Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość gość7151

Czy można pokochać z czasem?

Polecane posty

Gość gość7151

Cześć, mam taki jestem obecnie od pół roku w związku, wcześniej byłem ponad 3 lata z kobietą którą kochałem jak opętany, ale zostawiła mnie dla innego tak poprostu. Długo nie mogłem się pozbierać i po pół roku poznałem obecną partnerkę, ma złoty charakter, lubię spędzać z nią czas, sex jest ok chociaż jest zupełnym przeciwieństwem byłej, tzn. jest troszkę przy kości a wcześniejsza dziewczyna była bardzo szczupła, jest bardzo ładna i ogólnie ideał na żonę itd. problem w tym, że jest mi z nią fajnie tylko gdy się z nią widzę, gdy jej nie ma wogóle nie tęsknie, nie myślę o wspólnej przyszłości, ciężko też przychodzi mi mówienie słów typu kocham cię, raczej odpowiadam gdy ona mi to powie. Ciągle mam mentlik, raz wydaje mi się, że po co szukać innej skoro ta jest super, a z drugiej strony chciałbym poczuć znów taki mega żar do kogoś. Jak to się mówi czasami, że prawdziwą miłość przechodzi się raz w życiu, może już nie potrafię tak się otworzyć przez poprzedni związek, o byłej dawno zapomniałem, jedynie czasami się przyśnie ale to nieświadomie. Z obecną mam w sumie wszystko i czasami zastanawiam się czy to właśnie nie jest problemem, bo w zasadzie nie muszę się nic starać, nie potrafię być o nią zazdrosny czy coś, ale też nie mam odwagi z nią zerwać, bo ciągle wierzę, że może się w niej zakocham, bo w zasadzie nie ma się do czego przyczepić, poprostu tego czegoś nie ma co ciągnie, nie wiem jak to nazwać, może z wiekiem tak już jest? Być może jestem wzrokowcem, bo z początku przeszkadzała mi jej troszkę krępa figura, ale z czasem przestało mnie to obchodzić. Zrobiłem też głupotę, ale tylko po to by sprawdzić swój dylemat, spotkałem się z inną dziewczyną, jednak miałem ogromne wyrzuty sumienia i mimo, że tamta była zgrabniejsza to kompletnie nie kleiła mi się rozmowa i na moment tak jakbym się ogarnął, ale potem znowu naszły mnie wątpliwości. Może za szybko weszłem w nowy związek? Może jestem na siłę albo ze strachu, że już nikogo nie poznam, sam nie wiem, w każdym razie bardzo chciałbym pokochać obecną partnerkę tak jak na to zasługuję, tylko czy to jest możliwe, czy z czasem można zacząć za kimś tęsknić, być zazdrosnym itd? A ja mam 28 lat a ona 25. Pozdrawiam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Jestem w podobnej relacji, tylko że jestem po tej drugiej stronie. Zastanawiam się czy dać wszystko, a potem delikatnie się odsuwać pomoże, żeby wzbudzić w nim jakieś szaleństwo na moim punkcie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
nie licz na to, że ją pokochasz "z czasem" :) możesz ją pokochać co najwyżej jako człowieka, ale nie w tym sensie, o który Ci chodzi. Z czasem można kogoś polubić, szanować etc, ale nie pokochać, tak jak Ty sobie to wymarzyłeś. Wiele jest związków i małżeństw opartych o dobre relacje ludzkie czy też finansowe. Możecie być udaną parą, skoro się dogadujecie. Nie kochasz jej, ale jej to mówisz - to jest niezbyt fajne . Z drugiej strony rozumiem to niewygodne położenie - po prostu chcesz kogoś mieć u swego boku, a głupio nic nie odpowiedzieć, jak ona Ci mówi, że kocha. Kiedyś może poznasz tę, do której poczujesz to co byś chciał teraz poczuć, ale może być wtedy już za późno. Zastanów się nad tym.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
znacie ten utwór - "Niepewność" Gdy cię nie widzę, nie wzdycham, nie płaczę, Nie tracę zmysłów, kiedy cię zobaczę; Jednakże gdy cię długo nie oglądam, Czegoś mi braknie, kogoś widzieć żądam; I tęskniąc sobie zadaję pytanie: Czy to jest przyjaźń? czy to jest kochanie? La la la la... Cierpiałem nieraz, nie myślałem wcale, Abym przed tobą szedł wylewać żale; Idąc bez celu, nie pilnując drogi, Sam nie pojmuję, jak w twe zajdę progi; I wchodząc sobie powtarzam pytanie; Co mnie tu wiodło? przyjaźń czy kochanie? La la la la... Gdy z oczu znikniesz, nie mogę ni razu W myśli twojego odnowić obrazu; Jednakże nieraz czuję mimo chęci, Że on jest zawsze blisko mej pamięci. I znowu sobie zadaję pytanie: Czy to jest przyjaźń? Czy to jest kochanie? Dla twego zdrowia życia bym nie skąpił, Po twą spokojność do piekieł bym zstąpił; Choć śmiałej żądzy nie ma w sercu mojem, Bym był dla ciebie zdrowiem i pokojem. I znowu sobie zadaję pytanie: Czy to jest przyjaźń? Czy to jest kochanie? https://www.youtube.com/watch?v=krksWron54w

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość7151
Właśnie od początku powinien być największy szał, a jednak tak nie było, może z wiekiem motyli w brzuchu się nie ma? Czemu życie jest takie durne, że nie można pokochać kogoś idealnego i dobrego a kocha się kogoś kto na to nie zasługuję, chciałbym się mega na nią otworzyć i staram się jak mogę, ale to wszystko jest chyba takie z musu a powinno wychodzić odemnie, ona chce byśmy razem zamieszkali i normalnie bym się zgodził, a tak odwlekam to bo boję się, że gdy to zrobię to już będę uziemiony. Ale tak jak pisałem, gdy jej nie ma obok mnie mam te dylematy, ale gdy jesteśmy razem jest mi z nią bardzo fajnie, przytulamy się, całujemy, kochamy itd. i nie odpycha mnie, ani nie robię niczego z musu, dlatego jest to trochę dziwne, że obok siebie jest mi z nią fajnie a bez niej mam wątpliwości, a powinno chyba być odwrotnie?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
to że jest Ci z kimś fajnie, to nie znaczy, że powinny być "motyle" :) to normalne w życiu, że się bywa w związkach, gdzie jest po prostu ok, natomiast największe porywy przeżywa na myśl o kimś zupełnie innym ;). Ja też kocham kogoś, kto ma mnie gdzieś, a dba o mnie ktoś, z kim jestem wiele lat i chociaż nie szczędzę mu przykrych słów, on jest wciąż zaangażowany bardziej i bardziej nawet niż na początku. Głupie to, ale takie jest życie. Żyć tak jednak bez pasji jest ciężko, i gdybym miała wybrać, wolałabym być sama i na pewno nie okłamywałabym drugiej osoby względem uczuć. Czasem po prostu obojgu jest dobrze razem, chociaż się nie kochają.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Czasem można ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Moim zdaniem nie można, można się tylko do kogoś przyzwyczaić ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Autorze masz problem natury emocjonalnej, poprzednia dziewczyna serwowała Ci emocje skraje od bandy do bandy a obecna jest złotym środkiem. No cóż ludzie lubią gonić za tym co jest nieosiągalne i daje huśtawkę emocji wtedy czuja ,ze żyją ale co to za życie ...:) Nie napisze ,ze musisz dorosnąć bo jesteś już dorosły ale musisz sam siebie spytać się czego oczekujesz od zwiazku. Możliwe ,ze taki model huśtawki emocjonalnej wyniosłeś z domu i teraz nie potrafisz docenić spokojnego życia. To nie jest prawda ,ze w życiu kocha się mocno tylko raz , kocha się wiele razy ale za każdym razem inaczej i każdą osobę inaczej. Myślę ,ze nie tyle co nie kochasz swojej obecnej co bardziej brakuje Ci tych skrajnych emocji, zazdrosci, tęsknoty , niepewności a zarazem szybowania w chmurach. Myślę tez ,ze w Twoim zwiazku jest trochę nudno a wiec zapewnij atrakcje, pojedzcie gdzieś pod namiot, uprawiajcie seks na łonie natury itp to zbliża i tez daje spora dawkę emocji ale z osoba stabilna emocjonalnie. Z pogoni za femme fatale i bad boy czasami się wyrasta ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ach te baby, będą wmawiać chłopu, że kocha, kiedy nie kocha, no ręce i cycki opadają............. Chyba autor wie lepiej, co czuje do partnerki, niż wy? Obecna dziewczyna jest "złotym środkiem", bo jest autorowi w zasadzie obojętna? Litości.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Miedzy "myślę" a "wiem" jest duża różnica. Za to Ty wiesz lepiej niż autor co on czuje do swojej kobiety.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
6.22 popieram Autorze w twoim wieku to juz czas sobie pomysleć jak sobie wyobrazasz związek- znam ludzi którzy mysla ze miłość to jest tylko wtedy jak maja ciagły wzwód i skrajne emocje, a jak to mija, bo zawsze mija, tak jest biologia, to myslą ze miłość sie skończyła. A to było po prostu wyjscie z fazy zauroczenia i wejscie w normalna dojrzała miłość gdzie jest dobrze, miło, bezpiecznie , ale bez spektakularnych porywów. Ja z kolei nigdy nie zakochuję sie w taki emocjonalny sposób, zawsze sie wiązałam z facetami, z którymi znałam sie dobrze np rok, bo kumpel z uczelni, albo kolega z pracy i tak jakos niepostrzeżenie robiła sie z tego miłość. Wic ty sam sobie odpowiedz, co wolisz- normalna miła kobiete i spokój, pewność ze jest ok, czy panne która będzie na ciebie bardziej działaś ale będzie ciagła jazda, aż do wypalenia namiętności, co ci zafundowała poprzednia. Ogólnie zycie w związku takim wieloletnim to własnie tak wyglada jak z twoja obecną dziewczyną. Natomiast to , że jej nie chcesz, tylko wygodnie ci żerowac na jej uczuciach to zwykłe sk...yństwo. Jak masz być z nia z braku lepszych wrażeń to nie marnuj jej czasu, niech pozna kogoś fajnego.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
"Za to Ty wiesz lepiej niż autor co on czuje do swojej kobiety." Czytanie ze zrozumienem się kłania ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
gość dziś Przyganiał kocioł garnkowi :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Serio klepiesz, byleby klepać?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
(...) od bandy do bandy(...) Nie ma takiego sformułowania.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
""Czy ta jazda od bandy do bandy znajdzie w sobotę swój kres? Taką mamy nadzieję. Do zespołu wrócą Samborski z Żołnowskim, więc niejako z automatu liczymy na stabilizację w szeregach obronnych, ale i dalszą współpracę duetu „Sambor” – P.Pabiniak. " " poszerz słownictwo polonisto.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Autorze zrob sobie taki test. Pomyśl jakbyś czuł się gdyby Twoja dziewczyna jutro zginęła w wypadku. Wyobraź sobie, że już więcej jej nie zobaczysz i nie usłyszysz. Jeżeli nic nie poczujesz to odejdź, szkoda jej i Twojego czasu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Z wlasnego doswiadczenia: Meczylem sie w takim zwiazku przez prawie 3 lata, nie mialem sumienia odejsc albo moze to byl starch przed samotnoscia, trudno wyczuc. To ona zrobila pierwszy krok, stwierdzila, ze jej nie kocham i ze to nie ma sensu. OK powiedzialem, po co to dalej ciagnac. Rozplakala sie, zrobilo mi sie jej strasznie zal ale odeszlem. Po miesiacu nie wytrzymalem i chcialem wrocic - ona nie chciala. Po 3 m-cach ona przyszla, lecz ja juz nie mialem ochoty, nie z rewanzu, przyzwyczailem sie do samotnosci. Po 2 latach poznalem kobiete, zwiazek na odleglosc, 500km, po 5 m-cach zamieszkalismy razem, wtedy dowiedzialem sie, ze juz prawie byla narzeczona, rodzice naciskali, wtedy zrozumialem nastawienie ich i calej rodziny do mnie. Po kolejnych 5 m-cach bylismy juz malzenstwem, nie przez wpadke, chodzilo o mieszkanie. Jestesmy 11 lat po slubie,u tesciow, wlasciwie tesciowej, bylem tylko raz, na pogrzebie tescia, tesciowa byla u nas tylko raz, na pogrzebie mojej mamy. Zona dzwoni tylko w Swieta i imieniny.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Jestem dowodem na to, że można. Przypadkowa znajomość, do której nie podchodziłam poważnie w ciągu roku zmieniła się z mojej strony w miłość, jakiej nie czułam nigdy w życiu. Na początku sama podśmiewałam się w myślach z tego, z kim ja się bujam. Z czasem się uzależniłam, mogłabym z nim spędzać każdą chwilę, a wady tej osoby przestały mi przeszkadzać, a wręcz pokochałam je. To była i jest ogromna miłość. Niestety z jego strony nie. Dosłownie umieram z bólu chociaż minęło pół roku.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Masakra, jak czytam takie wpisy. Jak się kogoś kocha, to się go POŻĄDA. To jest kompletna miłość, a nie jak do psiapsiółki (jest miło, kiedy jest, a jak jej nie ma, to nie tęsknię). Związałeś się facet z rozsądku, z łapanki, z prawdziwą miłością to nie ma nic wspólnego. I tak szukasz podświadomie lepszej kandydatki, ciała jej nie akceptujesz. To jest masakra! I jak bym była tą dziewczyną i dowiedziała się o twoich motywach bycia z nią w związku (bo nadaje się na żonę, choć mnie nie pociąga), to bym cię wywaliła na zbity pysk i więcej razy widzieć nie chciała. A potem zdrady w małżeństwach i rozwody.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
A może nie masz okazji, żeby zatęsknić, ile razy się spotykacie i jak często? Nie wiem jak to jest z mężczyznami, no ale zastanawiające jest to, że nie było tych motylów i nie ma ja mam 33 lata i jestem w związku z mężczyzną który ma 38. Mieliśmy i mamy nadal motyle mimo upływu czasu, po prostu ciągnie nas do siebie. Na początku to było takie namiętne, tyle, że u nas związek zaczął się burzliwie, teraz nastąpiła taka stabilizacja. Nasz związek był na początku pełen emocji, ponieważ oboje byliśmy w związkach małżeńskich gdy się poznaliśmy, nie muszę chyba dodawać, że nie udanych. Więc było bardzo dużo emocji, niepewności, żaru, tęsknoty, żalu, bólu a zarazem szczęścia. Teraz oboje jesteśmy rozwiedzeni, mamy ustabilizowany związek, dzieli nas odległość więc wyczekujemy tych spotkań cotygodniowych:) czasami jednak nie zdążymy zatęsknić, ponieważ przebywamy ze sobą od piątku do poniedziałku, natomiast od poniedziałku do piątku się nie widzimy to zaledwie trzy dni. Nie tęsknię w tym czasie tak bardzo bo po prostu nie zdążę zatęsknić, a on znów stoi u mojego progu. Jednak czasami nie możemy się zobaczyć przez dwa tygodnie z różnych przyczyn i wtedy ta tęsknota się odzywa. Zdarza się, że mamy okazję spędzić ze sobą więcej czasu, nawet całe tygodnie gdy któreś ma urlop i wtedy jest taka spokojna codzienność, stabilizacja, takie gniazdko przyjemne, powiem szczerze ze w czymś takim ta chwila wytchnienia od drugiej osoby się przydaje:) Jednak ja nie wyobrażam sobie związku z kimś innym, nie potrzebuję jakiś chorych emocji, seks jest udany z pasją i bardzo namiętny, a przez ten nasz burzliwy początek oboje jesteśmy bardzo otwarci w tych sprawach i lubimy sobie wprowadzać jakieś ubarwienia:) U was zaczęło się spokojnie i może nie odkryliście jeszcze tej innej strony w seksie ani ona w tobie ani ty w niej ani może oboje w sobie:) Może warto tutaj popracować nad jakąś aranżacją, spontanem, pikanterią? Może warto ją podkręcić, każda kobieta uwielbia być pożądana przez faceta i wtedy wybucha w niej prawdziwy ogień:) dlatego autorze pomyśl o tym co cie w niej podnieca i napisz jej o tym, napisz co lubisz gdy robi albo co ty jej lubisz robić, zobaczysz jaki wtedy będzie seks :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Nie kochasz jej a jesteś z nią to krzywdzisz ja nawet o tym nie wiedząc. Spotkasz może kobietę która pokochasz i ta zostawisz z marszu bo nie dasz rady być w takim związku, pójdziesz za miłością. Jak można tak kogoś krzywdzić. Jesteś podły.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Albo się kogoś kocha albo nie. Jeśli nie cieszy cie prze tanie z ta osoba, nie tesknisz, nie myślisz o niej kiedy jej nie ma, nie jesteś o nią zazdrosny, nie masz potrzeby choćby zatelefonowania to to jest droga przez mękę, długo tak nie pociągniesz i czym szybciej jej o tym powiesz tym lepiej. Ty po prostu jesteś typ wygodnisia ale uważaj bo ktoś ciebie tez tak może potraktować w przyszłości i na własnej skórze to odczujesz.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
przebywanie powinno byc

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Autorze, znam twój ból bo mam tak samo, tyle że ja jestem kobietą a moja sytuacja dotyczy mężczyzny z którym aktualnie się spotykam. Niby złoty chłopak, dobry człowiek, super mnie traktuje, jest całkowicie nastawiony na mnie i moje potrzeby, szanuje mnie, myśli o wspólnej przyszłości, stara się. A ja? cóż... po prostu nie jestem w stanie odwzajemnić jego uczucia, bo w sercu cały czas noszę mojego poprzedniego partnera, przy którym była niesamowita wręcz chemia, motyle w brzuchu, zakochanie od pierwszego wejrzenia. Jak mogę skrzywdzić tego skarba który mam aktualnie przy sobie? byłabym idiotką :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
z czasem to się można odkochać

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość lauraa273232
Hmmm... Mozna, ale to nie jest też tak, że coś na siłę.. Czasem uczucia przychodzą z czasem mimowolnie, a czasem i nie, a nie dlatego, że sobie postanowisz, że kogoś pokochasz bo to tak nie działa

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×