Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość gość

Co robić

Polecane posty

Gość gość

Jestem tegoroczną maturzystką. Moi rodzice są lekarzami (tata chirurg ogólny, mama laryngolog). Ja od zawsze kochałam uczyć się języków, podróżować. Jednak moi rodzice zawsze mnie tak kierowali "A idź na biol chem, na medycynę ,my ci pomożemy" itp. Ja jakoś im się nie sprzeciwiałam. Bunt rozpoczął się w klasie maturalnej. Albo trochę przed nią. Medycyna nigdy nie była moim marzeniem, nigdy nie byłam molem książkowym, siedzącym z nosem w biologii i chemii. Chemii wręcz nie znosiłam. No ale byłam zawsze grzeczna, słuchająca rodziców, nie umiałam im się postawić. Z resztą wydawało mi się, że taki niby prestiżowy zawód to super sprawa. Poszłam na korki z bioli i chemii. Chodziłam 3 lata. Uczyłam się sporo. Jednak przyszły wyniki i z chemii i bioli mam średnio 30%. Przecież żeby się dostać na medycynę trzeba mieć co najmniej 85%, więc to jest przepaść. Nie jestem ścisłowcem, nawet matmę ledwo zdałam (a uczyłam jej się bardzo dużo a z polskiego i anglika na podstawach, z których nic się nie uczyłam miałam 80%) Rodzicom powiedziałam, że miałam niecałe 50%. Oni mnie teraz namawiają, żebym poprawiała itp. Pomyślałam, że może pójdę na filologię, języki, ale mama mi wpaja, że po tym nie ma pracy jedyny zawód, po którym jest praca pewna to medycyna. W rodzinie mamy zły przykład, a mianowicie chrześniak mojego taty kończył jakąś prywatną uczelnię z językami i nie pracuje (choć on pracować nie lubi). Teraz nie wiem co robić.Z jednej strony jestem osobą delikatną i wrażliwą, a wizja długich, ciężkich studiów mnie przeraża, poza tym jeszcze kolejny rok kucia chemii i biologii, ale za to lekarzy potrzebują w każdym zakątku świata. Najlepszym kierunkiem dla mnie byłyby języki, ale po tym nie wiem jak z pracą, chyba ciężko, jednak osoba na forum powiedziała, że po tym tylko nauczyciel albo kasa w Biedronce. Z drugiej niby mogłabym być rezydentką, stewardssą, pracować za granicą w hotelu. Sama już nie wiem, mam mętlik. Moja mama uparcie twierdzi, że medycyna najlepsza, ale jak się nie dostanę to co potem? Ani na języki nie pójdę, ani na nic poza pielęgniarstwem się nie dostanę (na pielęgniarstwo nie mogę iść, bo jestem osobą delikatną a to praca fizyczna). Co zrobić? Niby się mówi "to twoje życie, ty decydujesz" bla bla bla, ale moja mama sama powiedziała "Teraz możemy cię utrzymywać, a co za 5 lat?" Mam kompletny mętlik w głowie. W tym roku i tak na żadne porządne studia się nie dostanę, pójdę pewnie na jakąś słabszą uczelnię.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
ile rodzice zarabiaja?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
gość dziś mało a co?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Rodzice mają rację. Bierz się za tą medycynę albo przygotuj się na życie w biedzie. Twój wybór co zrobisz.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Jak mozna budowac swoja przyszlosc opierajac sie na tym, czego chca rodzice? Przeciez tu chodzi o twoje dalsze zycie, ktorego nie bedziesz zawsza dzielic z rodzicami, wiec musisz pokierowac nim tak, jak ty chcesz. Nawet jesli uda ci sie dostac na medycyne, to jesli tego nie lubisz, bedziesz sie meczyc na tych studiach i pozniej w zawodzie. I nie sluchaj tych, co mowia, ze w innych branzach nie ma pracy, jesli masz pomysl na siebie, to prace znajdziesz zawsze.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
gość dziś to się łatwo mówi, ale jak się nie dostanę znowu? gość dziś wiem właśnie, że to nie rodzice mają decydować, ale mają jednak trochę racji, dlatego jestem w kropce

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
A farmaceutyka? Moja koleżanka również tak uparcie tak namawiana przez rodziców na medycynę zrobiła pediatrię i załamała się po 3 latach pracy w zawodzie. Teraz jest farmaceutą i mówi że wie, że żyje.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
gość dziś farmaceutką jest moja kuzynka, to chyba jeszcze gorsze od bycia lekarzem, strasznie niewdzięczny zawód a pediatria to trudna specjalizacja

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Z tego co napisalas, wynika, ze jestes jeszcze bardzo, ale to bardzo niedojrzala. Dojrzejesz, nie martw sie ;) Masz chyba tez fajnych rodzicow, ktorzy chca cie wspierac i chca dla ciebie najlepszej drogi w zyciu. Rzecz w tym, ze ewidentnie widac, ze sama jeszcze nie wiesz, czego chcesz. Moze to... moze tamto. Slowem: kicha. Wbrew temu co mowia na tym forum jezyki sa bardzo przyszlosciowe o ile wybierzesz dobry jezyk, a raczej: dobre jezyki. PRZYKLADOWO: chinski - to jest przyszlosc. Z chinskim roboty bedziesz miala fuuuuul. Jednak jest to jeden z dziesieciu najtrudniejszych jezykow swiata (nawiasem mowiac polski tez znajduje sie na liscie dziesieciu najtrudnieszych jezykow swiata, na ponad 2000 jezykow jakich sie uzywa na planecie Ziemia!). Polski ma bardzo trudna gramatyke i fonetyke, chinski (mandarynski konkretnie)- koszmarnie trudny alfabet i ekstremalnie trudna wymowe. Chinczycy najczesciej sie smieja jak slysza cudzoziemow, my tez ;) ;) ;) No, zatem jednym trudnym jezykiem mowisz biegle ;P, wiec i z chinskim moze sie udac. Do tego nalezy dolozyc angielski ORAZ przynajmniej jeszcze jeden jezyk z rzadszych, ale swiatowych, np. francuski, hiszpanski lub portugalski. Dasz rade? Wtedy mozesz byc tlumaczem, pracowac w korporacjach, itd. Nie wiem jednak czy to ciekawa robota... Sam angielski na poziomie sredniozaawansowanym (tyle znaja ludzie po uczelniach w Polsce), to nic, zero. Jesli nie jestes pewna, ze chcesz zakuwac trzy jezyki na blache, to lepiej wez pod uwage propozycje rodzicow: medycyna da ci chleb i wolnosc (mozesz pracowac wszedzie na swiecie). I pamietaj: stewardessa to KELNERKA, ktora umie plywac, biegac i ratowac ludzi, ale daaaaleko jej do lekarza. W czasie dlugich lotow czesto trzeba tez sprzatac kible. A i praca jest glownie dla mlodych kobiet. Z kolei rezydentka to ciezka robota z upierdliwymi klientami, zadna przyjemność. Pozdrow rodzicow, wiele osob z tego forum moze ci tylko pozazdrościć. Powodzenia!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Hmmm... Jeśli jeteś za delikatna na kierunek medycyny to nawet gdy Ci się uda, będziesz nienawidzieć swojego zawodu. Języki obce są poszukiwane jeżeli miałabyś szanse dostać się na jakąś studencką wymianę (USA lub Kanada) jeśli takie wymiany istnieją w Twoim Uniwerytecie. Chiński język nie wystarczy i moim zdaniem, przedmówca nie ma za dużo w tym racji. Chińczycy posługują się odmianą Mandaryńskiego. jeżeli masz to tego głowę, to języki; Angielski i Mandaryński stawia Ci otwarte drzwi do świata. Chiny są względnie nowe na obecnym etapie rynku. Jako tłumacz, zarobisz krocie! Nie stawiałabym na Hiszpański, Francuski czy Niemiecki bo obecna sytuacja w Europie nie gwarantuje "kokosów". Pomyśl o studenckim wyjeździe do USA, Kanady albo Australii. Co do reszty wypowiedzi Gościa 00:09 się zupełnie zgadzam.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
gość dziś Też na początku myślałam, że jestem niedojrzała, ale jednak okazuje się ze nie. zawsze kochałam języki. to rodzice zawsze wpajali mi, że tylko i włącznie medycyna a ja na to przystawałam. Teraz jest podobnie. Jestem pewna, że chcę języki, po czym mówię to rodzicom i oni zaczynają mi mącić w głowie. Serio? Pozazdrościć takich rodziców? Chyba nie. Stewardessa to kelnerka, która sprząta kible a lekarze podcierają tyłki pacjentom. Coś za coś. Moja koleżanka studiuje psychologię i mówi, żeby się nie poddawać i robić to co się chce. Medycyna to trudny kierunek i jeśli nawet bym się tam dostała to wykończą mnie psychicznie. Tam jest straszny wyścig szczurów i to w dziedzinie m.in. chemii której nie znoszę. gość dziś Ech wiem właśnie, ale do moich rodziców to nie dociera.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
gość dziś Jak mówisz, że rezydentka użera się ze złośliwymi klientami to lekarz ma to z pacjentami tylko czasem 3 razy gorzej

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
a moim zdaniem to że jesteś mocna w językach to taki sam dobry atut jak praca w dziale medycyny. Wiem bo sama dzięki temu że dobrze umiem ang i niemiecki znalazłam bardzo dobrą pracę na portalu http://www.linguajob.pl/ ktory skupia wlasnie specjalistów językowych. Ofert pracy jest jeszcze masa więc idź w tym kierunku a na pewno coś dla siebie znajdziesz

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość hanka
Hej, jeżeli interesuje Cię ta tematyka to zapraszam na mój blog zielonahanka.pl, sama byłam stewardessą i pracowałam dla Emirates. Na blogu znajdziesz wpis o rekrutacji i poradach. Zapraszam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×