Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość gość

Co robicie ze zwierzakami jak wyjezdzacie na urlop?

Polecane posty

Gość gość

Hej! Mam problem co zrobić z DUZYM psem jak będziemy jechać na urlop? W poprzednich latach nie było problemu bo kot i psina-mieliśmy małego kundla- zostawaly w mieszkaniu a sąsiadka je wyprowadzają, karmiła,dogladala. Teraz wyprowadzilismy się do domku, nie znam na tyle sąsiadów aby powierzyć im opiekę nad zwierzakami. do sąsiadki która wcześniej pilnowala mogę zawieźć kota ale nie dużego psa... czy znacie nad morzem kwatery gdzie akceptują duze psy? może jakiś dobry hotel dla zwierząt pod Wawa?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Dodam ze pies jest "problemowy"bo wzięty ze schroniska... nie chce zostawać sam w domu, nie chce też zbytnio podrozowac-to dla niego duży stres bo poprzedni "właściciel" wyrzucił go z samochodu na *****iwej ulicy :( kierowca jadący z tyłu psa potrącił ale na szczęście zawiózł do weta. I teraz jak pies widzi samochód to aż się trzęsie. chodzimy z nim do behawiorysty ale mało to pomaga. po prostu samochód równa się dla niego z bólem i strachem :( I jesteśmy w kropce co z nim zrobi na okres wyjazdu.I tak podzielimy urlop i pojedziemy najpierw na weekend, a dopiero potem dwa razy na tydzień. żeby nie przeżył szoku.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Nie funduj mu szoku tylko poproś kogoś z rodziny żeby pomieszkał u Was na czas urlopu, choćby to miała być małoletnia kuzynka z koleżanką... pies gorzej zniesie wożenie go z miejsca na miejsce niż rozstanie ze swoim terenem. Idealnym rozwiązaniem byłoby gdyby ktoś u Was pomieszkał jeszcze chociaż trochę przed waszym wyjazdem, żeby pies się przyzwyczaił do takiego domownika.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Najwyżej nie pojedziecie. Pies, w dodatku taki po przejściach, to odpowiedzialność, wzięliście psa z traumą ze schroniska i sobie planujecie urlop? No błagam...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
W przypadku takiego psa z problemem, to tylko opiekun w domu.W hotelu psim dostanie szoku, z Wami nad morzem też nie dobrze, bo jak pisałaś samochód= trauma. Szukaj kogoś kto zamieszka u Was w domu na czas urlopu.My z naszymi psami jeżdzimy, nad morzem jest masa super miejsc gdzie można jechać z psami, tylko u Was takie rozwiązania niestetyy odpada. Sa też super hotele dla psów, ale dla takiego psa to też za duży stres.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Wyrzucamy do lasu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Najwyżej nie pojedziecie. Pies, w dodatku taki po przejściach, to odpowiedzialność, wzięliście psa z traumą ze schroniska i sobie planujecie urlop? No błagam... Znowu zaczysz jątrzyć, pisać bzdety a potem będziesz srylion tematów zakładała o tropieniu troli, opanuj sie dziewczyno i skończ te debilne prowokacje i zaczepki.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
UWAGA : W tym watku pojawiła się juz kafeteryjna trolica, nie odpowiadaj trolowi, ignoruj.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
jedyne rozwiązanie to zaproszenie zaprzyjaźnionej osoby lub kogoś z rodziny na wakacje do siebie do domku i wtedy ze spokojną głową możecie wyjechać, w innym wypadku narazicie psa na stres jak się bierze psa po takich przejściach trzeba się liczyć z trudnościami

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Normalna jesteś? Nie jestem żadnym trollem, wkurza mnie po prostu jak ludzie nie myślą i zapominają o potrzebach zwierząt. Pies w domu to obowiązek, no niestety urlop trzeba planować "pod niego" a czasem naprawdę trzeba zostać w domu ze względu na zwierzaka.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
autorko jesteś super babką, aż się wzruszyłam że są jeszcze ludzie którzy tak dbają o zwierzaki są kwatery z psami, mój brat był w zeszłym roku z psem i rodziną, mieli domek " w lesie"- ale blisko do morza pies spokojnie mógł się wybiegać ja może dałabym ogłoszenie w gazecie, są też hotele dla psów na czas wyjazdów właścicieli myślę że jakbyś udała się do pobliskiego schroniska to poleciliby Ci osobę która za opłatę zajęłaby się Waszym pieskiem a jak nie to próbować oswoić spa na nowo z samochodem aż dojść do małych wycieczek :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Nie jestem żadnym trollem Już sie nie tłumacz głupio, ciebie wszystko"wkurza" aby pisać zawsze odwrtonie jak więszkość.Napisałby autorka,że nigdy nie wyjedzie na urlop bo ma psa ze schromu, to byś smęciłą ,że jest głupia itp.Skończ te przepychanki to jesteś mega żałosna.Nie mam zamairu dalej wdawać się z tobą w słowne przepychanki, ale jak pisałam juz wczęśniej jak ciebie zobaczę to o tym napiszę i własnie to robię.Mozesz skamlać do woli i zakładać sryliony tematów o trolach itp.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Autorko, ja tak jak inni polecam zaprosić kogoś do domu. Wyjeżdżam na urlop w okresie letnim i to nie problem, aby ktoś u mnie tymczasowo pomieszkał, w zamian za opiekę nad psem. Zazwyczaj biorę kogoś z rodziny :) W możliwe miejsca na krótki pobyt zabieram zwierzyniec ze sobą :) Adoptując pieska ze schroniska wykazałaś się wielkim sercem, na pewno uda ci się kogoś znaleźć na czas rozłąki. Pozdrawiam!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Naprawdę jesteś psychiczna, "tropicielko trolli" :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Autorka. Opcja mieszkania u nas odpada. Nie ma po prostu kto. Znajomi mają rodziny i nikt nie przyjedzie pilnować nam psa. Rodzina też odpada. Tescio nie żyje, tesciowa nie dostanie urlopu :( moja mama nie ma urlopu bo pracuje na umowę zlecenie... Wiedzieliśmy ze pies to odpowiedzialność, ale nie wiedzieliśmy jaką historię miał ten pies. podczas adopcji nikt się nie przyznał. dopiero weterynarz go rozpoznał, bo pies po wypadku przeszedł poważna operacje. Nie sadzilismy ze będzie tak trudny-zdewastowal nam drzwi, zjadł kilka mebli, bo się boi zostawać sam. jak gdzieś jedziemy w obce miejsce to pilnuje się nas i strasznie się silni. jak pierwszy raz pojechał z nami do mojej mamy to musiałam z nim leżeć na podłodze bo się trzasl. poszliśmy po tym do weta i rozpoznał naszego psa. opowiedział jego historię i polecił behawioryste. no terapia dała tyle, że nie reaguje totalna panika jak trafia w nowe miejsce. ale wsiadanie do samochodu to masakra. choć siedzi obok mnie przytulony to w jego oczkach widać strach :( Szkoda mi odpuszczać urlop. W zeszłym roku tak wyszło ze nie pojechaliśmy i dziecko strasznie marudzi. jak trafiłam z dzieckiem w grudniu do szpitala to maz został w domu żeby zająć się psem. ale urlopu sobie nie wyobrażam spędzać w domu. liczyłam ze pies się oswoi i zrozumie ze jest u siebie i go kochamy. adoptowalismy go na jesieni. do urlopu będzie u nas 10 miesiecy, to nie jest wyjazd świeżo po adopcji :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Autorko zapytaj weta o leki uspokajające na czas podróży dla psa. Moja koleżanka podaje coś swoim kotom przed podróżą, bo też nie znoszą samochodu a musi się czasem przemieszczać ponad 300 km. Zapytaj.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ja z powodu problemowego psa wzietego ze schroniska nie bylam z rodzina na wczasach od 6 lat, choc do tego czasu wyjezdzalismy co roku, nawet dw arazy do roku. zycie to sztuka poswiecen :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Wolałabym go nie szprycować zadnymi lekami. z uwagi na dziecko nie moge odpuscic wyjazdow nad morze-dziecko ma astme. musi wyjezdzac ze wzgledow zdrowotnych. w zeszlym roku nie bylismy i niestety ta zima byla ciezka :( ale maz mial ciezki wypadek i lezal 3 miesiace w szpitalu wiec nie bylo opcji żebym wyjechała na urlop...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ale co jest złego w podaniu środka uspokajającego raz na wielki czas? Przecież codziennie mu tego nie dajesz. Wam się należy urlop jak psu zupa :D Poza tym jak nie pojedziecie będziecie mieć gorszy nastrój, humor, mniejszą tolerancję na błędy innych, relacje staną się trudniejsze a pies to wyczuwa. Leki na uspokojenie to mniejsze zło moim zdaniem. Albo to albo rezygnacja z urlopu - wg mnie wybór jest prosty.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Boze, same kataklizmy!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Nieprawda, nie stosuje się na tak długi czas terapii uspokajającej, a jeszcze bardziej sedacyjnej. Większość lekarzy nieuków tak robi...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Może przyzwyczajajcie psa do samochodu, zabierajcie na krótko i wracajsie do domu.W samochodzie niech dostaje smakołyk i coś do gryzienia dla rozładowania stresu.jełsi chodzi o kwatery, nie am nad morzem najmnjeszego problemu, są miejscowosci super psie, spokojnie nawet w sezonie, nawet jak z spem na plaże nie idziesz, to jest masa możliwosci wyspacerowania go w lesie czy po klifie. Tylko kwestia niszczenia, jesli zniszczy coś w iesjcu noclegu to będzieci mieli spore problemy. chyba,ze opracujecie system, ze zawsze ktoś będzie z psem, typu Ty i dziecko na plaży, maż spaceruej , albo przebywa niedaleko np w lesie, albo razem chodzicie i spacerujecie .Trudno mi powiedzieć jaka będzie pogoda, bo jak jest upalnie to pies na plazy się rozpuści.Jak chłodno to spokojnie sobie idzie i nie ma problemu. Wypowiedzi typu: zycie to sztuka poswiecen Nie traktuj poważnie, piszę je zawsze taki psychiczny trol, tylko poto aby się dowalać. kazda rozsądna osoba wie,ż ejak dziekco potrzebuje wyjazdów, jak Wy potrzebujeci urlopu to trzeba myśłeć w taki sposób, aby pojechać , a nie pleść o poświęcaniu, zaraz będzie Wielkanoć, niech ten trol sobie jaja poświeci i będzie po sprawie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Dziwi mnie jak działają niektóre fundacje oraz schroniska, które nie informują o prawdziwej historii psa/kota i później się dziwią że ludzie choć kochają sobie nie radzą....wkurzyć się idzie... Autorko masz wielkie serce, ale to nie oznacza że masz z rezygnować z wakacji. Niestety ale nie nauczysz psiaka, jak nie będziesz próbować. Czyli musisz go zabierać na każdy możliwy wyjazd, po pierwsze aby przyzwyczaił się do samochodu a po drugie do nowych miejsc. Ja miałam psa na tymczasie też po przejściach, który dosłownie lał ze strachu. Ale nie ma że boli, jeździł z nami nawet na kawe do znajomych, tak aby się przywyczaił, że to nic złego. Za każdym razem dostawał przysmaki w nowym miejscy. Nie wiem jak Twój pies ale bardzo pomocne w takich przypadkach są kontakty z innymi psami w nowym miejscu, tak aby piesek wiedział, że w danym miejscu inne psiaki są dobrze traktowane, czują się bezpieczne i skore do zabawy. W każdy weekend wyjeżdżaliśmy z nim na tak zwany duży spacer, do lasu, na łąki, musiał przejechać w aucie kawałek, ale potem nagrodą dla niego był super, długi spacer, z przysmakami. :) I tak jakos krok, po kroczku piesek już sam wskakiwał do auta, nie bał się innych ludzi, miejsc, odżył. Gdy to nastąpi warto wtedy psa przyzwyczaić do krótkiej rozłąki np. zostawić u kogoś (miejsce które zna) i tak kroczek po kroczku. Potem pomocne są hotele dla psów, gdzie jest naprawdę dużo opcji jak psiak może spędzić tam czas :) To może się wydawać długa droga, ale chyba jedyna, by móc ze spokojnym sumieniem psiaka zostawić lub zabrać ze sobą na wakacje bez stresu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
próbujemy i bierzemy go wszędzie ze sobą. ale łatwo nie jest. jakby pojechał z nami to nawet na 5 minut nie zostanie sam. raz zniszczenia a dwa zbyt duży stres. na plażę to my akurat zbytnio nie chodzimy. wolimy wycieczki rowerowe-nauczyłam go ładnie biegać na smyczy przy rowerze. A nad morzem ścieżek nie brakuje. A i dla męża będzie to super rehabilitacja :) znacie jakieś kwatery nad morzem a w zasadzie domki gdzie akceptują zwierzaki?nasz zwierz to coś w typie loenbergera i waży 60kg więc spory psiak...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
to jedżcie do Białogóry, albo do Poddąbia, super warunki do jeżdzenia na rowerze, Białogóra na rolkach bo jest kawałek do plazy. Kilometry do chodzenia, jak nie jesteście plażowi to super.uczcie psa malutkimi kroczkami.Najpierw oswajanie z samochodem, chodzicei obok samochodu, ganiacie się, zabawy , zaczynacie dalej podchodzicie bliżej, jak blisko już obok sqmochodu to smakołyk.Kolejny etap, otwieracie samochód, sami rzechodzice pomiedzy otwartmi drzwiami, pies musi być roznbawiony, nakręcony, dobrze działą sznurek, szarpak i zabawka, musicie dopprowdzić psa do takiego stanu,ż ebędzie za wami wchodził wspomagany zabawkę.jełśi już będzie w stanie przejśc pomiędzy otwartymi drzwiamy, zamykacie jedna drzwil, to się ćwiczy an tylnej kanacie, siedzicie razemz spem, smakoyki, nagroda. koplejny etap włączyć silnik, ale nie ruszaać, chwilę posiedzieć w samochodzi, wyjść.Kolejny krótka trasa i tak dalej.Zawsze nagroda i chwalenie. No trudno mi tak przez net, ale mam nadzieję,ze wiesz o co mi chodzi. Bardzo powoli krok po kroczku .

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
wiem. podobnie nam tłumaczy bwhawiorysta. ale nasz pies jak widzi samochód na podwórku to się kuli i trzyma z daleka. Taki olbrzym a kuli się jak szczenię. U nas nie można to wprowadzać w stan ekscytacji bo wtedy wpada w panikę. aby wszedł do samochodu to musi być wyciszony. dużo tulenia, glaskania i wchodzi obserwuje i jest czujny ale ufa już na tyle ze nie ucieka, ale widać ze BARDZO się boi...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Zle robicie, pocieszjąc , głaszcząc psa utwierdzacie go w lęku.to tak jak ktoś co mówił, nie boj się szpitala, nie będzie strasznie bolało, krwi nie będzie wiecej niż 5 litór, moze to przeżyjesz, nie bój się, wszystko będzie dobrze, ale operacja na otrartm sercu, ale nie bó się i ciąłg etulenie.Nie bałyś się? Zaczynacie od zera, bez samochodu, samochód nie stnieje, naucz się bawić w normalnych warunkach, skupiać uwagę psa na sobie, w co się ten pies lubi bawić, czym, jakimi zabawkami, czy da się nakręcić, ajk go szkolisz, na smakołyki?Czy i na zabawkę? Ekscytacja zabawa ale na początku drogi, wtedy strachy stają się mniejsze, anie od razu, nie w stanie stresu, strachu i lęku. Czy pies jak się boi rozładowuje jakoś sój stres typu niszczy?Wtedy moze dobrm pomysłem będzie dawanie czegoś do gryzienia, ajkei zabawki ma do gryzienia? Napisz dokładnie czym się bawi pies, co umie, jak go motywyjesz do pracy, jak chwalisz jak nagradza?Tak na szybko. Masz od behawiorysty plan pracy, przeszliście już całe szkoelnie?Czy po tym szkoleniu sa rezulataty czy nie, napisz jaki był plan pracy z psem tak na szybko, kila słów. Powiem tylko wzwłąsnego doświadczenia,ż enajwiecej prbemó bywa z włąścicielami, którzy nie stosują się do zasad, nie pracują systematycznie i prawidowo z psem, mało któremu psu nie da się pomóc.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
na szybko-najpierw kazał nam oswoić to z widokiem samochodu-więc stał na podwórku. potem z zapachem-obok posłania kladalam dywanik. potem z glosem-bawiliśmy się na podwórku przy samochodzie z włączonym silnikiem. wszystko było ok do czasu kiedy mieliśmy podejść do auta. pies się zatrzymywal i kładł. nawet jak się ganialismy obok-mijał z daleka. jak mu rzuciłam talerz to nie aportowal z okolic samochodu. jak się ciagalismy z pilka-ta taka na sznurku do gry ziemia to nie zbliżał się do auta. jedyna sytuacja kiedy pokonał swój lęk to gdy dziecko upadło obok samochodu i zaplakalo. wtedy podszedł sprawdzić czy z dzieciem wszystko ok. ale nie było opcji aby w zabawie zbliżył się do samochodu. cały czas się kontrolował. jak był pobudzony to jak się zbliżył w jego mniemaniu zbyt blisko to uciekał z piaskiem i nie chciał podejść. dlatego behawiorysta kazał to wyciszyć. jak mamy jechać gdzieś to najpierw Przytulanki na dywanie w domu i drapanie za uszami. to to uspokaja. jak jest taki zrelaksowany to mały spacer i lekka przebiezka żeby się trochę zmęczyć i dopiero wtedy powoli idziemy w milczeniu do samochodu. pies ma zapieta smycz, idzie przy nodze. W tym czasie nie glaszczemy, nie mówimy ewentualnie krótka komenda choć jak się zatrzyma. dochodzimy do samochodu, siada obok;dobry pies, glaszczemy i dajemy lakoc. otwieramy drzwi i wsiadamy. pokazujemy mu miejsce obok, kładziemy na ręku lakoc i czekamy aż wejdzie. cały czas jest na smyczy, nie mówimy do niego, czekamy az wejdzie. wsiada ale cały się trzęsie. aby nie twierdząc w niepokoju nie rozczulamy się nad nim, ale nawiazujemy lekki kontakt fizyczny aby czuł bliskosc-przytulam go. po wyjściu z auta dostaje nagrodę, glaszczemy to, biegamy. I tak za każdym razem. pies jest bardzo spokojny,ale jak jesteśmy w jednym czasie poza domem to szuka jak wyjść. A jak nie może to np zjada meble ze złości. jak jesteśmy w domu tak się nie zachowuje. podejrzewam ze dlatego Pan ze schroniska nas naklanial do trzymania go np w końcu na podwórku. ale on świetnie się sprawdza w domu, wie ze potrzeby załatwia się na zewnątrz. jak ktoś jest z nim w domu to anioł nie pies. mogę nawet spać na górze,ale ma ktoś być w domu... ulubiona zabawa jest... czekanie :) uwielbia to. lubi też biegać,cZasem pogania i poaportuje, lubi też z mężem szarpać się ta piłka do gdy ziemia. że mną i dzieckiem ma bardziej statyczne zabawy, przytulania, drapanie, czesanie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
trzymać w kojcu. ulubiona zabawa czesanie. do gryzienia kilka razy napisałam to zamiast go. ucieka z piskiem

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
No niby wszystko ok, ale samochód jest za blisko psa na tym etapie.Pies bardzo się koncentruje ,czuje się zargożony. Bezpieczniej takie trening robić z bardzo daleka i poza domem. To wyciszania niby ok, ale jak widać stres psa trawi. Trzeba psa "odkodować" . moze gdzieś w wolym terenie, samochód bardzo dalko, pies nie am nic wspólnego z samochodem, potem blizej, potem osoba kótrą lubi tylko jedzie, potem macha, niech sie kumuluje radość do człowieka z widikiem samochodu, potem przewaga radości wyciszenia samochodu.Można też na odległośc wydawać z samochdou smakołyki, ale to dalszy etap.Wasz pies nie ejst w stanie na tym etapie być tak blisko, to jest klucz niepowodzenia, za bardzo sie spina a dodatkowo samochód jest koło domu, nie ma neutralnego kontekstu tej sytuacji, pies jak widzi samochó boi się być moze zna mechanizm,ż ewidzi a potem wsiada. Coś po dordze poszło nie tak, trudno mi tak przez net nie widząc psa, ale bardzo często dystans jest za mały, albo odwrażłiwiania idzie na szybko. Spokojnei da się psa "warunkować " na samochód, nawet wprowadzić gwzizdek, pies będzie działał jak automat będzie miał odruch warunkowy,że się robi to i to, tego juz nie jestem w stanie opisać, bo to masa detali. ja bym szukała dalej, bo dobrze nie jest.Tak jakwy robicie, robi sie u psa który owszem boi się, ale w granicach normy,Wasz pies ma traumę.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×