Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość aldeia

Czy jestem jakaś inna? Ktoś ma podobne problemy?

Polecane posty

Gość aldeia

Ostatnio ktoś dał mi dać do zrozumienia że tracę czas na szukanie ideałów m.in w życiu zawodowym i uczuciowym i że takie ideały nie istnieją (po co czekasz, bierz co jest..możesz sobie czekać do u.ś). Doskonale o tym wiem i zdaje sobie z tego sprawę że życie nie jest usłane różami chociażby patrząc na rodziców ale ja chyba nie potrafię tak po prostu się dostosować do kogoś innego, być pod czujeś dyktando. Jestem młodą osobą. Można powiedzieć że moje zdanie w ważnych sprawach jest nie do zdarcia mimo iż nie często się nim dziele publicznie, jestem raczej introwertyczką i bardzo dobrym obserwatorem(ehh..trudny charakter) Otóż problem polega na tym iż nie potrafię się odnaleźć w społeczeństwie, wśród ludzi. Czasami moje przerażenie w związku np. z nową pracą sięga tak wysoko, że mam ochotę rzucić wszystko i iść do domu. Oczywiście nie zawsze tak jest, bo w gronie swoich znajomych czuje się dobrze. Robiąc rzeczy ktore lubię potrafię być zupełnie inna, niż w zderzeniu z tą codziennością..naładowana pozytywną energią i z wachlarzem perspektyw, nowych pomysłów i po prostu wewnętrznego szczęscia i spokoju.Jestem bardzo wyczulona na ludzi i w tym chyba tkwi problem. Bardzo dobrym przykładem ostatnio jest praca a właściwie raz praca a raz jej brak (zrezygnowałam ze względu na chamskie kierownictwo). Nie potrafię się zaklimatyzować. Wiem, że nie chce chodzić do pracy która będzie mnie dołować, po prostu tego nie zniosę.. Nie chce być niczyim niewolnikiem i popychadłem bo po prostu wierzę że jestem zdolna robić coś ambitniejszego. Po prostu nie mam siły i sposobu żeby rozwinąć skrzydła, czuje się emocjonalnie przyblokowana. Im dłużej moja "wybredność" trwa tym gorzej ale nie chce robić nic przeciwko sobie. Czuje że nie pasuję :( Proszę nie piszcie nic typu "Witaj w życiu", "Weź sie ogarnij" itd.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ja też.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ja rowniez, dlatego wszyscy siedzimy na kafeterii ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ja też nie potrafię dać z siebie wszystkiego w chamskim pracowniczym otoczeniu. Nie chodzi o presje, odpowiedzialność, trudność zadania, lecz o podejście. Nie toleruję ludzi wrednych, dwulicowych, chamskich. Swego czasu nie miałam pracy a sytuacja wymagała bym ją szybko znalazła. Trafiła mi się praca na produkcji, przyznam że nie było to coś co mnie interesowało, ale żadna uczciwa praca nie hańbi. Tak myślałam. Ale ta praca była hańbą. Pierwszego dnia , gdy miałam tylko zostać na próbę by zobaczyć czy mi praca odpowiada, czy sie nadaję ( bo nigdy wcześniej tego nie robiłam) stanęłam na hali...najpierw nikt nie zwrócił na mnie uwagi. Nikt nie powiedział gdzie iść, do kogo się zgłosić, czym się zająć. W pewnym momencie podszedł jakiś facet i mówi " A ty co się tak kórwa gapisz. Z*********j!" Ja na to "Przepraszam, czy my sie znamy? Nie przypominam sobie abyśmy na Ty przechodzili i nie życzę sobie takich odzywek". Facet zmierzył mnie lodowatym wzrokiem i poszedł dalej. A taka kobietka stojąca nieopodal kazała mi być cicho, jeśli chcę zostać. Oczywistym było więc, że nie zamierzam tam zostać ani chwili dłużej. Z resztą, jak bym została i tak by facet mnie nie zatrudnił, bo raczej nie pozwoliła bym na takie traktowanie. Żaden zakompleksiony, wredny i nic nie warty bufon nie będzie do mnie tak mówił.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Jakbym czytał ze swoich myśli. W Życiu trzeba iść swoją drogą, samemu lub z kimś, komu ta droga również się podoba.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość aldeia
Dokładnie. Ludzi nie szanują za grosz, też dobrze się o tym przekonałam. Miałam zupełnie podobną sytuacje w jednej z pierwszych prac "na chwilę". Mogłabym nawet zapierdzielać w kawiarni 12h i nie przeszkadzałoby mi to, bo do wysiłku można się przyzwyczaić ale znosić codzienne marudzenie, wyzywanie, wymyślanie problemów pseudo szefów..szkoda życia

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×