Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Wojtek81

Agresja

Polecane posty

Witam. Mam problem. Chciałbym prosić o radę. Jestem normalnym facetem, który wkurza się gdy jedzie samochodem, jak się wkurzam to przeklinam, jak się bardzo wkurzę to czasem uszkodzę jakąś rzecz martwą typu długopis lub walnę pięścią w ścianę - nerwy przechodzą od razu. Po alkoholu jestem spokojny i nie mam problemu z agresją, ale oczywiście wszystko ma swoje granice. Jestem żonaty około 1,5 roku, jeszcze się z żoną docieramy, bardzo się Kochamy, nie mamy problemu z okazywaniem sobie czułości, szczerych wyznać itp. Jednak czasami są sytuacje w których bardzo się kłócimy. Czasem padają bardzo ostre słowa których żałujemy i za które przepraszamy się praktycznie od razu. Żona nie jest cichą spokojną osobą która podkuli ogon i idzie do kąta. Jest osobą waleczną, ma własne zdanie którego potrafi bronić. Jednak bardzo mi przeszkadza, kiedy wśród znajomych rzuca mi jakieś krytyczne uwagi. Jestem zdania że małżeństwo trzyma się razem, ma wspólne zdanie i nie krytykuje się publicznie. Przeszkadza mi również fakt, że wtedy kiedy robię coś głupiego co ją denerwuje np. śpiewam głupim głosem, lub udaję mowę robota, ona odzywa się do mnie wulgarnie np. zamknij k... się w końcu, lub zamknij mordę. Obracam to w żart żeby złagodzić atmosferę, ale to się powtarza coraz częściej. Niestety mój błąd polega na tym że nie mówię jej o tym od razu tylko zbiera to we mnie i w końcu wybucham. Ostatnio właśnie tak się stało że wybuchnąłem, na imprezie na której byliśmy. Wybuch polega na tym, że po prostu jestem wkurzony. Żona chciała pogadać wiec zacząłem jej wyliczać co mi się nie podoba i znowu się pożarliśmy, sprowokowałem ją słowami i żona w nerwach podrapała mi twarz, bardzo płakała a ja byłem jeszcze bardziej wkurzony. Po około 30 minutach znowu była konfrontacja słowna, znowu prowokowałem słowami, groziłem rozwodem jak jeszcze raz mi podrapie twarz (nie wiem czemu, nigdy poważnie o tym nie myślałem, to miał być straszak), podrapała mi znowu. W tych wszystkich nerwach złapałem ją za szyję obiema rękami i podniosłem do góry... Nie wybaczę sobie nigdy, tego co zrobiłem, nie sądziłem że mógłbym kiedykolwiek coś takiego zrobić najważniejszej osobie w moim życiu. Jest to dla mnie osobistą porażką. Straciłem zaufanie żony, boję się że już go nie odzyskam. Czy to co zrobiłem jest tak straszne jak myślę? Czy mam prawo jeszcze czuć się mężczyzną?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Wojtku, wiem, co czujesz, wyglada na to, ze Twoim zachowaniem w chwilach awantury, klotni, nie rzadzi rozsadek, lecz emocje. Poczytaj o tzw. "porwaniu emocjonalnym" i jak sobie z nim radzic. Natomiast w kwestii Twojej żony: jej reakcja jest o wiele bardziej niepokojąca, gdyż mowienie do męża "zamknij mordę" w sytuacji nie stresowej, nie w awanturze, nie w nerwach, lecz jakby normalnie, na porządku dziennym (kiedy sobie podśpiewujesz) świadczy o poważniejszym problemie. Nie wyobrażam sobie, jak można na codzień sie w ten sposób do siebie zwracać. Wiadomo, w złości, awanturze, można sie czasem zagalopować, bo góre nad nami biora emocje (a one nie znaja kultury, konwenansow, dyplomacji), ale na codzien? To juz jest mowienie z pelna swiadomością, aby kogoś zranić i poniżyć. Tak nie może być! Musisz od razu stawiać granice, kiedy tylko usłyszysz takie słowa: "natychmiast przestań mówić do mnie w ten sposób" - powiedziane łagodnym, ale stanowczym tonem i tak w kółko. Poczytaj też o agresji słownej w związkach i jak sobie z tym radzić. Niestety żyjemy w takim świecie, pełnym stresu, nie umiemy się rozładować, zrelaksować, nie umiemy być managerami swoich emocji...ale tego nie wolno akceptowac, trzeba bardzo duzo nad pracowac, ale da sie to zmienić. Choć uważam, że u podstaw zachowania żony może leżeć glębszy problem, np. nie szanuje Cie kompletnie jako czlowieka, meza. Bo tak jak mowie, na co dzien, tj w sytuacji nie nerwowej, ludzie nie powinni sie tak do siebie zwracac. W ogole nie powinni, ale powiedzmy, ze w klotni sie zdarza, bywa. Ale na co dzien, absolutnie!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×