Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość namieszałam

maż czy on...?

Polecane posty

Gość namieszałam

Od razu na wstepie powiem, ze nie, nie zdradziłam męża. Przynajmniej nie fizycznie. A teraz do rzeczy. Od 6 lat jestem zoną calkiem fajnego faceta, generalnie nasze malzenstwo moge okreslic jako dosc udane, zdarzaja sie klotnie itd, niestety moj maz dosc czesto mnie w tych konfliktach rozczarowuje, bo nigdy nie dazy do rozwiazania problemu, tylko udaje ze go nie ma, jest typem czlowieka dla ktorego problem nie istnieje, jezeli jemu cos nie przeszkadza. Zeby to zoobrazować podam przyklad: chociazby nie mogl zrozumiec dlaczego irytuje mnie fakt, ze chcialabym aby do domu przychodzil przed 22:30 (czesto wieczorami wychodzi do kumpli i garazu), bo musze sie wyspac do pracy. A on uwazal ze problemu nie ma bo przeciez nie zabrania mi spac, tylko nie kumal ze jego przyjscie mnie zawsze wybudzalo i nie moglam pozniej zasnac. I mialam za soba wiele takich dni, kiedy jak zombie niewyspana chodzilam w pracy. No ok, ale teraz do rzeczy na serio....poznalam jakis czas temu M. Troche lipa bo polaczyla nas wspolna pasja, gadalismy godzinami jak najlepsi przyjaciele. Dodam, ze moj maz nie dzieli ze mna pasji zadnej poza podrozowaniem. No a z M.....rozmowy plynely, przez tel, na zywo, na fb, dosc szybko zorientowalam sie ze mowie mu wiecej niz mezowi, ze wrecz czekam na rozmowe zeby z nim o czyms pogadac (moj maz jest typem dosc zamknietym w sobie i na jakies moje opowiesci reaguje mruknieciem, albo i nie reaguje), w koncu okazalo sie ze nie mowie mezowi nawet polowy tego co M., malo tego zaczelismy rozmawiac glebiej, o naszych emocjach, problemach, radosciach, smutkach, oczekiwaniach, marzeniach itd. M caly czas wiedzial ze mam meza. Ale coz...stalo sie, zakochalismy sie w sobie. Swoja droga podziwiam M. bo tylko dzieki niemu nie wyladowalismy w lozku, nie bylo miedzy nami nic wiecej fizycznie jak tylko przytulenie, ale emocjonalnie.....to niebo a ziemia jesli chodzi o M i mojego meza. No i teraz M. czuje sie , zreszta zupelnie zrozumiale, wyczerpany ta sytuacja, kocha mnie, a ja jestem zona innego faceta, postanowilismy zerwac kontakt, a ja nie umiem zapomniec, to glupie bo przy mezu mam spokojne zycie, nic nie musze, maz jest malo wymagajacy, emocjonalnie malo sie mna interesuje, i chociaz zawsze chcialam zeby bylo inaczej, to teraz kiedy spotykam czlowieka o moim poziomie wrazliwosci , z ktorym tyle mnie laczy boje sie ze mnie w sumie nie stac na tak gleboki zwiazek....poza tym ..jak tu odejsc od meza. Troche mi sie to w glowie nie miesci, przeciez jest jego rodzina, znajomi, nie wiem jak stawic temu czola.A jesli pozniej okaze sie ze jednak M. nie jest takim idealem? Wiem, ze mozecie uznac mnie za wyrachowana małpe, ale serio pogubilam sie. prosze was o opinie, podejrzewam, ze padnie takie pytanie wiec dodam ze moj maz ma 35 lat, ja 30, dzieci nie mamy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
pozniej okaze sie ze jednak M. nie jest takim idealem raczej ttak

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Nowa znajomość zawsze jest ciekawsza, od starej. Ja próbowałabym odbudować więź z mężem, wyjechałabym gdzieś na weekend, wyszła do kina/na kolację, spędziłabym z nim czas. Bardzo często po kilku latach, w związek wkrada się nuda i to stało się u Ciebie, praca nad małżeństwem trwa cały czas. Kogo kochasz? Męża, czy M?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
A nie jest tak że trochę znudziłaś się w małżeństwie? Może Twój mąż nie okazuje już takiego uczucia?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Wiecie co....jezeli chodzi o meza, zawsze wiedzialam ze taki jest, bylam w nim meza zakochana i akceptowalam ten zamkniety w sobie styl bycia, wydawalo mi sie ze sie przedostane przez jego skorupe i bedziemy mieli ciepla, bliska relacje ze soba. No niestety , pomylilam sie w tej kwestii, ale tylko moe miec pretensje do siebie, bo wiedzialam jaki jest. Nigdy nie bylo u nas tak jak jest teraz w tych rozmowach z M. Nigdy nie mielismy takich rozmow, nigdy nie potrafil tak sluchac, doradzic, troszczyc sie, zartowac ze mna, interesowac sie moim dniem. Nie moge powiedziec zeby w moj zwiazek z mezem wdarla sie rutyna, bo my tak zawsze funkcjonowalismy, po porstu nie wiedzialam ze moze byc inaczej, bylam mloda, teraz chodzi mi relacji o cos jednak troche innego. Moje zycie przy mezu jest wygdne, znamy swoje przyzwyczajenia, robimy sobie drobne przyjemnosci, jezdzimy na wakacje itd, ale czasu po pracy i w weekendy nie spedzamy wspolnie. Kogo kocham ktos zapytal.....chyba jestem chora jakas bo meza kocham taka miloscia stala, taka jak sie kocha bliskiego przyjaciela, a M kocham taka miloscia za ktora lezy tesknota i takie tam pierdoly.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
ja miałam tak jak ty, wyszłam za mąż nie wiedząc co to miłość (trudno wiedzieć jak się nie kochało), po jakimś czasie z mężem czułam się jak z bratem. Poznałam kogoś, pokochałam, postawiłam wszystko na jedną kartę i teraz mam drugiego męża. Razem 7 lat. Było warto.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
gosc 15:22 a ja sobie poradzilas z rozwodem? podzialem majatku? jak Twoj maz zareagowal? czuje ze jedyna co mnie trzyma przy mezu to fakt, ze on chyba sobie beze mnie nie poradzi i ze nie wiem jak budowac wlasne szczescie na zgliszczach poprzedniego zwiazku.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Jesli chcesz wiedziec jak potoczy sie Twoja przyszlosc , czy powinnas zrezygnowac z przyjaciela, napisz do mojej wrózki Sofii. Jest świetna. Jej adres to tarocistkasofii@wp.pl

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×