Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość gość

Rodziny nas nie akceptuja

Polecane posty

Gość gość

Poznalismy sie na weselu siostry, wpadli, szybki slub ale jakos zyja, to juz 3 lata. Ona miala wtedy 19 lat, siostra szwagra, ja 24 czyli 5 lat roznicy. Szwagrowi to nie pasowalo, jest rok mlodszy ode mnie, twierdzil ze ze mnie jakis pedofil musi byc skoro sie za malolaty lapie. I tak jego opinie podzielila cala rodzina, moja i jej ale to wszystko co nam robia jeszcze bardziej nas laczy. Zal mi tylko, ze sie wszyscy (rodzina) tak od nas odwrocili, przyrzeklismy sobie, ze na nasz slub nikogo nie zaprosimy, tylko znajomych i przyjaciol.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość tak sobie piszę rrr
Nie przejmuj się. Miałam 22 lata, mój mąż 10 więcej. Też wszyscy byli przeciwko ale co z tego? Co komu do naszego życia? Minie trochę czasu i zaakceptują to, że jesteście razem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość tak sobie piszę rrr
Na ślub powinniście zaprosić rodzinę. Najwyżej nie przyjdą, ale przynajmniej nie będzie gadania , że ich olaliście itp

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Troche czasu ? Minely juz 3 lata, teraz ma 22, studiuje, chcielismy razem zamieszkac ale wiadomo, rodzina nawet nie chciala o tym slyszec. Staramy sie z tego smiac ale czasem na prawde ciezko, nie wiem co ich opetalo. Moi rodzice wciaz mi powtarzaja, ze pora sie zenic (27) ale oczywiscie nie z taka gowniara co jeszcze nic nie ma. Szkoda slow. Jej rodzice wpajaja jej ze jestem zbokiem, taki facet powinien sobie poszukac sobie rownej a nie dziewczynki ktora ma sie jeszcze wyszalec, bo potem przyjdzie rodzina, dziecko i zabawy sie skoncza. Totalny sajgon.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość tak sobie piszę rrr
No ale raczej chodziło mi o to, że gdy już będzie ślub to zmienią zdanie. 27 lat i 22 to chyba normalka. A szaleć można całe życie :-) My wbrew wszystkim i wszystkiemu zamieszkaliśmy razem. Gdyby nie wyszło no cóż...życie. Równie dobrze z równolatkiem mogło nie wyjść. Zaryzykowaliśmy i udało się. Jesteśmy razem od prawie 20 lat, wychowaliśmy troje dzieci . Udowodniliśmy wszystkim , że w miłości nie wiek jest najważniejszy. Dlatego nie oglądajcie się na innych. To wasze życie i nikt go za was nie przeżyje.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ona sie poddala, studiuje wiec jest jakby nie bylo uzalezniona od rodzicow a nie chce jak to powiedziala, byc na moim garnuszku. A z rodzina to naprawde czasami myslimy, ze nam sie to wszystko sni. Ostatnio np byla na weselu kuzynki, ja nie moglem, bo nie zostalem zaproszony za to opiekowalem sie coreczka siory bo ona oczywiscie ze szwagrem poszla. Moja wrocila przed polnoca, poszla bo nie wypadalo robic kwasu ale sie nie bawila. Wiem, trudno w to uwierzyc, nasi znajomi tylko nam wspolczuja, zdarzaja sie problemy ale zazwyczaj tylko z jednej strony a u nas wszyscy sa przeciwko nam.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Polecam w takiej sytuacji pomoc tarocistki . Ja systematycznie korzystam w sprawach pracy, uczuciowych a nawet intymnych. Napisala mi o tym gdzie powinnam szukac pracy i znalazlam w tym miejscu o ktorym napisala.Odpowiada konkretnie na pytania i nie musze dlugo czekac na odpowiedzi. Maksymalnie do 24godzin. Jestem megazadowolona tarocistkasofii@wp.pl

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
nie rozumiem o co taki dym, przecież nie jesteście nastolatkami. A wasi rodzice, dziadkowie to w jakim niby wieku się żenili? 20-letnia panna młoda była normą tylko tera wszystko się przesuneło, no bo przecież kariere najpierw trzeba zrobić. Jeśli ty pracujesz i zarabiasz wystarczająco by utrzymać się z żoną to bierzcie ślub, czemu nie z czasem rodzina zaakceptuję jak zobaczy że wam się dobrze układa. Ja znam wiele par które pobrały się na studiach czy miały dziecko w trakcie , z reguły właśnie ze starszym o kilka lat facetem, który już pracuje po studiach, ale i znam parę co pobrała się w trakcie studiów, mieszkali razem w akademiku i dorabiali by stać ich było się utrzymać, pokończyli po dwa kierunki dobrych studiów i swietnie im się układa. Ważne by się nie poddawać i dążyć do swoich celów. Ja wzięłam ślub w trakcie studiów a zaraz po zakończeniu wyprowadziłam się z kraju do męża, moja rodzina od początku nie była zadowolona, wesela nie było, bo my młodzi nie lubimy takich imprez a jak by mieli wszyscy goście tylko narzekać i komentować to dziękuję bardzo. Wzięliśmy ślub religijny w małym gronie i zjedliśmy tort za świadkami ot taki ślub, cywilny braliśmy rok później, poszliśmy ze świadkami podpisać dokumenty i wróciliśmy do domu świętować we dwoje. I co z tego że rodziny mają nam za złe że nie było wystawnego wesela, skoro i tak nie byli zadowoleni ze związku nie będziemy specjalnie dla nich się starać im przypodobać wydając wszystkie oszczędności i zadłużając się tylko dla ich przyjemności. I choć dalej są zgrzyty, po jakimś czasie rodziny nas zaakceptowały i cieszą się że mamy siebie. Teraz tylko wszyscy pytają kiedy przyjedziemy w końcu do Polski ich odwiedzić. Życzę wam żebyście się nie bali postawić na swoim, życie macie jedno więc żyjcie dla siebie nie żeby zadowolić innych

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Dzieki za slowa otuchy. Ja tam jestem bardziej radykalny ale ona ma jeszcze, nie wiem jak to powiedziec, zobowiazania wobec rodzicow chociaz az tak miekka nie jest, na poczatku, jak jej zabraniali sie ze mna spotykac to powiedziala jestem pelnoletnia i moge wychodzic kiedy i gdzie chce. Ma swoje zdanie i je szanuje. Chce zamieszkac razem jak bedzie miala prace i wtedy bedziemy planowac slub. Takie zycie. Siora wpadla po kilku m-cach znajomosci i jest wszystko w porzadku a nam na kazdym kroku klada klody pod nogi bo taka roznica wieku (siora ze szwagrem rowiesniki). Naszym znajomym to nir przeszkadza, wrecz przeciwnie, kolezanki z roku sa zazdrosne, czy podziwiaja ze ma takiego dojrzalego faceta i ze tyle to juz trwa. Moi kumple, juz pohajtani, tez twierdza, nie patrz na nic, tyle jestescie razem, wezcie slub i iddzie na swoje. Mamy p********h rodzicow i tyle.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×