Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość Różyczka9876

Musze się gdzies wygadac

Polecane posty

Gość Różyczka9876

Byliśmy z moim mężem kilkanaście lat temu razem, on wtedy zostawił narzeczoną, a ja chłopaka. Byliśmy bardzo zakochani w sobie, wtedy wiedziałam ze to jest właśnie ten jedyny ale niestety wszystko się rozpadło. Po latach spotkaliśmy się znów.... On był dalej kawalerem, ja w trakcie rozwodu i miałam synka. Postanowiliśmy być znowu razem. Wiem, ze to wielka miłość. Wzięliśmy ślub, mąż adoptował mojego syna i na prawdę jest dla niego wspaniałym tatą, w tym temacie nie mam mu nic do zarzucenia ale... w naszym związku wszystko się posypało. Nie potrafimy już ze sobą rozmawiać, ciągle są tylko kłótnie, podejrzenia zdrad, nie dam rady już dłużej tak żyć. Dla niego liczy się tylko on, on jest najważniejszy, on wszystko wie, on wszystko może itd. Ostatnio wróciłam z pracy wcześniej bo bardzo źle się czułam, miałam 40 stopni gorączki od razu położyłam się w drugim pokoju i do następnego dnia przeleżałam i przespałam tak sama.... Kolejnego dnia dalej było tak samo, nic lepiej się nie czułam i kolejny dzień spędziłam w łóżku, a on... nawet nie przyszedł zapytać czy czegoś potrzebuje czy podać tzw szklanki wody... dwa dni nic nie jadłam bo nie byłam w stanie ruszyć się, a mój mąż ma to kompletnie w dup.... mogłabym tak umrzeć i nawet by nie widział. Kolejna sytuacja: miał urodziny, dzień przed mieliśmy sprzeczkę ale w dniu urodzin rano napisałam mu piękne zyczenia smsem... jego odpowiedz 'wiesz wsadz sobie te zyczenia w du...." to już kolejna przesada, wystarczyło napisać dzięki! Od tej pory stwierdziłam, że więcej nie będę się narzucać i tak też robie. Nie potrafię chyba z nim być przez to wszystko ale nie potrafię tego zakończyć... Co na to nasz syn... Czemu nie moze być w tym zyciu dobrze tylko zawsze coś, a moze to moja wina. Sama juz nie wiem. Sory musialłam się gdzies wygadac....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość MiP
Pozwolisz, że strzelę hipotezę: Umówiłaś się "na kawę z kolegą", albo "podwozi Cię kumpel z pracy", albo i nne podobne rzeczy. On Cię podejrzewa o zdrady, a Ty będąc przekonana, że on tego nie wyczuwa sama wierzysz, że jesteś wobec niego w porządku. On Ci nie ufa. Pewnie Cię kocha, ale męczą go Twoje kłamstwa.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Różyczka9876
Właśnie nie. Nigdy nie dałam mu powodu do zazdrości. Prawda jest taka, że nawet nie wychodzę nigdzie sama praca, dom, sklep i tak w kółko. A on i tak uważa, że kogoś mam... Sądzę, ze przez to, że zmieniłam swoje zachowanie i nie ulegam mu już we wszystkim. Bardziej druga strona ma sobie coś do zarzucenia, chociaż on i tak uważa, że nie i jest wobec mnie w porządku, a telefon pokazał inaczej.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×