek siostry z męzem mocno ucierpi. Gdyby mieli odrobinę klasy i honoru, to najpierw oddaliby osobiscie pieniądze wraz z gorącymi przeprosinami, i stosownym ubolewaniem za ich zachowanie. Dopiero potem moznaby rozważac waszą obecnosc na chrzcinach. Zapraszanie przez pośredników jest nieszczere i manipulacyjne, bo wykorzystuje się chrzciny, by sprawa się rozmyła. Przypomina mi się powiedzenie-" jak kogoś skrzywdzisz, nie zapomnij go obrazić". Pasuje idealnie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
szanuję, ale wiem,że gdy go namowie to by poszedł, bo ja nie wiem jego rodzice na pewno bedą na nas psy wieszać bo to ich ukochana córunia... nie wiem jak wyjść z twarzą czy być zawziętym czy isc jak gdyby nigdy nic

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
urszak-masz rację, na pewno nam dupsko obrobią, az się trzese z tych nerwow, nie wiem po co nas uwzględnili, na pewno też mile widziani nie jesteśmy to raczej formalność na odczepnego, w sumie moj facet ma tylko jedną siostrę, a jej mąz nikogo, bo jest jedynakiem

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
ja bym zostawila sytuacje do rozwiazania dla faceta,ale swoje bym powiedziala co mysle-jednak to do niego decyzja powinna nalezec,bo jak zaczniesz za bardzo naciskac ze macie nie isc,to sobie mozesz sama strzelic w stope,bo to jednak jego najblizsza rodzinka,aczkolwiek przypominaj o sytuacji ktora zaistniala i z czyjego powodu byl ten konflikt,ale aby nie za ostro bo sobie sama strzelisz w stope

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
podstawowe pytanie kase oddali? przeprosili? bo jak nie osralabnym te chrzciny..szczegolnie w takim tonie zaproszenie dane przez matke jak dla mnie chore,pewnie na sile matka chce sytuacje zalagodzic,ale skoro nien oddali kast to w zyciu bym tam nie poszla,i co jeszcze macie moze im jakies prezenciki z kasy robic na chrzciny? niedoczekanie by ich bylo na moim miejscu

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Nie przejmuj sie, u mnie w rodzinie zdarzaja sie podobne konlikty. Przede wszystkim powinnas spytac sie co na twoj maz. Jesli nie chce isc, to ja bym nie poszla. Uwazam, ze jakby was szanowali i mieliby odrobine kultury to by wyslali wam osobiscie zaproszenie. Nie badzcie marionetkami, miejcie swoje zdanie. Nie chodzi o to, zeby byc skloconym do smierci, ale o zasade.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ja również popieram w całości co napisała Urszak.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
powinni przyjść , przeprosić i oddać kasę. to wtedy możecie się zastanowić czy warto iść. trzeba mieć swój honor. ja na waszym miejscu bym nie poszła.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Tak jak napisałam, on nie chce iść. A ja się zastanawiam żeby tej całej sytuacji nie pogorszyć, ja jestem bardzo zawzięta i pamiętliwa i wiem,że gdy tam bym poszła to by mnie to duzo kosztowało nerwow i stresu , czekaliśmy cały rok na przeprosiny, ani słowem się do brata nie odezwała. Kiedyś sobie powiedziałam,że moja noga tam nie stanie w tym ich domu rodzinnym , dziecko widzimy pierwszy raz na zdj ktore jest na zaproszeniu. No i jeszcze jedna sprawa, nie jestesmy małżenstwem ale jestemy ze sobą długo spodziewamy się dziecka a oni napisali ze zapraszają mojego wraz z osobą towarzyszącą. Mnie w ogole nie uwazają, wiedzą jakie mam imie i nazwisko

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Kasę oddali ale nie podziekowali nie przeprosili ogolnie moj poltora roku czekał na oddanie tych pieniedzy i go zwodzili ze we wtorek ze w srode ze za miesiac a na konto nie było przelewu,dopiero po upomnieniu się stanowczym wielkie pretensje wyzwiska było takie w stylu: ty c***u.... prawie się pobili ... minął już rok bez dzieki bez przepraszam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Urszak
Autorko, tylko się nie denerwuj. Co z tego, ze nawet kasę oddali, po rękoczynach i wyzwiskach. Wiesz, ja Cię nie buntuję, ale...po raz kolejny Cię obrazili, nie wymieniając z imienia i nazwiska. Uff.... Kiedy te chrzciny?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Powiem Ci, zebys zaufała swojemu męzczyznie. To jego rodzina, on ich zna najlepiej. Gdyby tak wyszło, ze jednak się zdecydujecie, bo to tamto, to po chrzcinach w kosciele mozecie wrócic do domu. Źle się poczułaś. Obawiam się, ze trochę alkoholu na przyjęciu, i konflikt moze powrócić. Porozmawiaj na spokojnie ze swoim partnerem, i omówcie różne opcje. Pozdrawiam Cię.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ja na twoim miejscu nie zawracalabym sobie tym glowy. Ja mam gorzej, bo po podobnej sytuacji moj idiota chce ze swoja rodzinka spedzic swieta.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
powiedz mezowi niech oddadza kase to przyjdziemy; zas licza na prezent na wyciagniecie kasy od was, :-)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Chrzciny są 25-tego grudnia o 13. Ja tylko najbardziej boję się tego,że jego rodzice bedą naciskać,ze mamy iść, już nie przesadzać, ze to rodzina ze dziecku się nie odmawia. Chciałabym im powiedzieć coś zeby w koncu zrozumieli, bo oni chcą zeby wszystko się rozeszło. A ja tak nie potrafię, już myślałam ze moze do koscioła pojść, ale nie mamy zamiaru wypierdalać pieniedzy na zadne prezenciki. Albo może myśla ze dali zaproszenie i spokoj, ze zrobili pierwszy krok na odczepnego i wszystko się obróci przeciwko nam. ze oni w ten sposob "wyciągnęli ręke" a my to odrzucilismy. Bo ta rodzina nie zrozumie tego. Czekamy rok na przepraszam, dziecka nawet nie widzielismy, wiemy tylko ze się urodziło od tesciów, mają swoj dom nigdy też nas nie zaprosili, moj facet im kanapy i łozka pozałatwiał prawie za darmo jak była zgoda i NIC. Nie chce iść, nie chce się denerwować, nawet gdyby moj postanowił iść to ja na pewno nie, jestem przecież tylko osobą towarzyszącą, 3 lata jestesmy razem ich starsza córka mowi do mnie :ciociu" mamy dzieco w drodze a zaprosili jego wraz z osobą towarzysząca mnie to obraża.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
ja też bym nie poszła, a rodzicami się nie przejmuj nie macie po 10 lat zeby wam mowili co wypada a co nie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
też myślę, że chodzi im o prezent :D Dużo są wam winni?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Trudno radzić, jak kogoś to nie dotyczy. Ale wg mnie jeżeli partner nie chce iść nie idź.Nie oddali pieniędzy to ich wina. A po drugie jak można tak napisać zaproszenie! Wstyd i ponizenie Twojej osoby. Ja bym nie poszła. Powiedż mi w jakim celu tam iść, niby dla dziecka? Ale ono jest malutkie i jest jemu wszystko jedno kto przyjdzie. Inaczej komunia. Nie poszłabym przenigdy.........

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
dziękuje, za super wypowiedzi:) Wiecie co? gadałam z moją mamą i ona wręcz "zabrania" mi iść. Mowi: córcia nie idz w zadnym wypadku! Mieli dużo czasu aby przeprosic i uporządkować cała tą sprawę I jak ta mała się urodziłą 5 miesiecy temu, to też mogłi zadzwonić, czy napisać głupiego smsa w stylu : urodziłam, wpadnijcie do nas na kawe zapraszamy.... a oni nic nigdy na oczy tej malutkiej nie widzieliśmy.... co do kasy oni ją oddali na drugi dzien po tej aferze z wielką łachą bez nawet dzieki

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
W zyciu bym nie poszla w takiej sytuacji. Brat mojego JUZ meza jak sie zenil to tez mu napisal na zaproszeniu ''z osoba towarzyszaca'' a bylismy razeem 10 lat.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Najabrdziej się boję tego jęczenia rodziców mojego... Im zalezy tylko na tym zebyśmy poszli po prostu ze nic się nie stało. A co myślicie zeby pojść do koscioła tylko?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Dziecku się nie odmawia. Ok. A czy wy widzieliście to dziecko? NIE. Czy jego rodzice pofatygowali się osobiście was zaprosić? NIE. Ja bym nie poszła. Gdyby nie te chrzciny, pewnie jeszcze długo nie mieli byście od nich żadnych wiadomości. Pozerstwo.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Juz podjęliśmy decyzje, nie idziemy. Mamy swoje zasady i sie ich trzymamy. Nasza decyzja na pewno się nie zmieni. Dziecka nie znany to z jakiej racji isc. Mieli duzo czasu aby uporządkować sprawę. Boli mnie jedno: Rodzice sa za nimi rok temu byli po naszej stronie a teraz wg nich my wydziwiamy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×