Gość arystotelles Napisano Wrzesień 19, 2015 Cześć. Sięgnąłem dna totalnego. Wymiękam. Nie mam do siebie szacunku, nie widzę się dobrze. Cechy , które w sobie ceniłem- zawodzą lub staja się drugorzędne. Nie mam czasu na próby wdrożenia mechanizmów naprawczych. Zarabiam, bo mam na co. Kocham, ale to nie daje mi wyzwolenia, przeciwnie. Martwię sie tym pieprzonym światem, bo co z nas za ludzie jeśli nie potrafimy pomóc potrzebującym ? Dlaczego wikłamy sie w politykę i stereotypy gdy potrzebna jest ludzka dłoń. Nie kumam tego. Jestem nienormalny ??? Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach