Gość mamago Napisano Styczeń 25, 2015 Pomocy! mam już dośc, jestem mama 2 letniego dziecka, wychowuje go sama i mieszkam w domu rodzinnym z ciotka, babka, matka, ojcem, siostra i jej mezem i 2 psami. Nie mam juz sily na ciagle awantury. Zeby moc spokojnie i wedlug swoich zasad wychowywac dziecko wole sie z nikim nie odzywac. chcialabym sie wyprowadzic ale wiem, ze nie wystarczy mi na oplaty. pracuje, musze oplacic nianie, i splacam kredyt. nie umiem juz rozmawiac, zreszta nawet nie mam w domu z kim porozmawiac ani do kogo sie zwrocic. wstydze sie poprosic o pomoc w poradni czy mopsie ale juz czasem mam mysli samobojcze bo sobie nie radze,czuje sie jak skazaniec a jak juz znalazlam mieszkanie to skutecznie mnie ciotka z babcia odwiodly od przeprowadzki. chce stad uciec, zaczac zyc na wlasna reke, usamodzielnic sie, odciac od tej rodziny bo dla mnie to jest dom wariatow. przez cale zycie awantury, wywlekanie przez rodzicow wszystkich brudow wlacznie z ich nieudanym pozyciem, ciagle obwinianie o wszystko. kiedy moje dziecko bylo male i nie pozwalalam matce sie wtracac i rzadzic moim synem zastraszala mnie mopsem, choc nie miala zadnych powodow, pozniej jak juz zaczelam twardo obstawac i wyklocac sie ze nie pozwole jej sie wtracac zaczela ze pojdzie na policje ze sie nad nia znecam, dodam, ze to ona wchodzila do mnie do pokoju i nie chciala wyjsc i stala dotad i mowila ze nie wyjdzie az dostawalam furii i darlam sie do niej a ona wtedy ze wlasnie taka jestem i na tej zasadzie jest caly czas. wiec coraz czesciej wybuchalam i wybucham. ale juz nie mam sily tak o wszystko sie klocic, nie mam pieniedzy zeby sie wyniesc i coraz czesciej chcialabym juz umrzec... Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach