Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość depressed girl

Czy to depresja??

Polecane posty

Gość depressed girl

Witam, w sierpniu kończę 21 lat i jestem na II roku studiów. Zawsze byłam osobą radosną i zadowoloną z życia, nie miałam większych problemów, kochałam pomagać innym, wiele osób mówiło, że wręcz zarażam innym swoim optymizmem. I tak się czułam. Oczywiście, czasem miewałam chwile słabości, ale to przechodziło po kilku dniach. Wychowałam się w normalnej rodzinie, mam wspaniałych przyjaciół, kochanego chłopaka, wymarzony kierunek studiów. Wszystko zmieniło się nie do poznania jednego wieczoru. W październiku zostałam raz sama w mieszkaniu na kilka dni, nudziłam się i postanowiłam, ze obejrzę jakiś film. Wiele osób polecało mi już wcześniej Incepcję, więc zdecydowałam się ją obejrzeć. I to był mój największy błąd. Po tym filmie zaczęłam się zastanawiać, czy rzeczywiście nasze życie nie jest tylko snem, w wszyscy ludzie są wytworem naszego umysłu. Złapałam stracha. Postanowiłam, że obejrzę sobie jakąś komedię, to mi przejdzie, a potem pójdę spać. Niestety, obudziłam się nadal z tą myślą. Pomyślałam, że jak przyjadą moje współlokatorki, to będzie lepiej, bo w samotności czasami się myśli o głupotach. Ale to też nie pomogło. Od tej pory ma myśl ciągle mi towarzyszy. Nie mogę się jej pozbyć. Ciągle się panicznie boję, że wszystkie osoby które kocham, są tylko wytworem mojego umysłu, a ja obudzę się kiedyś w szpitalu jako warzywo, a moje życie okaże się tylko długim snem. Od tego czasu przeglądam w internecie tysiące stron na ten temat, popadam w jakąś obsesję. Najbardziej dziwi mnie to, że zawsze byłam osobą twardo stąpającą po ziemi, typową realistką. Rzadko się wzruszałam, bałam czegokolwiek. Po wszelakich horrorach czułam się jak po obejrzeniu zwykłej reklamy. Nawet po obejrzeniu Egzorcyzmów Emily Rose nie miałam nawet chwili strachu. (Oglądałam je sama w środku nocy.) Zawsze się dobrze uczyłam, na I roku miałam stypendium naukowe, a w tym półroczu miałam prawie same 3. Nie mam siły, by żyć tak jak kiedyś... Nic mnie nie cieszy. Ciągle staram się zagłuszać moje myśli czymkolwiek, unikam siedzenia samej, a jak już muszę, to ciągle oglądam coś śmiesznego, co i tak daje ulgę tylko przed chwilę i zaraz wracam do moich p**********h przemyśleń. Nie czuję radości z tego co wcześniej. Tak długo czekałam na koncert Rise Aganist w Polsce (mój ukochany zespół), a teraz mi to obojętne, nawet nie kupuję biletu, skoro i tak wszystko to tylko sen. Kiedyś alkohol traktowałam jako dodatek do dobrej zabawy z przyjaciółmi, nigdy nie zapijałam się w trupa, piłam okazjonalnie, kiedy byłam w dobrym humorze. Teraz zauważyłam, że alkohol służy do zapijania moich smutków. Nawet wśród przyjaciół, rodziny i z ukochanym czuję się samotna i przygnębiona, bo mam wrażenie, że nie istnieją naprawdę. Udaję szczęśliwą, żeby zachować pozory... Bardzo mnie męczy to udawanie szczęśliwej. Sama siebie oszukuję, że jest dobrze, kiedy nie jest... Kiedyś powiedziałam tylko mamie, że jest taka sytuacja, to zaśmiała się, poklepała mnie po plecach i powiedziała, że ona też tak często ma i żebym się nie przejmowała pierdołami, bo jeszcze wyląduję w psychiatryku. Zauważyłam u siebie, że często płaczę ot tak po prostu, co wcześniej zdarzało się baaaaardzo rzadko, tylko jak miałam jakiś naprawdę poważny powód, mało jem i przesypiam prawie całe dnie. Od niedawna zaczęłam się ciąć, bo tylko wtedy czuję, że chyba jednak żyję naprawdę... Wiem, że możecie uznać mnie za psycholkę, ale ja po prostu chcę się wypisać i wylać swoje żale, bo już nie wytrzymuję... Tak pragnę "tamtego" życia, ale nie potrafię... Chyba to mnie przerasta.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
hmmm, ja też czasem lubię pofilozofować, ale traktuję to raczej z dystansem, ale to już nie jest dobre, co ty robisz. ja bym na twoim miejscu poszła do psychologa, bo to nie wróży nic dobrego. :( życzę powrotu do zdrowia i wyjścia z depresji. :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość depressed girl
Tylko że ja nie chcę chodzić do psychologa, chcę sama z tego wyjść, bo nigdy nie miałam tego typu problemów i nie mogę się z tym wszystkim po prostu pogodzić! PS. Mam nadzieję, że to jeszcze nie jest depresja.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość depressed girl
Już zdałam sobie z tego sprawę. Mam 21 lat, pije na imprezach, gdzie zawsze mi się urywa film, piję sama w domu, siedze w pracy i myśle jaki alkohol kupić i się napic. Proszę, niech mi ktoś powie, gdzie mam złosić się o pomoc. AA? Czy jestem jeszcze w takim starowym stadium, gdzie nie zajmująsię jeszcze takimi przypadkami. Proszę o pomoc...i nie piszcie głupich postów....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość depressed girl
To wyżej to podszyw.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Jeszcze wczoraj byłaś tutaj. To nie był sen. Wszystko było takie proste. Jak noc i dzień. Jeszcze wczoraj byłem z Tobą. To ja Twój cień. Lecz wszystko zmieniło się... Dziś przychodzisz tylko nocą. Snem wołasz mnie. Nie chce nigdy się obudzić. To jedno wiem. Jeszcze wczoraj byłaś ze mną. Ty jak mój cień. Moje życie to sen. Życie to sen. Moje życie to sen. Życie to sen. Moje życie to sen. Fajna piosenka, polecam posłuchać na poprawienie humoru. :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Nie, to nie depresja. Depresja ujawnia się wcześnie, u mnie ujawniła się w wieku 9 lat. I nie jest spowodowana jakimś tępym filmem. To nie jest stan kiedy możesz pooglądać telewizję, to jest stan kiedy nie masz siły wstać z łóżka nawet kiedy obudziłaś się rano. Ja nigdy nie miałam prawdziwych przyjaciół. nie miałam nawet przybranych. Depresji też nie wyleczy żaden psycholog-powodują to leki ale one nie leczą, tylko robią z człowieka debila. Dawałam się faszerować tym w młodym wieku, później wypluwałam to za biurko na kartkę i mówiłam, że wypiłam. Kartki później wyrzucałam. Mówiłam, że mogę połknąć tabletkę tylko w samotności bo się stresuje.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
up

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
To raczej coś bliżej psychozy/schizofrenii. Depresja nie obejmuje tego rodzaju objawów (myśli, że nic nie istnieje naprawdę). A przy okazji, 19:35 nie słuchaj, bo durnoty opowiada. Zarówno leki, jak i psychoterapia są pomocne. Co w Twoim przypadku potrzebne, to już lekarz będzie w stanie określić. Nie ma sensu się męczyć, idź do psychiatry, powrót do Twojego dawnego ja jest możliwy, tylko daj sobie szansę.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Skoro to sen, to czemu nie skoczysz z okna? Śmiało, polatasz sobie. Polecam skok z 10 piętra, fajne widoczki podczas latania.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość depressed girl
Od razu do psychiatry? Może najpierw lepiej do psychologa... Matko, żeby tylko bliscy się o tym nie dowiedzieli, nie chcę ich zamęczać moimi problemami.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
A jeżeli to forum tylko mi się śni?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×