Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość gość

co zrobić

Polecane posty

Gość gość

Moi rodzice są lekarzami. Ja od gimnazjum też jestem ustawiana na biol-chem i studia medyczne. W tym roku pisałam maturę. Przygotowywałam się 2 lata na korkach. Z bioli i chemii poszło mi źle. Co prawda zmieściłam się w średniej krajowej, ale w tym roku średnia krajowa jest katastroficzna. Miałam iść na studia medyczne, a teraz co najwyżej pielęgniarstwo (nie, to nie to co chciałabym robić). Medycyna nigdy nie była moim wielkim marzeniem. Miałam plany, żeby to skończyć, wyjechać a lekarz za granicą zarabia całkiem nieźle. No ale zawaliłam. Nie mam szans nigdzie składać. Zawsze byłam dobra z języków. Pomimo że za dużo się ich nie uczyłam, teraz wyjadę z granicę i bezproblemowo porozumiem się po angielsku, po niemiecku kali jeść ale coś tam zawsze powiem (a na prawdę za dużo nad tymi językami nie siedzę) Przez całą klasę maturalną uczyłam się bioli, chemii i maty na podstawach (jestem matematyczna noga). I co? Najlepiej napisałam polski i angielski na 80% pisemne i 100% ustne. A możecie mi wierzyć- z angielskiego uczyłam się tylko słówek na kartkówki, których po tygodniu nie pamiętałam a z polskiego przeczytałam streszczenia lektur dzień przed maturą (chociaż na maturze pisałam wiersz). Z maty zdałam, ale słabo. Teraz tak się zastanawiam. Może ja nie jestem umysł ścisły? Tyle przygotowań na marne. Boję się, że to się powtórzy z biolą i chemią nawet za rok. Myślałam nawet nad tym, żeby zostać rok w domu, kuć angielski, niemca i polski na rozszerzeniu i iść na filologię. Ale nie mam bladego pojęcia, czy jest po tym praca. Filologia byłaby dla nie idealna, ale po studiach trzeba zacząć na sb zarabiać. Moja mama wybijała mi jednak języki, mówiła, że języki dla przyjemności, żebym była lekarzem to wyjadę. Znam tylko 1 osobę po filologii, ma właśnie angola i niemca i jest bezrobotna (tzn. pracę ma, ale nie pracuje w zawodzie). Nie mam pojęcia co można robić po takiej filologii. Mama mówi, że tacy to zostają w kraju a ja będę musiała wrócić na wieś do szkoły. A ja nie chcę ani do szkoły, ani zostać w kraju. Ale po co komu ktoś taki za granicą? Chyba tylko na zmywak. Po medycynie pracę mam praktycznie w każdym zakątku świata Mogłabym teoretycznie poprawiać biolę i chemię, ale ja chyba nie jestem ścisłowcem, na samą myśl o chemii robi mi się słabo. Osatnie 2 lata na korkach to była dla mnie udręka. Na medycynę idą ludzie zawzięci, jeden wielki wyścig szczurów, ja nie mam już psychicznie do tego siły. I teraz nie wiem co zrobić. Rodzice mnie nie zmuszają, powiedzieli mi, że mogę iść na co chcę (szkoda, że dopiero teraz), ale faktycznie nie mam pojęcia co robić po takiej filologii

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Na Twoim miejscu wyjechalabym na rok ( gdziekolwiek chcesz) i przygotowywała sie na.medycyne. albo jesli Was stac, idz na studia za granicą, spokojnie sobie poradzisz Sprawdź irlandie na przyklad Ucd, trinity college- najlepsze I zycie super. Wiem co mowie bo sama tu mieszkam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×