Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość smutny gość

Co jej odbiło ? Kryzys ? Depresja ?

Polecane posty

Gość smutny gość

Jest po wypadku, na razie jeździ na wózku ale prognozy są optymistyczne. Mieszkanie przemeblowałem tak, żeby mogła się poruszać. Ona jednak ciągle daje mi do zrozumienia, że mnie nie potrzebuje. Jeszcze jak była w szpitalu, mówiła „Nie musisz więcej przychodzić“. OK, nie byłem u niej codziennie ale każdą wolną chwilę spędzałem przy niej. Jak miałem coś do załatwienia, to ją informowałem, że nie mogę przyjść. Do domu nie miała ochoty wracać, chciała do rodziców. Ci ją jednak przekonali, że lepiej jej będzie przy mnie. Jak coś ugotuję to akurat na to nie ma apetytu. Na zabiegi też nie chce żebym ją woził – „Dojadę sama“. Trudno powiedzieć, że nasze relacje się ochłodziły, one są lodowate. Zero kontaktu. Mam już dosyć tego, pękam, coraz intensywniej myślę o końcu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
a ja wcale jej sie nie dziwie. Nie wiem co to za wypadek. Ty go spowodowaleś? Chciala do rodziców, oni mieli to gdzieś i wysłali ją do pustego domu, gdzie pojawiasz sie ty i z litości (w jej głowie) usiłujesz pomagac. Zdaje sobie sprawe z tego, ze predzej czy pozniej ja zostawisz, bo kto bedzie chcial kobiete kaleke? Już teraz tylko bywasz u niej, albo i nie bo czasu nie masz, zamiast sie do niej przeprowadzic chociażby na czas rehabilitacji. Mowisz, że jej odbiło? A jak ty czułbyś sie na wózku z dochodzącą od czasu do zcasu kobietą, żeby ci coś ugotować? Co myslalbys o dalszym życiu? Nie miałbyś obaw, ze ona znajdzie pełnosprawnego kolesia i odejdzie, a ty na tym wozku zostaniesz? Punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia.. :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Dla niej też to nie jest łatwe. Jeśli przed wypadkiem była sprawna (domyślam się, że była) to teraz może czuć się ciężarem dla Ciebie. Myślę, że czuje się gorsza, bo jeździ na wózku. Widocznie tak Cię kocha, że chce dla Ciebie jak najlepiej (żebyś znalazł sobie w pełni sprawną kobietę i był szczęśliwy). Musisz być cierpliwy, bo dla niej jest to na pewno bardzo trudna sytuacja. Na terapię z psychologiem uczęszcza?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość smutny gość
Nie dochodzę, od prawie 2 lat mieszkamy razem. Sprzątaniem, opierką, gotowaniem zajmuje się jak potrafię sam. Wypadek sprowokowała jakby nie było sama. Nie musiała w Nowy Rok iść do pracy. Ale pojechała. Kierowca z którym miała kolizję miał jeszcze za mało krwi w alkoholu. To problem, bo jego ubezpieczenie nie chce płacić. Będzie chodzić. Ja w to wierzę, może nie zatańczymy już rockandrolla ale na pewno będzie chodzić. Terapeuci twierdzą, że potrzeba czasu, co najmniej pół roku. Najgorsze kolano, istnieje możliwość że pozostanie sztywne. Ale chodzić będzie na pewno.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Tak wygląda opieka niestety nad kimś chorym. Chory ma doły i wprowadza nerwową atmosferę wszędzie, gdzie się tylko da. To takie ciche wołanie o pomoc, o potwierdzenie, że wszystko jeszcze jest możliwe. Ciesz się, że nie ma Altzheimera bo wtedy ludzie opiekujący się tracą wiarę, że ich pomoc na pewno jest tym, czego ci chorzy potrzebują. Wierzę, że jest ciężko, ale skoro piszesz, że jest nadzieja, to rób to, co dotąd albo postaw sprawę na ostrzu noża, i każ jej wracać do rodziców, jeśli rzeczywiście nie masz cierpliwości do opieki nad nią. Nie każdy nadaje się do opieki nad chorym niepełnosprawnym i nic nie musisz robić na siłę. Od zapewnienia jej opieki są jej rodzice, chociaż wygodnie zwalili tą opiekę na ciebie. Nie jesteście małżeństwem, nie masz obowiązku zajmowania się nią w żaden sposób i nie rób sobie z tego powodu żadnych rachunków sumienia, tym bardziej, że ona tego nie chce.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość życzliwa gościówa
Jeżeli dobrze kojarzę to Ci współczuję. Zapytaj się jej, czy lekarz G. to jej były „szkolny kolega“. Powinieneś się domyśleć, co jest grane. Przecież przez pierwsze tygodnie w szpitalu wyczekiwała na Ciebie, prawda ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
"Nie byłem u niej codziennie" "Nie dochodzę,od 2 lat mieszkamy razem" O co tu chodzi?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
każdy kogoś wyczekuje w szpitalu, to normalne :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
gość 12:07 chodzi o to, że w szpitalu nie odwiedzał codziennie. Czytanie ze zrozumieniem się kłania.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Najzwyczajniej w świecie myśli, że jesteś z nią z litości i nie chce być dla Ciebie ciężarem. Musisz ją wspierać i nie opuszczać - chyba, że rzeczywiście kierujesz się litością... Wtedy od razu ją zostaw i nie wpędzaj w większą depresję, bo kobieta to czuje. Dziwi mnie postawa rodziców... Najlepiej mi myśli się podczas biegania lub innego czynnego wypoczynku:-) wszystko na ten temat znajdziecie tutaj: http://fitnessinietylko.vum.pl/

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość smutny gość
"Nie byłem u niej codziennie" – nie jeździłem do niej codziennie do szpitala. "Nie dochodzę,od 2 lat mieszkamy razem" nie jestem dochodzącym opiekunem, mieszkamy razem. „życzliwa gościówa” – chcesz mi wmówić, że wplątała się w romans z G. ? Wiem że chodzili razem do klasy ale to jest nierealne. Czego Ty się najadłaś ? „Nie jesteście małżeństwem, nie masz obowiązku zajmowania się nią w żaden sposób i nie rób sobie z tego powodu żadnych rachunków sumienia,”- jeszcze nie jesteśmy małżeństwem ale takie mamy plany. Kocham ją i serce mi pęka gdy zadzwonie zapytać się jak było na zabiegach i usłyszę tylko „Dobrze”. Wrócę z pracy będzie siedziała przed TV ale ona nie patrzy na nic, jej po prostu nie ma. Jak jej coś zrobię, (kawę, cistko) „Nie mam ochoty, nikt cię nie prosił”. Prosiłem ją, żeby zrobiła coś dla mnie na kompie, „Twoja praca, sam zrób”. Normalnie płetwy opadają.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
nie licz na szybką poprawę sytuacji, ona jest przybita, wszystko ją przerasta, bo jeszcze tak niedawno mogła to zrobić sama, dziwi mnie tylko brak woli walki, jest niepokojący, tobie życzę cierpliwości i wyrozumiałości, staraj zachowywać się normalnie, jak czegoś będzie chciała to raczej ci powie, nie musisz jej nadskakiwać (jeśli jest to dla ciebie za trudne to powiedz, że jak czegoś będzie potrzebowała to chętnie pomożesz), nie jest taka bezradna jak ci się wydaje...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
to nie bądź taki usłużny. kochanie kogoś to także szczera rozmowa, a nie przelewanie swoich żali w internecie, zamiast rozmów z nią, że takie jej zachowanie cię zwyczajnie rani. chcesz być jej mężem, a nie obawiasz się, że te "płetwy" do tego czasu całkiem ci "opadną"? ile można wytrzymać takich sytuacji na co dzień? ona powinna chodzić nie tylko na terapię do psychologa, ale także kontrolować siebie co mówi. bo to, że ona teraz jest chora, a ty jej pomagasz (bo kochasz), to b.dużo. i niech ona sobie to uświadomi.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
A moze faktycznie zauroczyla sie w tym lekarzu ?!?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×