Gość gość Napisano Czerwiec 28, 2015 Mój mąż notorycznie mnie oklamuje. Jesteśmy ze sobą 3 lata na początku było cudownie czułam się przy nim jak księżniczka był kochany czuły widział tylko mnie. Już wtedy widziałam drobne kłamstwa ale wybaczałam . Od jakiegoś roku oszukuje mnie we wszystkim od błachostek typu idę do tego kolegi a w rzeczywistości był u innego (co dla mnie bez różnicy bo obu nie znam) po opłacanie rachunków (bierze pieniądze mówi że opłacił a w rzeczywistości przepil albo oddał dłużnikowi no ewentualnie przegrał na maszynach) do rzeczy naprawdę wielkich np kupił samochód tak z dnia na dzień (nie wiem skąd wziął pieniądze) po kilku tygodniach pojechał normalnie do pracy wrócił bez samochodu bo coś mu się popsuło minął prawie rok a ja samochodu nie widziałam na oczy i nie wiem gdzie jest, albo byłam w 6 miesiącu ciąży on przyszedł i powiedział że bił się z kims tamten miał nóż i ten niechcący odwinal mu rękę i wbił mu go w brzuch i że idzie sam na policję bo byli świadkowie i wiedzą że to on więc nie chce robić wstydu przed sąsiadami pojechał , przepłakałam całą noc (ma kilka wyroków w zawieszeniu więc coś takiego by go dobiło) rano pojechałam na komendę dowiedzieć się czegoś i podać papierosy okazało się że nie było niczego takiego nie było żadnej bójki z jego udziałem po tym chciałam odejść płakał błagał obiecywał że juź nigdy więcej mnie nie oklamie niestety minęło pół roku i ciągle dowiaduje się czegoś nowego mamy 3mies synka którym wcale się nie zajmuje dowiedziałam się że lubi sobie pograć na maszynach wszędzie ma długi każdy go zaczepia o kasę a wczoraj ukradł pieniądze które były na mieszkanie i upozorowal najście do domu zdemolowal mi pół domu wszystkiego się wypiera mimo że zostało to udowodnione w 90% nie wiem co mam robić nie chce go zostawić bo kocham i zawsze jak obiecuje to mam nadzieję że tym razem mówi prawdę i się zmieni niestety następna akcja jest jeszcze gorsza od poprzedniej nie umiem żyć bez niego ale z nim też czy te ciągle kłamstwa kilkanaście razy dziennie to jakaś choroba? On nawet jak coś opowiada to tak koloryzuje i zmysla a najgorsze że chyba sam wierzy w to co mówi. Chciałabym mu pomoc ale nie wiem jak tyle czasu próbuje go wyciągnac na prosta (jak go poznałam brał amfetaminę może nie był uzależniony ale lubił dość często, wiecznie imprezowal i robił lewe interesy, przy mnie na początku się ustatkowal prawie ze wszystkim był naprawdę innym człowiekiem ale teraz znowu te akcje i znowu sobie po trochu zażywa gdy mówi że kocha to wierzę bo widzę że naprawdę mu zależy chciałabym umieć mu pomoc ale jak..? Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach