Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość gość

niech mnie ktos uderzy w glowe !

Polecane posty

Gość gość

Witajcie. Postanowił am napisać na tym forum ponieważ juz nie wiem co mam ze sobą robic . mam 20 lat przez 1,5 roku byłam z chłopakiem który wczesniej starał sie o mnie 2 lata. Przez rok było cudownie praktycznie mieszkalismy razem starał się bardzo mówił codziennie jak bardzo kocha ze chce być do końca życia bal się tego ze go zdradze pomimo ze utwierdzalam go w tym ze nigdy tego nie zrobię i nie zrobilam. Oboje poszlismy do pracy w tej samej firmie. Było pięknie. Z momentem kiedy on zrezygnował z praxy cos zaczęło się psuć. Zaczął mnie zlewac częściej wychodzić z kumplami to ja musiał am prosić o spotkanie. Tak bardzo się zakochalam i tak bardzo mi zależało ze gdy tyle razy wypisywalam to dosłownie ponizalam sama siebie. Zawsze przepraszał mówił ze chce pogodzić mnie i ich, olej zgodzilam się na to. Później tak nagle gdy przez kilka dni przestał się odzywać znowu palowslam mu na tel ale zawsze gdy pytalam się o swoje przypuszczenia on odpowiadał: nie chce z toba być to koniec. Niedawno gdy przyjechalam do niego powiedział mi prosto w oczy ze nie kocha itp. Wiec pozegnalam się z jego rodzinka zakończył am to z klasa. Po tym dniu nie odzywalam się do niego wgl. Po kilku dniach dostalam od niego telefon pytał się co tam słychać i czy może wpaść, powiedział am ze jak chce. Przyjechał pierwsze co rzucił mi się w ramiona i powiedział: bardzo cie kocham zacznijmy od nowa przepraszam chce być z toba do końca życia. Olej dalam szanse bo każdy zasługuje na ta druga. Myslalam ze przejrzał na oczy. Lecz teraz znowu to samo jest dla mnie chłodny powiedział ze chce przerwy ze chce sobie pukladac głowę. Gdy napisał am do niego znowu to samo ze nie chce ze mną być wiec postanowił am się go zapytać czy to definitywny koniec bo jak tak to ja chce ułożyć sobie życie na nowo i zawsze gdy go o to pytam nie odpowiada. Nie wiem co w tym takiego trudnego. Dużo jara marihuany aktualnie siedzi bez pracy juz 4 miesiące.. Nie wiem czy go może ta codzienność przygnebia czy co... Jestem załamana tak bardzo się zakochalam takie wiazalam plany na przyszłość teraz nie chce mi się żyć czuje się bezwartosciowo kompletnie. Co o tym sadzicie? Czy jego reakcja może być spowodowana tym ze za bardzo naciskam?czy jak odpuszcze to wróci? Jak to jest. Bo ja juz nie wiem nic zmienił się całkowicie to nie ten człowiek którego kilka lat temu pokochalam.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
nic dziwnego ze nie ten sam, gandzia mu leb lasuje

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×