Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość Kasieńka898

olbrzymi dylemat

Polecane posty

Gość gość
hahaha tyle szumu o jakąś dzi...wkę :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
kasieńka, rodzina męża i wujek degenerat mieszkają 200 km od nas. Wujek oczywiście mieszka u mamusi, która nie ma sumienia go wywalić. Jeździmy tam raz na 1,5 m-ca. jak wujek jest w transie to wali od niego denaturatem, staram się odseparowywać dziecko od niego (jest jeszcze małe). W domu teściów jest brudno. Moje dziecko raczkuje, więc prawie cały czas noszę, żeby się nie pobrudziło. Wyjazdy tam to dla mnie koszmar. Wychodzę jednak z założenia, ze to jednak rodzina mojego męża, choć on potępia brata to do matki jednak ma uczucia, więc staram sie tolerować te wyjazdy najbardziej jak portafię. Mąż jest dla mnie dobry, dogadujemy się w większości spraw, mamy udane małżeństwo, cudowne dziecko, ja jestem szczęśliwą żoną. Oczywiście jak mamy wyjechać lub ma przyjść do nas jego siostra to mam gorszy humor, ale jeżeli kochasz narzeczonego i jest dobrą osobą to nie warto tego przekreślać. Z nim będziesz żyła na codzień, a z rodziną spotykasz się rzadko. Naprawdę nie znajdziesz kogoś z idelaną rodziną. Zawsze będzie coś. Ja uważam, że mąż w tej sytuacji jest najważniejszy, to z nim spędzisz życie i przejdziesz przez trudne chwile.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
dodam tylko jeszcze, że rodzina męża nas nie wspiera, to ciągle my ją wspieramy, bo ciągle są jakieś kłopoty i sprawy do rozwiązania (długo by pisać). naprawdę rodzina mojego męża to porażka i duże obciązenie. Zastanawiam się jak to się stało, że on jest inny. I powiem Ci, że bardzo się cieszę, że to wszystko poznałam jak już się zakochałam i nie chciałam odwrotu, gdybym poznała wcześniej miałabym wątpliwości i nie wiem czy nie popełniłabym największego błędu w sowim życiu odchodząc od niego. jesteśmy małżeństwem 9 lat, razem 12 więc moja ocena naszego małżeństwa nie jest uzasadniona jakimś małym stażem. Jeżeli czujesz, że Twoj narzeczony w oderwaniu od rodziny jest warty spędzenia z nim życia, to nie niszcz tego ze względu na rodzinę.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Kasieńka898
dziękuję Ci bardzo za rzeczowy wpis, przemyślę sobie to wszystko Pozdrawiam i raz jeszcze dziękuję !

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
kasieńska, nie ma za co. problemów z rodziną męża mamy dużo więcej . Podejrzewam, że za jakiś czas będziemy musieli także kogoś utrzymywać, bo nie będę miała sumienia patrzeć jak ktoś nie ma na chleb. Nam powodzi się dobrze, więc będę czuła się zobowiązana do podstawowej pomocy. Do tego dochodzą problemy z małoletnim synem siostry, która go źle wychowała i nie radzi sobie. Co chwilę jest jakas afera. Kiedyś musieliśmy wcześniej wrócić z wakacji, żeby zając się rozwiązaniem problemu. Naprawdę mam ich serdecznie dosyć, a wiem, że najgorsze przed nami. Jak ktoś dzwoni to zawsze z problemami, moje dziecko nigdy jeszcze nic miłego nie zaznało z tej rodziny, nawet głupiej grzechotki nie dostała, a ma już ponad rok. Mąż czasem musi zostawić mnie na cały weekend, żeby zając się problemami swojej rodziny. Myślę, więc, że jeżeli u Ciebie jedyny problem to zajęcie siostry, z którą spotykasz się rzadko to nie jest warte niszczenia związku, jezeli jest fajny. Ciężko znaleźć kogoś z kim będzie się szczęśliwym. najważniejsze, żeby twój narzeczony nie pochwalał zajęcia siostry, ale musisz wziąć pod uwagę, że więcy krwi są silne i może w jakiś sposób ją usprawiedliwiać. Nikt nie lubi jak krytykuje się jego bliskich. życzę Ci mądrej decyzji. Mój mąż jest super, potępia zachowanie brata, siostry i siostrzeńca, ale utrzymujemy z nimi kontakt, bo widzę, że jednak są między nimi więzi. Dla mnie najważniejsze jest to, że on nie myśli w ten sposób, że postąpił by inaczej i inaczej postaramy się wychować nasze dziecko. Brud w rodzinnym domu też mu trochę przeszkadza, ale na pewno mniej niż mnie, bo w końcu tam się wychował.A rodziny się nie wybiera. Jezeli ktoś się z kimś wychował to trudno zerwać wytworzone więzi. Nasza codzienność jednak jest warta mojego pogodzenia się z posiadaniem takiej rodziny, choć nie raz marzyłam o normalnej. Nie raz wyobrażałam sobie święta u teściów w czystym domu, bez zapachu denaturatu, obrzydliwego, pijanego wujka i głupiej siostry z przemądrzałym synem, który niczego nie osiągnął i zgrywa nie wiem kogo.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Kasieńka898
podziwiam Cię ja postawie sprawę jasno - kontaktow z tą siostrą utrzymywać nie będę i w naszym domu sobie jej nie zycze Dla mnie taka osoba jest skreslona Szanuję to, ze kazdy ma wybór Ja też mam :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×