Gość gość Napisano Styczeń 22, 2016 Wyobraźcie sobie, wchodzę na swoją klatkę schodową i mija mnie mały ministrant, na oko 9-latek. Ma buźkę aniołka, kieruje na mnie zimne spojrzenie wielkich oczu, ocienionych pięknymi rzęsami i warczy tonem UB-eka, tudzież pracownicy biurowej urzędu pomocy społecznej: - Spod jakiego numeru? - Słucham? - tylko na tyle było mnie stać, porażoną tupetem w wyciąganiu moich danych. Dodam że potworek miał przygotowany jakiś notatnik w ręku. - Spod którego numeru! - już-nie-pytanie zabrzmiało jeszcze bardziej bezceremonialnie. Porażona zetknięciem się z czymś pierwotnym, przesyconym złem, przybrałam sztuczną pozę rozbawienia i politowania, stwierdzając krótko "Nie muszę ci, chłopcze, mówić" i poszłam, rzucając jeszcze nadchodzącemu panu w sukience jakieś zwyczajowe "Niech będzie". Ale powiem wam że dotąd jestem w lekkim szoku. :D No i tyle przemyśleń o tym jak to warto pytać przez domofon, kto dzwoni, i odpowiadać czy może wejść, tylko w swoim imieniu. W przeciwnym razie kto wie co nas na klatce schodowej zaatakuje. ;P Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach