Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość gość

po co wam tyle gratow na plaży? turyści są dziwni...

Polecane posty

Gość gość
Ja nie wiem co wam przeszkadzaja te dmuchance?I fajna zabawa dla dzieci i dla doroslych.Ja sama lubie sobie polezec ba materacu czy na duzym kole.Ty autorko masz to na co dzien,a inni maja to raz w roku przez tydzien,czy dwa.A jakos trzeba tym dzieciakom czas zorganizowac.Ja mam mlodsze dziecko,ktore sie nie bedzie bawilo muszelkami przez pol dnia.Fakt piwrwszego dnia jak bylismy na plazy nabralismy tobolow.Drugiego dnia zrobilismy selekcje,ale i tak bylo tego sporo.Recznik i ksiazke to ja moge sobie zabrac jak ide sama na plaze.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ja biorę 2 ręczniki na piach, 2 ręczniki do wycierania (służą też na leżak, pod głowę), 2 leżaki, napompowane koło, pływaki, materac, materac z fotelem i piłkę (możecie się śmiać, ale na plaży pompować dzień w dzień nie mam najmniejszego zamiaru), lekki termo koszyk z wkładem chłodzącym na jedzenie i picie (trzymamy w nim też telefony, klucze, kasę, okulary, kosmetyki i mokre chustki), wiaderko w którym są łopatki, grabki i foremki, drewniane rakietki do beach balla, parasol, plecak/worek na ciuchy które zdejmujemy żeby się nie zapiaszczyły, kilka pieluch, 2 tetry, chusteczki higieniczne, ręcznik papierowy i torebki na śmieci, no i leżaczek do spania dla najmłodszego składany na płasko. Nie mamy parawanów, namiotów, koca. Kiedyś wszytko nosiliśmy, ale teraz mamy wózek ogrodowy i to ciągniemy, z dziećmi w środku jak nie chcą iść. Jest składany w harmonijkę, więc nie problem go zabrać na wczasy. Dla najmłodszego nie zabieramy spacerówki, tylko niesiemy je w nosidle na brzuchu, a potem przekładamy do leżaczka.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
do autorki na plażę bez dmuchanej kaczuszki????????????????? no co ty?!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Wszystko fajnie pieknie ale Brajanek sie nam zapodział. Już wam muwię dlaczego: Dżejsika, Wanessa, Alan, Brajan i Victoria sie bawili. No i zabawa taka że sie zakopujo Od wczoraj przekopalimy 3 ha plaży a Brajanka jak nie było tak nie ma po dziś dzień. CO ROBIĆ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ja parawan zawsze brałam- wiatr lubię, owszem. Natomiast nie cierpię jak mi dmucha piaskiem do jedzenia, picia, na książkę. Na plażę zawsze braliśmy parawan, koc, po ręczniku na łebka- ale mamy z mikrofibry więc mało miejsca zajmują. Picie, jedzenie- bo też jak szliśmy, to na większość dnia. Rozumiem że autorka dla której wyjście na spacer to po prostu którki, codzienny spacer, nie ma takiego problemu, bo do domu wróci na obiad, do kanapek jej piach nie dmucha. Namioty plażowe zabierają akurat tak mało miejsca, i do tego zastępują parawan i koc, że przeniesienie małego pakieciku nie jest żadnym problemem. Łopatkę sobie moje dziecko bierze, wiaderko również. Łatwiej mu się buduje z wiaderkiem, do tego zbiera różne skarby. Owszem, potrafi się bawić i bez tego. Ale skoro go cieszy, czemu ma nie brać? Wszelkie zabawki nosi za sobą sam odkąd nie używamy wózka. Naprawdę autorka nie rozumie po co ręcznik? No tak, jedzenie kiedy się ocieka zimną wodą, a słońca nie ma, to czysta przyjemność. Napompowaną piłkę? Ja dziecku piłkę i kółko pompowałam raz, potem najwyżej dodmuchiwałam, żadna przyjemność żeby to robić codziennie a jest za mały żeby to robił sam, więc nosił sobie napompowane. Mieszkam w Krakowie, rozumiem że mam się dziwić po co turyści w ładny dzień noszą ze sobą mokre chusteczki, ciepłą odzież, ciuszki dla dziecka na zmianę, zapas jedzenia, gazety? Po prostu biorą to czego nie mają w domu po półgodzinnym spacerze a może się przydać.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Panie zawsze muszą dużo zabierać na plażę :d chociaż aj w tym roku sie ograniczyłam przy pakowaniu i zabrałam to co jest mi najbardziej potrzebne, https://bluzkidamskieblog.wordpress.com/ tu jest ciekawy wpis na temat mody na plaży

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ja to podziwiam ludzi, którzy właśnie chcą zabrać male dzieci nad morze, bo jak miałam okazję widzieć osobiście i czytać tutaj to wielka wyprawa, szczególnie dla turystów, którzy na co dzień nie mieszkają nad morzem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
A co w tym dziwnego, o nie wiem? Nad morze głównie się jeździ dla dzieci, bo jak się nie ma dzieci to się kasy pilnuje i zamiast urlopu robi remonty itd., bo szkoda wydawać na wyjazd. Głównie dzieci ludzi motywują do urlopów, bo im szkoda, że dziecko się kisi w mieście cały rok i chcą, żeby zmieniło powietrze.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Współczuję Ci jeżeli Ciebie tylko dzieci motywują do urlopu...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
to samo miałam napisać...ja dzieci nie mam i z mężem co weekend jedziemy żeby znów przezyć wspaniałe chwile:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Możesz mi współczuć, ale ja liczę kasę codziennie i jestem daleka od rozwalania jej tylko po to żeby np. pojechać nad morze, bo leżenie na piachu i kąpiel z zimnej słonej wodzie mnie niespecjalnie kręcą. Wolę kupić coś do domu, do jedzenia, do ubrania i porobić co co lubię i czym się interesuję. Plażowanie się do tego nie zalicza. Jedynie dzieci mogłyby mnie zmotywować do zmuszenia się do wielogodzinnego siedzenia na plaży i nic nie robienia, z rozsądku, że robię to dla ich dobra.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
leżenie na piachu i kąpiel z zimnej słonej wodzie mnie niespecjalnie kręcą. Wolę kupić coś do domu, do jedzenia, do ubrania i porobić co co lubię No to nie masz problemu z dźwiganiem kocyków i parawanów a o to właśnie w tej dyskusji chodzi :P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ale wiesz, że urlop można spędzić inaczej niż leżąc i nic nie robiąc na plaży? Ja nie lubię takiej formy wypoczynku, odpoczywam w ruchu bo pracę mam umysłową i na wakacje jeżdżę nie po to, żeby leżeć plackiem, tylko żeby zmienić otoczenie i psychicznie odsapnąć od codzienności.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ale co można robić nad morzem poza siedzeniem w wodzie i na piachu? Miejsc do zwiedzania jest bardzo mało w porównaniu do miasta z którego przyjeżdżasz, to samo jadłodajni - też mniej niż w rodzinnym mieście. Na zakupy nie opłaca się iść, bo mniej sklepów niż w domu itd. itd. itd. Uprzedzając, po lesie i górach też nie lubię chodzić, bo nudzi mnie to. Wolę sobie u sobie iść coś zjeść, potem złapać jakiś deser/picie na wynos i polatać po sklepach, a wieczorem wrócić z łupami do domu. (Nie muszę wydawać na nocleg, podróż itd.) Jak mi się zachce iść na koncert, albo wystawę to też wszystko mam na miejscu w większej ilości niż w nadmorskich kurortach. Jedynie ze względu na dzieci wybrałabym się na takie nadmorskie wczasy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Dodam, że też pracuję umysłowo (przy pieniądzach, więc siłą rzeczy wszystko przeliczam i kalkuluję - skrzywienie zawodowe), a mimo wszytko nie trzeba mi nadmorskiego ruchu, jak się nachodzę po galeriach i parkach handlowych. A jak mam ochotę na coś bardziej atletycznego to idę na basen, rower, albo pobiegać i to wcale nie regularnie. Nawet na siłownię ani zorganizowane zajęcia sportowe nie chodzę bo po prostu nie lubię i nie będę się zmuszać. Wiem że nie tylko ja tak mam i w ten sposób myślę. Niedawno zapraszałam znajomą do mnie w odwiedziny. Zapewniałam darmowy nocleg i wyżywienie. Musiałaby opłacić tylko podróż (i ewentualnie jedzenia na mieście i jakieś atrakcje) i powiedziała, że nie może bo chce w wakacje wymienić telewizor. - Nie dziwię jej się, bo to jest normalne dojrzałe myślenie dorosłych ludzi.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
I powiem wam, że bolałaby mnie ręka świadomie rozpierniczając kilka tysięcy złotych w 1-2 tygodnie, bo za te pieniądze można kupić x rzeczy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
No jak dla kogoś odpoczynkiem jest latanie po sklepach to faktycznie, po co mu wyjeżdżać na urlop...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Dla mnie to jest relaks. Uwielbiam oglądać ładne rzeczy. Kupować też, ale nie wydaję bezmyślnie, tylko jak się opłaca. Dużo też wydaję na jedzenie na mieście i na wynos, bo lubię i sprawia mi to przyjemność, szczególnie jak są to rzeczy których nie mogę zrobić w domu. W kurortach nie mam nawet takiej różnorodności jak u siebie, więc to dla mnie kolejny argument żeby nie chcieć na siłę wyjeżdżać.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
I na prawdę nie masz potrzeby zmienić otoczenia nawet na kilka dni? Ja w tym roku zdecydowałam się na urlop dopiero we wrześniu i już mnie nosi bo najchętniej już bym wsiadła w auto i pojechała gdziekolwiek. No ale zachciało się zagranicy to się ma...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Nie mam takiej potrzeby, bo kręcę się w tygodniu po różnych dzielnicach. Niektóre są bardzo rzadko zaludnione, przy lesie i jest tam prawie jak na wsi, cisza, spokój i świerszcze. Nie chce mi się płacić gdzieś za spanie, jak wszędzie jest podobnie. Zresztą prawie wszędzie już byłam i nie jestem ciekawa, żeby wkoło jeździć w te miejsca i okolice. Może niektóre z was są jeszcze bardzo młode, dopiero co zaczęły pracę, nie są jeszcze usamodzielnione od rodziców i trochę inaczej podchodzą do życia. Ja jak dajmy na to ma w ręku 2 tys. to nie myślę nad tym gdzie za to pojechać, tylko co dokupić, co zmienić w domu, gdzie zainwestować, w czym ulokować itd.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
A ja wolę wyjechać niż kupować do domu jakieś bzdety... Mam wszystko co mi jest potrzebne i nadmiarową gotówkę wolę wykorzystać, żeby coś zobaczyć, zwiedzić... I nie jestem nie usamodzielniona od rodziców. Nie rozumiem ile rzeczy można potrzebować, żeby co chwilę coś kupować. No ale ok, nie mój cyrk nie moje małpy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Zależy gdzie mieszkasz. Jak ktoś ma dom to robi go latami, bo naraz się nie da, nawet jeśli się niemało zarabia. No chyba, że po łebkach, ale nie każdy lubi półśrodki.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
I zależy też jak mieszkasz i jak żyjesz. Jednemu wystarczy minimum, drugi lubi mieć ładne otoczenie i względny komfort.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Mam dom, bez pomocy finansowej rodziców od razu dodam, żeby nie było. Ale ja jestem minimalistką i nie wyobrażam sobie, żeby co chwilę kupować jakieś pierdoły. Od lat zbieram na wycieczkę do Australii, bo to jest moje marzenie, ale co roku jeżdżę gdzieś chociaż na 4-5dni bo inaczej nie naładuję sobie akumulatorów.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
No widzisz, a mój wymaga jeszcze znacznego wkładu pieniędzy i nie marzy mi się zagranica, a w 4-5 dni nigdy bym się nie potrafiła zregenerować na wyjeździe, wiedząc ile dziennie przewalam na samo zakwaterowanie i ile poleciało na podróż (reszty nie liczę, bo jedzenie wszędzie kosztuje podobnie), kiedy można było kupić za to x, y, czy z.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
A ja nie zrozumiem nigdy co można robić cały dzień na plaży pełnej ludzi???? Rozumiem posiedzieć chwilę ale od rana do wieczora... Dla mnie to meczarnia. Non stop krzyki dzieci, ciasno, woda lodowata, żarcie paskudne itp. Ja wolę coś zobaczyć, zabrać gdzieś dzieci a nie tylko ta plaża , jeszcze taka brudna , obszczana przez dzieci bo.się rodzica nie chce podejść 200m więc leja na piasek Fuj.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Większość dorosłych się nudzi na plaży i jest tam tylko ze względu na dzieci, walcząc z sennością. Dzieciom nie przeszkadza zimna woda ani glony, patyki i kamienie na brzegu, a nawet śmieci, bo one głównie się bawią błotem, zbierają te śmieci, kamienie, patyki i muszelki. Nie wchodzą pływać, tylko moczą nogi i uciekają na piach kopać dołki z wodą do moczenia nóg, zakopują się w piachu, budują zamki. Nie wybrzydzają na kuchnię ani warunki, bo po tylu godzinach na powietrzu i słońcu zadowolą się byle pizzą i frytkami i padną ze zmęczenia w domu wczasowym o standardzie późnej komuny, nie bacząc na wygody. Byle rodzice byli obok. A rodzic co ma z tych wczasów? Nic szczególnego, bo cały czas musi baczyć na dziec****ilnować ich, chodzić koło ich potrzeb i wydawać kasę na milion gówienek w drodze na plaże, kiedy dziecko żebrze o kolejną dmuchaną zabawkę, kolejnego loda i setną łopatkę od strategicznie ustawionych drobnych straganiarzy. :D Rodzice nawet nigdzie nie wyjdą wieczorem ani w nocy, bo przecież dzieci nie zostawią samych, a łażenie w upał z dziećmi po mieście w ramach wąsko pojętego zwiedzania kończy się po godzinie-dwóch jęczeniem, że chcą siku, pić, jeść, na ręce, na plac zabaw, do wody, na lody (w dowolnej kolejności). :P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Do tej co ja tylko dzieci motywują do wyjazdu w wakacje. WSPOLCZUJE CI.!!! powiem ci co robie caly dzien na plazy ..odpoczywam , ciesze sie ze moge spędzić czas z bliskimi. Zamin zalozylam rodzine na wakacje jezdzilam.z przyjaciółką , znajomymi. Później z moim mezem.a teraz z mezem i corka. Wspomnienia z wyjazdow sa bezcenne.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ja też zazdroszczę chodzenia na plażę z ręcznikiem i butelką wody. Teraz przy dwoch synach mam inny styl i powiem Ci, że nie trzeba dlugo czekać a przy naszym parawanie zbierają sie wszystkie dzieciaki, bo mąż wykopie dół do wody podczas gdy inne pasibrzuchy wyleguja sie na swoim ręczniku. Poza tym rodzice bezczelnie pożyczaja a to siatkę na ryby a to ponton a to młotek do wbicia parawanu. Latawca nie pożyczaja, bo to za skomplikowane dla nichn Normalnie jacy ci mężczyzni są leniwi i nieporadni. Nijak nie umieja zająć dzieciaka na plaży. Umówmy się, że robienie babek jest dobre dla dwulatka. Albo mi się takie zloto trafiło :-)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ja akurat uwielbiam po prostu być na twarzy. Wiatr we włosach, szum morza i jego najcudowniejszy na świecie zapach. Dalej marzę że kiedyś się przeprowadzimy nad morze... Tylko nad morzem z własnej woli zrywam się o świcie żeby chwilę na tej plaży posiedzieć sama, poszukać muszelek albo bursztynków, albo chociaż ładnych kawałków drewna. Albo nawet posiedzieć z książką. Tak że siedzenie z rodziną to też dla mnie radocha. A mam taką miejscówkę gdzie jest dzika plaża, mało kto z niej korzysta, spokojnie można się ulokować tak że sąsiadów nie słychać nawet jak dzieci wrzeszczą. Ja z kolei w domu też wolę mieć mniej- co innego podstawowy remont, dbanie o stan techniczny, ale nie mam zamiaru wymieniać mebli kuchennych co 3 lata, czy zmieniać dodatków co rok z nową modą, nie korzystamy ze sprzętu audio ani tv nie mamy, a to co mi dają wakacje- zostaje na zawsze. Miałam czasem tak spartańskie warunki w dzieciństwie (chociaż zaniedbana nigdy nie byłam), że naprawdę wspólny prysznic na wakacjach nie jest dla mnie tragedią, bo bywało że była zimna woda z konewki ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×