Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość gość

jak nauczyc sie rozmawiac

Polecane posty

Gość gość

zapewne trzeba byc ciekawym czlowiekiem, otwartym, a ja jestem smiertelnie nudna, pusta, zamknieta w swoim nudnym swiecie. Jak to jest, ze niektorzy umieja rozmawiac o glupotach, np. ze maja nowa pralke i nawijaja o tym przez pol godziny... takie zwyczajne, przyziemne sprawy, glupoty a ja tak nie umiem, zostawic mnie z druga osoba ktora slabo znam to chyba zapadlaby cisza, druga osoba mialaby mnie za mruka, osobe zadzierajaca nosa, a ja w swojej glowie goraczkowo zastanawiam sie co powiedziec. Nie jestem jakas strasznie niesmiala, odzywam sie jak wiem co powiedziec ale jest tak, ze mam w glowie pustke. Chyba serio jestem jakims indywiduum, egoistka i nudziara, bo nie umiem sie zainteresowac drugim czlowiekiem, tyle fajnych ludzi, chcialabym nawiazac przyjaznie, ale rozmowa jest dla mnie strasznie trudna... czesto usiade na tym durnym fejsbuku jak nie mam co powiedziec byle by przezyc niezreczna cisze z inna osoba... jaka ja jestem zalosna, ani be ani me... zupelnie nie ma we mnie zycia, nic mnie nie ciekawi. Jak sie zmusic zeby mnie ciekawilo. Mam wrazenie, ze wszystko juz bylo. Niczym sie nie ekscytuje, polityka, sportem, kabaretami, nie ogladam telewizji... probuje sie zmuszac i podazac za tym, ale zasypiam. Boze.... chyba umre samotnie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość jo857
Nie, nie umrzesz samotnie. Wiem cos o tym :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość jo857
Ciekawe czy są jakieś szkolenia lub kursy z umiejętnosci rprowadzenia rozmowy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość jo857
Chętnie bym się tam wysłal.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Turkuć
Musisz czytać książki. "Kto czyta książki żyję podwójne." Im więcej czołowek czyta tym większe ma horyzonty i wiecej tematow do poruszenia podczas rozmowy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ja tez.. czemu cos co innym przychodzi naturalnie mi sprawia taka trudnosc. Niby mam przyjaciol, znajomych, ale nie umiem poznac nikogo nowego, poza tym mam wrazenie ze jestem nudnym i meczacym czlowiekiem, przy otwartych, wygadanych osobach czuje sie taka lekkosc no wiecie o co mi chodzi. Takie milczki jak ja to straaaasznie meczace, trudne osobniki ktore ciezko polubic.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Turkuć
Są kursy z prowadzenia wystąpień publicznych.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Duzo czytam, ale to raczej powiesci, wydaje mi sie ze dobre sa jakies ksiazki biograficzne, historyczne, moze cos z wiedzy ogolnej... bo faktycznie mam malo wiedzy tak mi sie zdaje. Waskie horyzonty i tak dalej. Zdaje sobie sprawy jak malo wiem...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość jo857
jesssu. wystąpienia publiczne. za duży stres. spaliłbym się ze wstydu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Turkuć
Też kiedyś tak myślałem, ale po paru wystąpieniach się wyrobiłem. Stres zamienia się w adrenalinę i jakoś idzie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Za bardzo sie skupiasz na sobie. A tak naprawde nikt na nas nie zwraca az takiej uwagi. Jak cos glupio powiesz nikt nie zauwazy

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość jo857
Z jednej strony też jestem milczkiem, ale jakos jestem zapraszany na imprezy i mam wrażenie, że jestem jakoś lubiany. Ale i tak mam ten niedosyt, że nie mam kontaktu z innymi. Alkohol pomaga, ale i załamuje, że otwieram się po alkoholu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ha ha moje prezentacje na przyklad w szkole byly porazka, ale sukcesem teraz jest dla mnie to, ze juz nie placze czy nie trzese sie z nerwow przy tym.... naprawde imponujace.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ja tez jestem zapraszana przez ludzi, przy blizszych znajomych/kumplach i kumpelkach jestem normalna, ale powiedzmy, ze przedstawiaja mnie komus nowego to zaczyna sie... analizuje wszystko i wszystkich i nie moge wydusic z siebie slowa. Ktos jest wobec mnie mily i zdaje sie ze mnie lubi to zastanawiam sie wlasciwie za co mnie lubi? i tak caly czas.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
*komus nowemu

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Wiesz, rozmowy półgodzinne o totalnych pierdołach przyjaźni nie przysparzają. Szczerze to bywają nad wyraz nudne. Może ja jestem złym przykładem (aspołeczny, złośliwy człowieczek :P ), ale paradoksalnie uchodzę za osobę z którą się dobrze rozmawia, ma dużą wiedzę itd (co nie oznacza, że mam jakieś tabuny przyjaciół a wszyscy mnie kochają). Ale może w tym rzeczy? By mieć w d***e to czy dana rozmowa będzie miała dla nas pozytywny skutek w postaci czyjejś sympatii/zainteresowania. Do sympatii nikogo nie zmusisz, sama też podejrzewam każdego wcale nie lubisz. A co do ciszy...jak nie mam nic do powiedzenia to milczę, i tyle. Kiedyś też myślałam jakby tu zapełnić ciszę...ale po kiego? Tyle, że ja doszłam do wniosku, że większość ludzi wcale nie jest taka fajna ;) Może to dużo ułatwia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ja się wycofalem kompletnie z życia towarzyskiego

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Turkuć
Od dawna?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Yhaje
Widziałem kilka książek na ten temat ;-) (na pewno, znajdziesz je tu - http://www.bonito.pl - w tej chwili, nie jestem w stanie wskazać konkretnego linku :-)).

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×