Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość przeuroczy

kim jestem?

Polecane posty

Gość przeuroczy

Witam Pewnie nie jestem jedynym, który nie wie jak zacząć? Mam poważne problemy ze sobą, z własną samooceną, agresją, złością. Mam wrażenie, że przegrałem swoje życie. wydaje mi się, że mogłem osiągnąć tak wiele i wszystko zmarnowałem. Odkąd pamiętam byłem strasznie bity przez swoją matkę, pasem, kablem, gdy byłem trochę starszy było to cokolwiek co leżało pod ręką. Byłem bity za wszystko. Za nie wykonanie polecenia, za zadawanie pytań, za brudne ciuchy co wg mnie w przypadku dzieciaków to rzecz normalna. Prawie codziennie słyszałem jak matka krzyczy "zabiję cię ty sku....synu, pójdę siedzieć ale będę miała spokój" i tym podobne epitety. Wydaje mi się, że byłem dobrym dzieckiem. Już jako 5 latek robiłem samodzielnie zakupy zgodnie z listą wypisaną przez matkę, sprzątałem mieszkanie oraz wykonywałem inne domowe czynności. Byłem bardzo dobrym uczniem, znacznie wyróżniającym się od innych uczniów. Później już po prostu bałem się wszystkiego, kolegów, matki, ojczyma. Gdy dostałem słabszą ocenę byłem tak przerażony, że chwytając za klamkę od drzwi do domu słyszałem kołatanie własnego serca. Później wszystko się zmieniło. Jak to się potocznie mówi wpadłem w złe towarzystwo. Przestałem się bać. Gdy miałem lat 12 uciekłem z dwoma kolegami z domu. Po trzecim dniu znalazła nas policja. Zaczęło się najgorsze. Nikomu nie pozwoliłem z siebie kpić, drwić. Biłem się z każdym o wszystko. Szybko okazało się, że jestem w tym bardzo dobry. Teraz to mnie się wszyscy bali i nikt nie odzywał się do mnie bez szacunku. Zaczął się alkohol i imprezy. To tak w skrócie. Teraz mam 35 lat. Kilka miesięcy temu odeszła ode mnie żona z dziećmi. Byłem strasznie podejrzliwy, cały czas doszukiwałem się kłamstwa i zdrady. W kłótniach używałem wulgarnych słów oraz niejednokrotnie używałem przemocy fizycznej. W końcu się stało. Zdradziła mnie choć się do tego nie przyznaje mimo dowodów. Myślę że to ja ją do tego popchnąłem. Miała mnie dość. Poszła do nowej pracy gdzie koleżanki szybko ją uświadomiły.Pojawił się ktoś kto był dla niej dobry i tyle. Zaczęła mnie strasznie traktować. Kpiła, wyszydzała. Nie mogłem tego znieść. Miałem kilka samobójczych prób, niestety bezskutecznych. Żona wiedziała o tym jednak mimo to nie spróbowała mi nawet pomóc. Organizm sam się obronił-jak zwykle. Mimo to czułem, że nic dla niej nie znaczę. Ból był jeszcze większy. Nadal we mnie tkwi.Nie wiem co robić ? Tak bardzo chciałbym móc być szczęśliwym, i czuć że inni są szczęśliwi przy mnie.Pomóżcie mi, proszę.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
biłesć ją i terroryzowałeś psychicznie i chcesz pomocy? idż do psychiatry, i psychoterapeuty by nawet jak do ciebie wróci to sie nie zmienisz. masz zespół otella

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość przeuroczy
To nie tak, że ją biłem. Miałem na myśli raczej to, że oboje się szarpaliśmy. Nie chcę do niej wcale wracać. Nie potrafiłbym jej już nawet pocałować. Jak sobie pomyślę co z nim robiła. Łatwo jest mi to sobie wyobrazić ponieważ też kiedyś byłem jej kochankiem. Chcę tylko wiedzieć co mogę zrobić by nad sobą panować. Jak widać Ty nie możesz mi pomóc bo dysponujesz zbyt małą wiedzą na ten temat. Zespół Otella? Ale wymyśliłeś/aś :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość StudentkaPsychologii
Jedyna słuszna uwaga gościa nr 1 to ta że powinieneś iść do psychologa. Zespół Otella to akurat w tym przypadku jakaś abstrakcja. Miałeś straszne dzieciństwo i to trauma z tamtego okresu nie pozwala Ci normalnie żyć. Co do Twojej żony to napisałeś o tym bardzo mało. Wywnioskowałam jednak że nie byłeś pierwszym facetem, którego zdradzała. Myślę, że to przez nią Twoje lęki się potęgowały. Masz rację nie powinieneś do niej wracać. Nawet to że źle ją traktowałeś nie usprawiedliwia czynu jakiego się dopuściła. Mam nadzieję, że pokonasz samego siebie i tego Ci życzę. Jednak musisz iść do Psychologa bo tutaj nie znajdziesz pomocy. Często czytam komentarze które są tu publikowane i stwierdzam że w większości są to kobiety, które próbują usprawiedliwić siebie zwalając całą winę na faceta. Pozdrawiam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
PO pierwsze ,-mam dla Ciebie złą wiadomość - nikt nie jest w stanie Ci pomóc. Sam musisz to zrobić. Dobrą wiadmością jest to , że jest to możliwe, że jest dla Ciebie szansa. Jeśli dobrze zrozumiałam, żona miła powód aby cię zostawić, miała powód aby znaleźć sobie innego. Ale dopiero to stało się dla Ciebie motywem, aby coś zmienić. Przecież nie jesteś przyzwyczajony w życiu, aby być szczęśliwym. Musisz coś zpieprzyć, aby potwierdzić , że jesteś nic nie wart. BO przecież o tym słyszałeś od kiedy byłeś mały. Ale mam pytanie - czy jesteś gotowy aby być szczęśliwy?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×