Gość gość Napisano Kwiecień 23, 2016 Mój maz 21 lat bez przerwy przesiaduje u mamusi, traktorki naprawia (maja gospodarkę) a jak nie to w każdy dzień weekendu łącznie z piątkiem musi tam być. W tygodniu nie bo pracuje a takto tez by codziennie jeździł. Dzisiaj miarka się przebrała nawet nie poszedł z dzieckiem (5miesiecy) na spacer , ja musiałam sama ją nosić bo nawet kol od wózka nie napompuje. A on sobie pojechał traktorki naprawiać z braćmi. Godz 14 ze mowi ze za niedługo przyjedzie. Godz 15.55 ze już jedzie. Godz 16.40 dzwonie a on jeszcze tam siedzi. Wkurzylam sie bo to trwa 9 miesięcy odkąd zamieszkalismy razem. Znosiłam to nawet w ciąży i jak mi sie denerwowac nie wolno było. Znosiłam po porodzie ale dzisiaj juz nie wytrzymalam (wczoraj przyjechał z pracy o 17 a o 19 już do mamusi nawet mi nie mówiąc) . teraz mu napisalam ze pakuje swoje manatki i wynocha a jak nie to mu je przez okna wyje**e za to co robi mi i dziecku. Powiedzcię przesadzam czy nie? Dodam ze od urodzenia małej ani razu nie spędził z nia całego dnia Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach