Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość gość753

Nie chcę mieć dzieci z mężem

Polecane posty

Gość gość753

Wiem, że to szokujące, ale nie chcę mieć dzieci z mężem. Jesteśmy 1,5 roku po ślubie i wszyscy już pytają o potomstwo, a co ja im mam powiedzieć? Że mój mąż jest tak nieporadny, że już teraz czuję się jakbym miała dziecko? Że mój mąż jest tak znerwicowany, że nasze dziecko tylko by przez niego cierpiało? Że mój mąż nie jest w stanie dopilnować swoich spraw, a co dopiero jakby miał jeszcze pilnować dziecka? Wiem, że teraz napiszecie "To dlaczego wyszłaś za niego za mąż?" No dlatego, że przed ślubem nie widziałam tych cech, które widzę teraz, bo po 1. nie mieszkaliśmy razem, więc nie miałam okazji przyjrzeć się temu czy jest zaradny i potrafi ogarnąć różne codzienne sprawy, a po 2. nie prowadził wówczas działalności, więc nie miał tyle stresów na głowie co teraz (zaczął zaraz po ślubie). Miał natomiast wiele zalet takich jak chociażby szacunek, pozytywne podejście do życia i ludzi, obowiązkowość, brak nałogów. Przed ślubem rozmawialiśmy kilka razy, że nie będziemy zwlekać z dzieckiem, ale teraz po 1,5 roku życia z nim stwierdzam, że po prostu nie udźwignęłabym tego. Po prostu nie czuję się przy nim bezpiecznie i że da mi wsparcie przy opiece nad dzieckiem (na nikogo prócz siebie nie możemy liczyć w tej kwestii, bo teściowa ma wszystko gdzieś, a moja mama jest poważnie chora, poza tym wszyscy mieszkają w pewnej odległości od nas) to pewnie nie miałabym takich oporów, ale obserwując go na co dzień widzę, że to po prostu się nie uda. Teraz pewnie powiecie, żebym się rozwiodła, ale póki co nie zamierzam tego robić, bo generalnie mąż jest dobrym człowiekiem i stara się. Moim zdaniem to są wystarczające powody, by z nim nadal być. Poza tym parcia na dziecko nie mam i nigdy jakoś szczególnie nie miałam, ale wydaje mi się, że gdyby on był inny to wtedy ta chęć by się pojawiła. U kobiet to przecież kwestia psychiki.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Współczuję Twojemu mężowi. Powinien serio przejrzeć na oczy. I to szybko!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość753
Powinien się raczej cieszyć, że mnie ma, bo beze mnie by zginął a jego działalność już dawno by upadła. Mąż niestety przez ponad 30 lat był pod spódnicą mamusi, która we wszystkim go wyręczała. Obowiązków nie miał oczywiście żadnych- tylko pójść do pracy i dać matce kilka stówek na życie i rachunki. To są skutki takiego wychowania i życia pod kloszem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
a co dokładnie ci nie pasuje? o kochana, czasem to się zmienia o 180 stopni jak jest dziecko, ojciec melepata ;), robi się mega zorganizowany...a czasem taki niby zaradny nie może się odnaleźć w sytuacji i ucieka z domu...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ja mojego meza tez nie widzialam w roli ojca. Podobne cechy do Twojego. I wiesz co normanie kazdego dnia sie dzwiw jaki z niego dobry ojciec, zdystansowal sie ma nawet cieprliwosc do naszego 1,5 rocznego syna- a latwym dzieckiem nie jest. I wiele lepiej jest zoorganizowany. Wiesz co mnie tez dziecko nauczylo organzazcji. Do pracusiow nigdy nie nalzezlam a w domu czynnosci typu sprztanie itd odkladalm na pozniej. A teraz jestem tak zoorganizowana bo wiem ze jak przy dziecku nie zrobie odrazu to nie zrobie w cale bo nie na to czasu. Ogolnie patrzac na mojego meza tez myslalm ze wscystko spadnie na mnie ale on naprawde wiele mi pomaga.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość753
Trochę mnie pocieszyłyście. Odnośnie tego co mi nie odpowiada to tak: - mąż ciągle o czymś zapomina (zabrać klucze, dokumenty itp.), więc ja muszę wszystkiego dopilnować. Pomyślałam, że jakbyśmy mieli dziecko, to nie dość że musiałabym zapakować wszystko dla dziecka to jeszcze musiałabym przypilnować męża (jak wychodzimy gdzieś czy wyjeżdżamy), - mąż reaguj***ardzo nerwowo z byle powodu (woda prysnęła mu w twarz w trakcie mycia szklanki, kartka zacięła się w drukarce, nie może znaleźć kluczy itp) i pojawiły mu się nawet różne dziwne tiki, które dla mnie są wręcz niepokojące (wykrzywia twarz w nietypowy sposób, robi dziwne miny), - mąż nie ma czasu na jedzenie (muszę ciągle go upinać, żeby coś zjadł, a jak weźmiemy obiad do pracy to muszę mu go odgrzać, bo sam z siebie nigdy nie znajduje na to czasu), - mąż zapomina o różnych codziennych obowiązkach np. ostatnio mieliśmy przymusową wymianę kart bankomatowych i przez cały miesiąc przypominałam mu, żeby aktywował nowa kartę, a on i tak zrobił to po czasie i teraz nie ma w ogóle karty - mąż nie słucha co do niego mówię np. komunikuję mu, że po pracy musimy gdzieś jechać i niby to do niego dociera, ale gdy po pracy powtarzam ten sam komunikat drugi raz mąż okazuje swoje zdziwienie jakby pierwszy raz to słyszał...podobnie np. wracam z zakupów i mówię, że kupiłam mu żel pod prysznic, bo mówił, że mu się kończy, po czym następnego dnia mąż mówi, że musimy podjechać do sklepu, bo kończy mu się żel pod prysznic. Czasem naprawdę opadają mi ręce, ale nie wiem, może każdy facet tak ma?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość arbuzowa dama
- mąż nie ma czasu na jedzenie (muszę ciągle go upinać, żeby coś zjadł, a jak weźmiemy obiad do pracy to muszę mu go odgrzać, bo sam z siebie nigdy nie znajduje na to czasu), x x widze, ze narzekasz ze matka pod kloszem go chowala, a w tej przytoczonej sytuacji jestes nie lepsza. To nie jest dwulatek zeby za nim biegac i odgrzewac obiadek i pilnowac niech zje. To stary kon- nie zje to nie, zglodnieje to znajdzie jedzenie sam. Jak to sie mowi- z glodu jeszcze nikt sie nie z/e/s/r/a/l ;) Odpusc troche, bo rzezcywiscie ta sytuacja Cie wykonczy. Wiem ze roztrzepanie u bliskich moze byc wkurzajaca cecha, ale niech to nie sprawia ze zamieniasz sie w druga mamusie dla swojego faceta. Pozdrawiam !

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Nie, ja z takim typem dzieci bym też nie chciała. Instynkt samozachowawczy ci się włączył. I przemysl może rozwód, bo lepiej nie będzie a na pewno gorzej.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
jaki znak zodiaku mężą?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Początki nerwicy. Niech bierze magnez z B6 i ograniczy kawę.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gośćania
autorko..wydaje mi sie ze to ty masz problem-a nie twoj maz po co go nianczysz i wyreczasz we wszystkim? jest dorosly a ty go ganiasz zeby jadl?! odpusc, przeciez jezeli bedzie glodny to sam ogarnie cos do jedzenia on jest taki bo ty jestes taka-nadopiekuncza i wyreczajaca-i odwrotnie on jest ciamajda i niesamodzielny i ty jestes nadopiekuncza musicie sie oboje zmienic-nie tylko on przestan za nim tak latac i zostaw go samemu sobie-z glodu nie umrze;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Popieram cie, kobieto z nim nie bedzie lepiej... To duze dziecko...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
JA TEŻ TAK MIAŁAM... jak czytałam twoją wypowiedz to zupełnie jak ja bym to pisała nie mogłam uwierzyć że małżeństwo jest tak trudne i że facet to poprostu...facet. ale na dziecko po 2 latach się zdecydowałam choc miałam milion obaw. okazało się że to własnie to dziecko bardzo odmieniło mi męża i choc nie jest dalej ideałem to ojcem jest wspaniałym bo jest dobrym człowiekiem i wiedziałam że z tym da rade. dziś jest nas 5, mamy 3 dzieci i niczego nie żałuję.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×