Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość gość

rozwód smutek mimo że sama chcę rozwodu

Polecane posty

Gość gość
Stracilam gg nie pamietam numeru od paru lat korzystam . Moze zaloze jeszcze raz

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Po 25 latach małżeństwa rozwiodłam się (w czerwcu 2014), w małżeństwie byłam "sama" od ok. 20 lat, w zasadzie chyba po 2giej ciąży przestałam być atrakcyjna fizycznie dla niego, a nigdy nie był we mnie zakochany - ślub z wpadki, którą zresztą poroniłam... Długo czekałam z decyzją "dla dobra"?!!, 2 córek i nie wiem czy to nie był błąd. Może lepiej byłoby mi znieść rozstanie już po 5-7 latach? Na skutek przebywania z ojcem moje dziewczyny nie mają najlepszej relacji ze mną (starsza nie odzywa się do ojca od 16stego roku życia, ze mną ma pobieżny kontakt, a młodsza wciąż mnie krytykuje, tak jak kiedyś jej ojciec) . Jestem teraz sama, jest mi bardzo ciężko znosić samotność, nie szukam innego związku, ani przygód - chyba go dalej na swój sposób kocham. Powinnam całkowicie nie mieć z nim kontaktu, dla dobra mojego samopoczucia, ale czeka mnie jeszcze przykry podział majątku po sprzedaży mieszkania (niesprawiedliwy - wymuszony na jego korzyść) Mnie tez jest smutno i to ja chciałam rozwodu, bo już nie mogłam wytrzymać - samotność, poniżenie, obojętność z drugiej strony, brak szacunku :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
życie razem czasami bywa trudniejsze niż w pojedynkę. Wszyscy mamy ułomności swoje. Będąc z kimś musisz je akceptować znosić W pojedynkę nie masz już tych zmartwień Staraj się szukać pozytywów Wychowując wspólnie dziecko myślisz ,,czy uda nam się je mądrze i zgodnie wychować" Jako samotna matka nie musisz się liczyć z tą drugą osobą której nie ma. Przykłady można mnożyć. W zasadzie to idąc dalej(mam znajome w wieku 80lat) związek to jeszcze większe wyzwanie, dzieci są dorosłe, na świat przychodzą wnuki, mężczyźni żyją krócej, pojawiają się różne problemy zdrowotne... Mam znajomą która sama wychowuje-życie zmusza ją do większej zaradności i jak to się mówi ,,nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło" Oczywiście życzę Ci spełnienia Twoich marzeń i tego byś się ich nie bała, bo czasami boimy się tych które są na wyciągnięcie ręki zastępując je czymś, co nie daje nam szczęścia . Powodzenia!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
18:07 ogranicz do minimum jak to brzmi...ojciec chyba tez ma prawo widywac corke kiedy chce a nie kiedy sad mu ma to pozwoli zazwyczaj matka jest obecna przy przekazaniu kiepsko zapachnialo to co napisalas..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
"nie czułam się żoną" jak to nie? przeciez obowiazkiem zony jest uslugiwanie panu i wladcy, to dziewczyny się kocha a nie żony

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Do autorki i innych .Takie to trocha pieskie wasze myslenie ..SAMA NIE ZJEM A NIKOMU NIE DAM... Chcecie i odchodzicie ale najbardziej to byście chciały mieć dwóch mężów jednego do kasy drugiego do łóżka .Bo jak tu odejść jak w sercu siedzi jad żmiji,,a może on znajdzie inna i mu życie się polepszy a wy go pogorszycie i tu cały morał tkwi . cyt kogoś święte słowa ,,Jeśli kogoś kochasz to puśc go wolno tobie przeznaczony wróci ,,

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
do kry-sia napisz na maila aspoko.pl@onet.pl

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ja chce go puscic wolno to on nie chce rozwodu zachowuje sie jak pies ogrodnika sam nie wezmie innemu nie da.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
jak mozna zabrac dziecko do innego miasta zeby tylko ex nie mial kontaktow z corką? to podłe.. :-o czyli : alimenty ok ale widzenia - nie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ja musze miec sily na wychowanie dziecka a ilekroc go widze to czuje.sie jakby mi ktos krwi upuscil. Dlatego chce daleko wyjechac zeby miec sile zyc pozbierac sie przestac myslec nie dlatego ze chce sie odgryzc. Gdyby kochal dziecko nie potraktowal by mnie tak abym jedyne czego pragnela to go wiecej nie widziec. On swoim zachowaniem wykopal mnie ze swego zycia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Co takiego zrobił tobie ,ze tak go nienawidzisz

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
No wlasnie, co ci zroibil, ze chcesz wywiezc dziecko daleko od niego? Czy syn nie bedzie tesknil za ojcem, czy ojciec nie bedzie tesknil za synem? To wy bierzecie rozwod ze soba, a nie rodzic z dzieckiem.. :-(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Potraktowal mnie jak zuzyta szmate. To byl jedyny mezczyzna mego zycia. Od razu po slubie sie zmienil. W ciaze zaszlam po slubie wiec nie misielismy go brac. Zacztl traktowac mnie jak zlo konieczne. A ja jestem tak wrazliwa tak kochalam.dlatego wolalabym nigdy go nie ogladac.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
czytam posty autorki i widze w nich siebie. jedynie dziekca sie nie doczekalam:( wielka milosc, pol roku oswiadczyny, zaraz slub. jak w bajce. po slubie zero zainteresowania. praktycznie dwa lata sie mecze. ostatni raz kochalam sie z mezem w pazdzierniuku, tak bardzo pragnelam dziecka, tak bardzo chcialam miec dziecko wlasnie z nim. od wczoraj placze, bo mam prawie 30 lat, brak dzieci, brak meza. tak jak Twoj maz woli reke i panienki w internecia. jest to dla mnie tak upokarzajace. jestem atrakcyjna w oczach innych, a on mnie nie dostrzega. wiekszosc czasu zasypia na kanapie. jesli znajdzie sie w lozku razem ze mna, odwraca sie tylkiem. ma problemy z impotencja, a mnie do szalu doprowadza cala sytuacja. jego stosunek do mnie... wczoraj napisalam mu list, bo nawet z nim rozmawiac nie potrafie. dzis nawet slowem sie nie odezwal. wiem, ze to koniec, tak cholernie mi przykro:(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Gosciu z 21.18 to ja autorka. Ja sie meczylam prawie 4 lata. Jesli potrafisz zyc w celibacie przyjac go takim to z nim zostan jesli na codzien jest dobrym czlowiekiem. Ale jesli dodatkowo robi Ci orzykrosci obwiniajac Ciebie o impotencje bo fryzura nie taka za malo wlosow nie sa bujne albo co innego wymysla ze z kazdym dniem czujesz sie coraz gorsza coraz mniejsza takie gowno jak ja sie czulam bez wartosci to lepiej uciekaj. Ja ciesze sie z dziecka ale niestety.gdyby nie ono moglabym definitywnie odciac sie od niego. Latwiej by mi bylo nigdy nie miec z nim kontaktu a tak co moge zrobic.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
jest dobrym czlowiekiem, kocham go, ale brak seksu rujnuje wsyztsko. nie wyobrazam sobie takiego zycia. nie czuje pozadania w oczach mojego meza, przez to jestem drazliwa, obrazam sie bez powodu, krzycze i juz nie raz wypomnialam mu obrazliwie co mysle o jego problemie. on ma zal do mnie, ja do niego, nie potrafimy byc juz ze soba bez wzajemnych pretensji. czasami mysle sobie, ze gdyby bylo dziecko byloby inaczej. w sensie, ze gdybysmy sie rozstali zostala by przy mnie chociaz mala, kochana istotka. a tak nawet nie mam dla kogo zyc i starac sie isc do przodu. wolalabym byc samotna matka, niz samotna rozwodka:(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
*zostalaby- przepraszam za blad

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
jest dobrym czlowiekiem, kocham go, ale brak seksu rujnuje wsyztsko. nie wyobrazam sobie takiego zycia. nie czuje pozadania w oczach mojego meza, przez to jestem drazliwa, obrazam sie bez powodu, krzycze i juz nie raz wypomnialam mu obrazliwie co mysle o jego problemie. on ma zal do mnie, ja do niego, nie potrafimy byc juz ze soba bez wzajemnych pretensji. czasami mysle sobie, ze gdyby bylo dziecko byloby inaczej. w sensie, ze gdybysmy sie rozstali zostala by przy mnie chociaz mala, kochana istotka. a tak nawet nie mam dla kogo zyc i starac sie isc do przodu. wolalabym byc samotna matka, niz samotna rozwodkasmutas.gif xxxxxxxxxxxxxxx Kur/wa ale z Ciebie egoistka pieprzona! Po pierwsze, durna pipo, zastanów się co byłoby, gdybyś to Ty miała problem, np. po trudnym porodzie jesteś porozrywana, masz szwy w kroczu i przez pół roku na samą myśl o seksie jest Ci słabo, jesteś zmęczona, zestresowana, a mąż robi Ci jazdy, bo mu du/py nie chcesz dać. Albo miałaś operację. Albo kuźwa, cokolwiek innego - problemy hormonalne, przytyłaś, czujesz się nieatrakcyjna. Durna gó/wniara z Ciebie! Jeśli facet ma problemy z potencją, co jest możliwe, to Twoje akcje pogarszają sprawę i ja się nie dziwię facetowi, że woli panienki z netu, bo one przynajmniej mordy na niego nie drą. Wiesz czemu to piszę? Bo miałam takiego męża jaką Ty jesteś żoną. I się rozwiedliśmy. Chwała Bogu! Druga sprawa - dziecko. Jaką debilką i egoistką trzeba być żeby myśleć, że a) dziecko rozwiąże problem b) dziecko jest narzędziem (!!!) do poprawienia Tobie samopoczucia c) dla dziecka nie byłoby problemem że rodzice się rozwiedli. TY byłabyś zadowolona. A czy w Twoim malutkim rozumku zaświtała myśl, że DLA DZIECKA to byłaby tragedia??? Mieć rodziców osobno? O życiu z niedojrzałą, egocentryczną matką nie wspomnę. Chciałabyś mieć dziecko żeby nie być samą? A to to ku/rwa jest? Nagroda pocieszenia dla niedor/uchanej żony? Ty najpierw idź na terapię i naucz się być sama ze sobą, potem naucz się być z drugim człowiekiem nie traktując go instrumentalnie, a potem dopiero myśl o dziecku. Mam nadzieję, że Twój mąż nie tylko Cię nie zapłodni, bo byłaby to pętla na jego szyi - brak dziecka, bo przecież ono byłoby TWOJE i miałoby za zadanie POCIESZAĆ CIĘ plus alimenty do płacenia, bo przecież to jego ODPOWIEDZIALNOŚĆ. Mam nadzieję, że mąż kopnie Cię w du/psko zanim zdążysz go wkopać w to bagno. Rzy/gać mi się chce na myśl o takich kretynkach.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
A ja jestem tak wrazliwa tak kochalam.dlatego wolalabym nigdy go nie ogladac. xxxxxxxxxxxxxxxxx Kur/wa kolejna patologia. H/uj tam z bachorem! H/uj tam z jego uczuciami i prawem do ojca! H/uj tam z całym światem! Bo JA jestem taaaaaka wrażliwa. Bo JA muszę MIEĆ to czy tamto. O ja pier/dolę... Wiecie co jest najgorsze? Że takich szmat są całe stada i są one totalnie bezkarne w naszym zafajdanym kraju z kultem matki-polki. Takim skretyniałym babom powinno się odbierać dzieci! Bo potem rosną koleje pokolenia skrzywionych, okaleczonych psychicznie ludzi, którzy nie potrafią funkcjonować w związkach, tworzą kolejne skrzywione, kalekie rodziny, które się rozpadają i cierpią kolejne dzieci. Chore to wszystko!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Gosciu z 8.35 w sumie.to sie usmialam z.Twojego postu. Tak to ja autorka. I wlasciwie.to jestem Ci za niego wdzieczna. Poprosze o kolejny. Ja mowie powaznie. Ale przeczytaj wszystko a potem pisz co chcesz. Ja lubie takie mocne slowa. Stawiaja do pionu. Bardzo Ci dziekuje. Czekam na dluzszy wywod.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Gosc z 00.31 Gdybym miala takiego meza to bym z nim zostala. Mnie dodatkowo dreczyl ponizal wysmiewal sie plus brak seksu. Nabpewno przez problemy z erek ja taki jlbyl ale to nie usprawiedliwia go ze moze po mnie jezdzic. Mialam tyle do niego czulosci.. kiedys siedzialalm obok i przytulilam sie.. dotknelam jego brzucha.. odsunal sie..zapytalam dlaczego nie lubi mojego dotyku. Odpowiedzial cytuje choj ci do tego. Wiedzial ze.seksu i tak nie bede chciala bo bylam w ciazy. I mnie w ciazy tak potraktowal..chcialam tylko troche czulosci dac i zaznac..troche ciepla..przytulenia..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Do autorki. Ja nie będę tłumaczyła Twojego męża bo nie wiem dokładnie jak było Ale MAŁŻEŃSTWO jest na dobre i złe. I czasem jedna osoba ma problemy i zachowuje się jak cham i prostak, a czasem druga. Jak się ludzie zachowują jak gó/wniarze i strzelają focha przy pierwszym zakręcie to znaczy że do małżeństwa nie dorośli. Niech się rozstają jeśli nie ma dzieci, lepiej dla wszystkich. Ale jeśli są dzieci, drugi rodzic wobec dzieci jest OK, to piep/rzonym obowiązkiem ludzi jest się dogadać. Facet ma problemy z erekcją? To zamiast mu napier/dalać jak się czujecie biedne, pokrzywdzone, niedopieszczone, do cholery, pomóżcie mężowi. Idźcie do psychologa, seksuologa, nawet same, dowiedzcie się co zrobić. Na pewno ciągłe napier/dalanie o tym jak Wam seksu brakuje nie pomaga bo facet NIE JEST W STANIE Was przelecieć!!!! Odwróćcie sytuację. To Wy nie możecie. A mąż non stop kolor o seksie - ja cię chcę, ja potrzebuję seksu, dlaczego ty nie, dlaczego nie chcesz, na pewno masz kochanka, wolisz wibrator ode mnie, już mnie nie kochasz, nie chcę takiego związku, jak możesz mnie nie chcieć, nie jestem dla ciebie pociągający, nie jesteś prawdziwą kobietą, nawet zaspokoić mnie nie potrafisz, może powinienem kochankę sobie znaleźć, chcę rozwodu... Znacie to skądś? I tak dni, tygodnie, miesiące. A Wy po prostu NIE JESTEŚCIE W STANIE. Z powodów psychicznych, fizjologicznych, jakichkolwiek. Czy taki napier/dalający mąż jest w porządku? Czy jest dobrym mężem? NIE! Bo dobry mąż nie napier/dalałby czego ON chce tylko pomyślał czego ŻONA potrzebuje żeby mogli być RAZEM szczęśliwi. Piszę z własnego doświadczenia. Chorowałam mocno. Seks po chorobie był katorgą. Udawałam, bo mąż chciał i potrzebował seksu. Kobiety mają łatwiej pod tym względem, facet nie może udawać. Ja zaciskałam zęby i robiłam wszystko żeby było mu dobrze. Po kilku miesiącach seks stal się koszmarem, robiłam wszystko żeby go uniknąć. Kochałam męża, ale jego zachowanie krzywdziło mnie. Ciągle było "JA chcę, JA potrzebuję". I nie mogłam dać mu dziecka. Czułam się nikim, śmieciem. W końcu doszło do rozwodu. Teraz jestem z kimś, kto znał moje problemy i mimo to chciał ze mną być, zawalczyć o nasze WSPÓLNE szczęście. Jego zachowanie sprawiło, że seks stał się przyjemny. Nie tak jak przed chorobą, ale nie unikam go i jest mi dobrze. Mamy też wspaniałego adoptowanego synka. Bywa ciężko, ale jesteśmy szczęśliwi. Pomyślcie, zamiast o rozwodzie, o wspólnym życiu. Zamiast o sobie, o mężach. Oni potrzebują pomocy. A Wy nie jesteście pierwszymi lepszymi panienkami. Jesteście ŻONAMI.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Gosciu z 7.35 Gdyby tak bylo jak piszesz ja bym zostala i w bialym malzenstwie. Moj maz niestety przez swoja ulomnosc stal sie wredny. Mowi mi ze.malzenstwo dla niego to pech. Ze budzi sie i zaluje ze zyje. Ze to przeze mnie ma problemy bo nie wygladam jak powinnam. Ile ja sie naplakalam przez te.jego slowa. Niestety zachowywal sie tak jakbym byla zlem koniecznym. Powiedz, ilez tak mozna cierpiec, ilez . W koncu wyjechalam. Powiedzialam mu ze skoro jest ze mna nieszczesliwy to zejde mu z oczu. I wiesz co mija juz szereg mc kiedy mieszkamy osobno. Na poczatku zabiegal bym wrocila ale jednoczesnie mowiac ze i tak miedzy nami koniec ze bedzie z musu. A teraz widze ze jemu tak dobrze teraz nie zabiega. Ja myslalam ze ta separacja ktora mu dalam zmieni go, ze przestanie mnie gak zle traktowac. Ale to sprawilo ze on juz nas nie chce pod jednym dachem. Sama musze dziecko wychowywac. Cos we mnie peklo gdy tydzien po porodzie uslyszalam ze jestem jego pechem. Powiedz sama czy bys sie nie zaplakala.ja kochalam a uslyszalam cos takiego.potrafil w bardzo krotkim czasie mowic ze zawsze bedziemy razem a za chwile ze ma przeze mnie depresje ze stracil wole zycia. Jak mozna tak ranic. Za milosc otrzymac odrzucenie. Nawrt orzytulic sie nie chcial. Gdzie tam seks, zwyklego pocalunku nie bylo, dobrego slowa, podziekowania za urodzenie zdrowego dziecka. Tyljo jego fochy. Przeplatane owszem dobrymi czynami ,pomaca w domu. Czasem dobre slowo, ale zawsze to spiesprzyl potem. Mialam dosc hustawki. Odeszlam wierzac ze to przemysli. Ake nic sie nie zmienil.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Typowe myślenie pokolenia 90. Tylko JA JA JA. ja najważniejsza. Zamiast naprawiać najlepiej rozpieprzyć rodzinę, dziecku odebrać ojca i najlepiej wyprowadzić się na drugi koniec Polski żeby tylko nie miało z ojcem styczności. bo JA źle się czuję. Tfu, do diabła z takimi, mam nadzieję że kiedyś dzieci wykrzyczą wam w twarz co im zrobiłyście.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Sama powiedz gosciu z 7.35 czy zostalabys pod jednym dachem z kims kto regularnie traktuje Cie jak zlo konieczne . Dla mnie nie do pomyslenia w takiej atmosferze wychowywac dziecko . Chodzilam non stop przybita. Wiem ze dobijal mnie po to abym nawet nie chciala go palcem tkac. Powiem Ci ze to nie bylo tak ze ja ciagle n*******lalam o seksie. O nie. Dopiero po wielu miesiacach gdy mnie dreczyl zaczelam i ja sie odgryzac. wiem wiem jak dzieci w piaskownicy ale on ewidentnie nie dojalrzal do zwiazku. Gdyby byl po prostu dobry to co innego.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Tu jeszcze raz Autorka. Za kazde okazanie milosci czulosci bylam odrzucana. Dziecjko nie bylo powodem malzenstwa. Wiecie co mi powiedzial. Ze zrobil mi je zebym sie od niego odczepila. A mogl po prostu odejsc wczezniej.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Jedna rozwiedziona kaleka życiowa wychowa w rozbitej rodzinie kolejną niezdolną do życia w związku kalekę życiową i tak się to będzie z pokolenia na pokolenie...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Autorka ma juz swoje lata. mam 34 lata. Maz 3 lata starszy. stary kon a zachowywal sie jak gowniarz. Jak nastolatek ktoremu odwidziala sie dziewczyna. Nie wazne dziecko nie wazne malzenstwo. Jemu zle jemu nie dobrze. A ja mam to znosic. Za dlugo bylam sama za dobrze mi samej bylo zeby cierpiec tkwiac w toksycznym zwiazku . Ilez noz ilez mozna. I tak dlugo wytrzymalam. Bylo ciraz gorzej. A o tym to nie wiecie ze noz przylozyl do swojego gardla i powiedzial ze beda na nim moje odciski i tak mnie zalatwi. Nadal optujecie za ratowaniem malzenstwa???? Nawet ksiadz mi powiedzial zebym uciekla z teho zwiazku. Ze ilez mozna byc traktowana bez szacunku. Oeszem na przemian z wynoszeniem pod niebiosa. Bo on byl skrajny. Kto by wytrzymal na takiej hustawce. Dla dobra dziecka????chyba raczej ucieczka dla dobra dziecka.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Noo jak nawet ksiądz powiedział to zmienia postać rzeczy

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
No nie. Siedziec cierpiec bo taka rola zona. Zlitujcie sie. Jak ktos mnie nie chce to nie bede sie narzucac. Zeby slyszec jaki to on wspanialy ze jest ze mba ze nie odchodzi. Z laska wszystko robi. To niech sobie w d**e wsadzi swoja laskawosc.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×