Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość gość

samotna w "rodzinie"

Polecane posty

Gość gość

Od 6 lat nie mieszkam w domu rodzinnym, przyjechałam 4 dni temu na jakiś czas i nic... Siedzę sama, nikt się do mnie nie odzywa, nikt nie zapyta czy żyję czy już umarłam. Nie mam do kogo gęby otworzyć, żałuję, że tu w ogóle przyjechałam. Zawsze mama mnie nienawidziła, a dlaczego? Bo nie jestem jej klonem jak moje siostry. Całe życie staram się coś osiągnąć, skończyłam trudne studia, zawszy miałam negatywną motywację- musiałam zawsze być pierwsza, najlepsza... Po prostu chciałam, żeby mnie choć raz w życiu ktoś docenił... Ale nigdy nie usłyszałam dobrego słowa, w wręcz przeciwnie- drwinę, gdy np. ktoś miał lepszą średnią ode mnie. Może to dziecinne, prozaiczne... Niestety tylko takie mam wspomnienia z domu... Zawsze popadam w depresję w tym miejscu... Moje siostry nie miały ambicji, nie skończyły nawet zawodówki, zresztą jak moja mama. Myślę, że to, że są jej "klonami" sprawia, że je kocha mnie nie. Do mnie słowem się nie odezwała, nic- zero! Zawsze staje w ich obrnie, w mojej nigdy w życiu nie stanęła... Jest jeszcze kwestia babci- tej od strony taty. Zawsze była mi najbliższą osobą w rodzinie- i zawsze mama traktowała ją jako najgorszego wroga, obwiniając za całe zło świata. To, że mam z babcią dobry kontakt także przyczyniło się do tego, że nie mam kontaktu z matką. Przez 6 lat mama nie zadzwoniła do mnie ani razu- a moich sióstr pół dnia nie ma i dzwoni na okrągło. Czuję się nie kochana,niepotrzebna i niechciana... Co bym nie zrobiła i tak nie usłyszę nic dobrego pod swoim adresem. Obchodzę ją tyle co śnieg z 2000 roku na Alasce. Najlepszym rozwiązaniem było by dla mnie całkowite zerwanie kontaktów. Najlepiej wyjechać i więcej nie wrócić... W zasadzie przyjeżdzam w strony rodzinne jedynie dla babci i dla przyjaciół... Ta sytuacja mnie tak bardzo boli... Nie mam sił już dłużej, osoby które powinny być dla mnie wsparciem największą radość mają z moich porażek.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
bardzo Ci współczuję. Ja też nie mam jakiegoś super kontaktu z rodzicami, ale tak źle nie jest, chociaż przez ich wieczne kłótnie, wyzywanie leczę się teraz u psychologa.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Jak doskonale cię rozumiem. Mam podobną sytuacje. Jestem od ciebie starsza gdyż mam już własną rodzinie i zerwałam już od kilku lat kontakt z rodziną. A żeby było śmieszniej dowiedziałam się ostatnio że ta ukochana jej córeczka oddała ją do domu starców gdyż chciała po niej przejąć mieszkanie. Czasami sobie myśle że to za moją krzywde mamo.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×