Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość gość

lepiej adoptować niż poddać się in vitro

Polecane posty

Gość gość

Dzieci z in vitro często rodza się z wieloma wadami genetycznymi, in vitro zabija pozostałe dzieci, które są wytwarzane podczas takiej metody. Lepiej adoptować i dać dom porzuconemu dziecku niż mieć na sumieniu inne zabite dzieci lub to, że urodzi się chore dziecko. Adopcję nalezy promować, a nie in vitro

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
zgadzam się w kwestii adoptowania dzieci po co robić jak na świecie już są i czekają na rodziców co do wad genetycznych to się mylisz a zapłodnione komórki nie są dziećmi

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość AgniesiaMm
Wiesz, to nie takie proste z ta adopcją a in vitro. My z mężem rozważaliśmy obie opcje. Wierz mi, że już sama wiadomość, że nie ma dla mnie szans na naturalne poczęcie była druzgocąca. Ponad to, mój mąż nie był przekonany do adopcji obcego dziecka. Zdecydowaliśmy, że poddamy się in vitro z adopcją… komórki jajowej innej kobiety. Mąż jest więc biologicznym ojcem, ja donosiłam ciążę. Uważam, ze to indywidualna decyzja kobiety czy chce adoptować, czy chce próbować in vitro. Na początku naszych trudów z in vitro też bardzo obawiałam się wad u dziecka, bo naczytałam się jakichs bzdur. Mój doktor, pan Rokicki bardzo dobrze przygotował mnie do całego procesu. Nie upieram się przy invitro, ale i nie chce zamykać nikomu drogi do wlasnego wyboru. Ja jestem w końcu mamą i każdemu życzę, aby się spełniał w roli rodzica w sposób taki w jaki chce…

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Każdy niech podejmuje decyzję we własnym sumieniu. Ani jedna z tych dróg nie jest łatwa. Podejmowanie prób invitro łączy się z szeregiem eksperymentów na ciele kobiety, hormonami, obciążeniem psychicznym, bo przecież nie zawsze się udaje... Adopcja to z kolei konieczność zaakceptowanie "obcego" dziecka, konieczność pokochania go bezwarunkowo, a przecież to też nie zawsze się udaje...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
To adoptuj i nie merkuj co jest lepsz, dla akzdego coś innego, a ty nie pouczaj, nie lpeć głupot.Sama zrób jak chcesz, ale ktoś inny moze chcieć inaczej, temat bez sensu, bo nie ma lepszego wyjścia, to undywidualne wybory.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość martyna 33
Ja również uważam, że adopcja jest o wiele lepsza. Jest mnóstwo małych dzieci, które marzą o domu. A in vitro zabija pozostałe dzieci.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Zauwazam pewna poprawe na tym forum,pojawia sie liberalizm,kazdy sam wie co dla niego lepsze. Dla Ciebie moze lepiej ale dla jakiejs Justyny czy Adolfa nie lepiej

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Gratuluję AgniesiaMm, podejrzewam, że pewnie jesteś jedną z niewielu odważnych kobiet, które przyznają się do macierzyństwa w wyniku adopcji komórki jajowej. Czy mogę zapytać w jakiej klinice udało Ci się tego dokonać?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
W teorii brzmi to może i mądrze i etycznie, w praktyce: - prawo adopcyjne jest do bani - naprawa tego prawa nie jest łatwa, bo każde dziecko to osobny, trudny do rozwiązania przypadek moralny: często ma jakąś rodzinę, z którą jest związane i odcięcie go od niej nie jest humanitarne, - wbrew pozorom zdrowych, małych dzieci do adopcji jest niewiele. Te które są, są zwykle poranione emocjonalnie, co oznacza, że nie powinno się ich ot tak wysyłać do każdego kto zechce (dla ich dobra). - dla większości tych dzieci na dzień dzisiejszy najlepsza jest rodzina zastępcza, którą można kontrolować pod względem ewentualnych patologii a jednoczesnie dziecko nie traci kontaktu z biologiczną rodziną (babciami, ciociami, kuzynami). - a zatem czas oczekiwania na dziecko adopcyjne jest długi i żmudny, podczas gdy domy dziecka przepełnione.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
AgniesiaMm Przeczytalam co napisalas i... Nie wiem jakbym to przezyla na Twoim miejscu... Ta swiadomosc, ze to dziecko jest mojego meza i jakiejs innej kobiety. Raczej psychicznie bym tego nie wytrzymala, bo to jednak byloby zawsze dziecko jakiejs tam kobiety i mojego meza, a nie moje mimo, ze przez 9 miesiecy nosilam je w sobie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Oczywiście że lepiej. Tyle dzieci na świecie cierpi i jest samotnych, a Wy myślicie tylko o własnym domniemanym szczęściu zamiast podzielić się nim z innymi. A wady genetyczne dzieci z in vitro są faktem, może nie zdarzają się za każdym razem ale zdecydowanie częściej niż u dzieci poczętych normalnie. Nie wspominając już o tym że przez in vitro zwiększają się szanse na bezpłodność u dziecka.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość marciaka
do gość, to nie do końca jest tak, dziecko rośnie w Twoim brzuchu, widzisz na usg, czujesz kopniaki, nie myślisz o tym, że to "innej". Przynajmniej u mnie tak było, jajeczko może było innej kobiety, ale dziecko jest moje. Ale żeby nie było, rozważaliśmy też adopcję dziecka, jednak to nie takie proste, za krótki staż małżeński, wspólnych lat przed ślubem nikt nie bierze pod uwagę. Więc cieszę się, że miałam możliwość powiększenia rodziny w taki sposób, widocznie tak miało być :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Nie tylko jajeczko ale też GENY od innej kobiety.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Mnie wkurza, jak sie adopcje proponuje zamiast in vitro. To kompletnie różne sprawy. Adoptują ludzie, ktorzy z różnych powodów chcą przyjac obce dziecko jako swoje - i wcale nie musza byc to ludzie bezdzietni, równie dobrze ci, co zachecaja o adopcji. Ci , ktorzy pisza " jest tyle opuszczonych dzieci " - przeciez moga je adoptowac dokladnie tak samo, jak bezdzietni - dlaczego radzą, a sami nie adoptują? Dziecko to nie towar, które kazdy musi miec ( nie ma ktos dzieci , niech sobie weźmie z sierocińca - to wbrew pozorom bardzo przedmiotowe podejście ) In vitro - jesli ktoś chce miec dziecko swoje lub z genami swojego partnera , swoich bliskich - i nie jest to zaden kaprys a biologiczne prawo przedluzania gatunku i przekazywania genow.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
kontynuujac myśl: bardzo długo nie moglismy miec dzieci - a chcialam miec kogos podobnego do meza, siebie, rodziców- nie chodzilo mi o to, zeby miec w domu dodatkowa osobę , wzietą w ciemno ( bo dzieci przeciez rosną), to ogromna opowiedzialność, ja nie czulam sie na silach, jak i przytlaczajaca wiekszośc ludzi ( bo przeciez niewielu adoptuje). Oczywiscie danie komuś domu jest bardzo chwalebne, ale uderzcie sie w piersi , dzieciaci, radzący adopcję- dlaczego WY nie adoptujecie? Mnie na szczescie po wielu latach udało sie urodzic własne, ale pogodziłam się wcześniej z bezdzietnością - nigdy nie rozwazałam adopcji, miałam swoj*****ardzo intensywne życie i nie bylam Matką Teresą, zeby jej poswiecić na wychowanie czyjegos dziecka. Nie brzmi ładnie? A sami ile dzieci adoptowaliscie? Wychowac wlasne dzieci było mi łatwo - chocby przez podobieństwo charakterów wiedziałam, jak z nimi postepować, czego oczekiwać, no i zawsze widziałam w nich czastkę moich kochanych bliskich.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Tyle dzieci na świecie cierpi i jest samotnych, a Wy myślicie tylko o własnym domniemanym szczęściu zamiast podzielić się nim z innymi. xx autorko tego postu - a czy ty adoptowalas ktores nich? bo jesli nie, to znaczy , jak wynika z twojej wypowiedzi , ze myslisz tylko o swoim szczesciu i wygodzie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×