Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość Dziewczyna z sąsiedztwa 82

Babcie...

Polecane posty

Gość Dziewczyna z sąsiedztwa 82

Moi Drodzy, Jestem mamą 6- latka. Budujemy dom, jesteśmy na etapie wykańczania. Wiąże się to z częstymi wypadami do sklepu, urzędu, fachowca. Przeważnie raz w tygodniu muszę wyskoczyć, żeby załatwić tego typu sprawy, ale nie zabieram syna, bo wiem, że dla dziecka to prawdziwa udręka, a dla rodzica niewygoda, gdy zabiera się dziecko np. do doradcy kredytowego, czy fachowca od płytek... I ten raz w tygodniu na te 2- 3 godziny proszę moją mamę o opiekę nad synem, który jest dzieckiem bardzo samodzielnym i tak naprawdę wystarczy zadbać o to, żeby nie był głodny... Moja mama niechętnie się na to zgadza( mieszkamy w tym samym domu), a po naszym powrocie krzyczy, że więcej z dzieckiem nie zostanie, bo... 1. nie chciał siedzieć cicho i się bawić 2. nie chciał jeść 3. przeszkadzał jej w oglądaniu TV/ czytaniu gazety. Wydaje mi się, że nie wymagam cudów, nie oczekuję, żeby moja mama siedziała z dzieckiem, gdy jestem w pracy... Czy też tak macie? Nawet moja teściowa nie wierzy, że babcie mogą takie być. Rozumiem, że osoba na emeryturze chce mieć czas dla siebie, ale czy te 2- 3 godz. w tygodniu to dużo? Tym bardziej, że nie jadę wtedy do kina, do kosmetyczki, czy fryzjera... Też macie takie sytuacje? A może to ewenement?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
2-3 godziny jej nie zabiją, ALE nie masz prawa tego oczekiwać. Wnuczek najwyraźniej ją drażni i nie chce się nim zajmować - najbardziej straci na tym dziecko, bo jak myślisz, jak jak czuje się 6latek który cały czas jest uciszany i odganiany?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Do tego ona też pewnie ma już dosyć bo zajmujecie jej dom (a jej wyraźnie przeszkadza zachowanie Twojego dziecka), a nie za bardzo nie ma jak odmówić bo Ty po prostu wychodzisz zostawiając jej synka pod opieką. I co ona ma zrobić? Musi się zgodzić bo nie ma wyjścia, chociaż nawet nie chce.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Dziewczyna z sąsiedztwa 82
gość 1. Najbardziej boli mnie to, że ta babcia jest zupełnie inna, niż ta druga. Mój syn bardzo to przeżywa. I chociaż jest małym dzieckiem, to rozumie wszystko doskonale :( gość 2. Nie wchodzimy sobie w drogę. Po ślubie chcieliśmy zamieszkać osobno. Mieliśmy wynająć mieszkanie, ale moja mama sama zaproponowała, że skoro w domu jest tyle miejsca( dom jest duży), to bez sensu, żebyśmy płacili za wynajęcie mieszkania, skoro możemy mieszkać tu i te zaoszczędzone pieniądze przeznaczać na budowę domu. I to uważam za mój błąd, ale czasu nie da się cofnąć. Czasami czuję już takie rozgoryczenie, że w myślach postanawiam sobie, że nasze dalsze kontakty będą już sporadyczne, chociaż to moja matka... I wcale nie jest tak, że przychodzę o niej i mówię: Zostawiam dziecko. Wracam za 3 godziny. Przychodzę i mówię: Słuchaj, mam do załatwienia to i to. Czy mogłabyś zająć się moim synem przez 3 godziny. I jest odpowiedź: Nie. Wtedy zabieram dziecko ze sobą albo zadaję pytanie drugiej babci. Jeśli odpowiada: Tak. Wtedy zostawiam syna, wracam za 3 godziny i jest tydzień narzekania. Była nawet taka sytuacja, że powiedziała: Twój syn jest już duży. Ja jestem na emeryturze. Dziadek też. Wróć do pracy, my się nim zajmiemy. Wytrzymała 1,5 miesiąca. Musiałam zrezygnować z pracy, żeby zajmować się dalej moim synem. I do niczego jej nie zmuszałam. To wyszło bezpośrednio od niej. Niestety nie mamy w pobliżu przedszkola, żeby syn mógł tak wtedy uczęszczać.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
To przyjmij z góry, że odpowiada tak bo ma wrażenie, że musi. Więc nie zostawiaj jej dziecka i wszyscy będą szczęśliwi - Twój synek najbardziej. I może wtedy też przestanie być na dziecko taka cięta jak nie będzie się czuła w obowiązku nim zajmować.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Dziewczyna z sąsiedztwa 82
Absolutnie tego od niej nie wymagam, dlatego zawsze pytam. Ma koleżanki, które mówią: " Serio? Ja zostawiam dziecko i jadę". Ale czy wyobrażasz sobie na przykład spędzić 2 godziny u doradcy kredytowego, czy w sklepie z glazurą z 6- latkiem? :) Zastanawiam się, czy nie postąpić złośliwością na złośliwość. I na pytanie: Zawieziesz mnie do lekarza?/ Pojedziesz ze mną na zakupy?/ Zawieziesz mnie do urzędu? nie odpowiedzieć po prostu: Nie. ... ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Szczerze, na miejscu dziecka wolałabym dwie godziny w sklepie z glazurą niż w towarzystwie kogoś kto mnie wyraźnie nie chce w pobliżu. I owszem, możesz opowiadać po prostu "nie", ale ona odpowie, że u niej mieszkacie (zapomni, że sama proponowała, możesz być pewna) i tak to się będzie ciągnąć.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Dziewczyna z sąsiedztwa 82
Na całe szczęście wspólnego mieszkania zostało nam już niewiele... I wiem, że nieczęsto będziemy się później widywały. Syn i tak pewnie będzie tęsknił tylko za dziadkiem ;) Zastanawia mnie tylko jedno- czy to jest normalne i czy dużo osób ma taką sytuację? Gdy rozmawiam o tym ze znajomymi, to każdy jest zdziwiony. Jedyną pociechą w tej sytuacji jest to, że przynajmniej teściową mam złotą i daleko jej do tej z dowcipów.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Dziewczyna z sąsiedztwa 82
Oczywiście, że odczuwam żal. Jestem drugim dzieckiem moich rodziców. Mam starszą ode mnie o 10 lat siostrę. Przez prawie 10 lat jej życia opiekowali się nią moi dziadkowie. Mieszkała u nich, ponieważ moja mama twierdziła, że musi wrócić do pracy. Wracała codziennie do domu oddalonego od pracy o 50 km, w którym był tylko tata, podczas, gdy moja siostra mieszkała u dziadków w domu oddalonym o... 20 km od jej pracy. Widywała rodziców tylko w weekendy. Teraz moja siostra ma 40 lat. Nie ma dzieci i nigdy ich nie będzie miała. Uważa, że byłaby złą matką i woli nie być nią wcale... Jest za to wspaniałą ciocią dla mojego syna. Ja byłam podobno dzieckiem planowanym i chcianym. Bardzo długo oczekiwanym. Pojawiłam się na Świecie po 9 latach starań o drugie dziecko. Wtedy już we czwórkę zamieszkaliśmy razem z rodzicami. Ja nie potrafiłabym wcisnąć komuś swojego dziecka na 10 lat... Mój żal jest może tym większy, im bardziej uświadamiam sobie, że te moje 2- 3 godziny w tygodniu( i to nie zawsze, bo zawsze zabieram syna ze sobą, gdy tylko mogę) są niczym w porównaniu z tymi 10 latami mojej mamy...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Rozumiem cię, bo sama miewałam podobnie. Nie zawsze, ale moja mama zgadzała się na pomoc wtedy, kiedy jej to odpowiadało, a nie wtedy, kiedy najbardziej potrzebowałam. Tak jak u ciebie, proponowała te pomoc, a potem.. bywało różnie. Powrót do pracy był szczególnie ciężki - wytrzymałam, bo byłam już w drugiej ciąży i wiedziałam, że muszę dać radę. Chodziło dosłownie o kilka miesięcy, niewarte tego stresu, jaki mi zafundowała. Ale pamiętam różne sytuacje, m.in. jak nie mogłam wracając wstąpić do sklepu po chleb, bo mama stała już kompletnie ubrana w drzwiach i rozliczała mnie z każdej minuty. A spieszyła się tylko do kota..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość bogusiaz
No cóż są babcie i babcie. Nie dziwi mnie to bo moje znajome mają podobne problemy i moi rodzice również musieli się prosić swoich rodziców, żeby ktoś się nami zajął gdy byliśmy młodsi. Możesz sobie wejść tutaj: http://klubseniora.pl/ może znajdziesz jakąś wskazówkę, możesz też porozmawiać z mamą czy teściową dlaczego ma taki problem z zajęciem się wnukiem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
bogusiaz dziś a możw wklej link co ma zrobić matka z dzieckiem jesli nie ma babci,badz babcie mieszkaja 200km dalej. Współczuję kazdej babci ktora na co dzień mieszka z własnymi dziecmi i rozkrzyczanymi wnukami.Może mieć dosyć? może! bo to jest przegięcie.Nie wszystkie babcie korzystały z pomocy swoich matek,sa takie a ja jestem przykładem że miałam dwojke zawsze przylepioną do spódnicy.Szłam do lekarza,fryzjera,kosmetyczki,krawcowej,na zakupy etc.etc i zawsze z dziecmi,proste, nie mialam z kim zostawić.Tesciowa nie wykazywała chęci do mnie a co dopiero do wnuków a mama była schorowana i to było moje trzecie dziecko a pozniej dołączył się do tego tato.Teraz jestem babcia,czesto korzystali z mojej pomocyfizycznej a jeszcze bardziej finansowej.TO pierwsze robiłam ale z niechęcią gdyż jestem tak zmęczona życiem że wolałabym liście w parku grabić niż siedzieć z dzieckiem 8 godzin.Wierzycie mi kobiety?To cięzka praca ogarnąc cały dom,kazdy patrzy by dostał pod noś,zrobić zakupy,i jeszcze opieka.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×