Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość Gościówaaa

związek uczuciowy

Polecane posty

Gość Gościówaaa

Witam! Piszę,ponieważ nie wiem jak sobie poradzić z pewną sprawą. Otóż,7 lat temu poznałam mężczyznę starszego o o de mnie o 15lat(myślałam-dojrzały,odpowiedzialny),spotykaliśmy się jakiś czas, prawił komplementy,kupował kwiaty,dużo mówił o sobie-byłam oczarowana.Rok później zaszłam w ciąże,wiedziałam że On ma problem z alkoholem,jednak wtedy byłam przekonana że to nic wielkiego i z czasem odstawi nałóg.Mieszkał u swojej matki,i do tej pory mieszka-tyle że jego matka zmarła parę lat temu.Popadł w długi,jednak jego zachowanie i sposób bycia nie uległy zmianie. Twierdził że nie pójdzie do pracy na budowę,bo ma większe aspiracje,zna Angielski perfect,i nie pójdzie do pracy za 1500 zł. Dużo jeździł ze wspólnikiem,były plany na południu Polski,następnie na północy...w tym roku postanowiłam odejść od niego,z tego względu że nie zrezygnował z nałogów,nawet nie chodziło mi o pracę-pieniądze nie są najważniejsze.Zostawiłam go ponieważ zatracił się w nałogach,nie chciał sobie pomóc-musiałam odejść,to było jedyne wyjście-inaczej nasz syn który obecnie skończył 5 lat nie miał by ani matki,ani ojca.Obecnie wychowuje dziecko sama z moją mamą,biorę alimenty z mops. ..widziałam się z nim jakiś czas temu-okazało się że nie przetrwał próby czasu,i poznał kobietę-z którą jak twierdzi ma interesy,jednak dowiedziałam się że miał z nią romans...to głupie-jednak nadal czuję do niego "coś"...wiem że rozsądek mówi,"zostaw go",jednak uczucia nie chcą odpuścić...a powinny,po tym jak lekceważył mnie przed swoimi kumplami,jak mnie nie szanował,okłamywał w drobiazgach,twierdził że go ciągnę na dół,(jak bym była jego kulą u nogi)wiele razy wracałam ze łzami do domu o 2 w nocy 4 nad ranem-rozsądek to pamięta-a serce idealizuje...jak o nim zapomnieć-wiem że nie ma innego wyjścia,jak przestać kochać,kogoś kto tylko obiecuje uczucia-dużo o nich mówi-twierdzi że kocha-a nic nie robi w tym kierunku...liczą się pieniądze,których nie ma,i jego potrzeby,stale podkreśla "ja chce,ja potrzebuje,ja,ja i ja"Dając z siebie maksimum w tym związku,i tak słyszałam że jestem tylko biorcą,za to "On"jest dawcą....nie jestem ideałem-bo nie ma takowych,jednak wierzcie mi że starałam się i próbowałam walczyłam o niego-może za bardzo,nie wiem?...napiszcie może macie podobna sytuacje,z której znalazło się wyjście,bo ja nie wiem jak zapomnieć,odrzucić.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dżolka
Witaj,,,,,a czy on robi teraz cokolwiek żeby Ciebie odzyskać? Bo z tego co przeczytałam rozumiem,że nie. A jeśli tak jest to daj sobie spokój, nie widzę szans na to żebyś była szczęśliwa w tym związku. Ja odeszłam od męża po 20 latach małżeństwa ,,,własnie z powodu alkoholu. Też mi się na początku wydawało,że będzie dobrze, dam radę, on się zmieni, przestanie pić. Nic bardziej złudnego. Teraz uważam,że to było najlepsze co mogłam zrobić. Posłuchaj rozsądku, wiem,że to nie jest proste ale spróbuj, powodzenia:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×