Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość takajednaaa

Myslicie,że szukam dziury w całym?

Polecane posty

Gość takajednaaa

Witam. Od czego by tu zacząc.. piszę, ponieważ jestem w związku i już sobie kompletnie nie radzę z sytuacją, z moim partnerem. I wciąż się zastanawiam, czy słusznie widze problem, czy szukam właśnie tej dziury w całym? Spotykamy się ze 2 lata, od jakiegoś czasu mieszkamy ze sobą. Mocno różnimy się pod względem emocjonalnym. Ja jestem wylewna, uczuciowa, bardzo wazna jest dla mnie bliskość, mówienie o tym co się czuje, gesty, przytulanie, całowanie, sex. Partner jest zupełnie inny.. no właśnie inny, czy mnie już nie kocha po prostu? Odkąd się znamy, nigdy nie był extra czuły, no ale teraz, jak dla mnie, to już jest katastrofa. Na spontaniczne gesty typu objęcie, buziak nie mam co liczyc, nie mówi, że mnie kocha, kiedy ja go proszę, żeby mnie np. przytulił, często robi to od niechcenia, albo wcale, bo "nie ma czasu, nie ma głowy, nie ma ochoty i zebym go nie zmuszała", zdarza się,że kiedy np. siadam na kanapie, żeby razem cos poogladac i probuje się przytulic zaraz slysze, ze mu nie wygodnie albo potrafi nawet wstać i isc do innego pomieszczenia, jakby uciekal zanim w ogole cokolwiek zrobie. Kiedy probuje porozmawiać po takich sytuacjach (pewnie trochę z wyrzutem), wytlumaczyc, ze potrzebuje takich gestow, bliskości, robi awanture i strzela focha pod tytulem, ze się do******lam, mówiąc brzydko. Obraża się i robi z siebie atakowanego, pokrzywdzonego, a ja z w moim odczuciu pokrzywdzonej zmieniam się w winna, która wszystko psuje.. jedyny argument który wyciąga przeciw mnie to to, że nie pracuję i dlatego mam czas na myslenie o bzdurach, a on ma miliony ważniejszych spraw do rozmyslania nad nimi (fakt, zyje w silnej presji zawodowej, prowadzi swoja działalność) Ale czy to są bzdury? Czy to,ze ktoś pracuje zwalnia go z choć minimalnego zaangażowania w pracę nad więzią i relacją? Z seksem jest to samo, przyznaje, ja zawsze miałam większy temperament, od samego początku, ale teraz to jemu raz w tyg wystarczy i to jak ma lepszy humor, z jego strony inicjatywa jest zerowa, moją albo odtrąca wprost, albo z łaski pańszczyznę odwala (tak to dosłownie wygląda) I o to też sa kłótniebo ja czuje się nieatrakcyjna, niepożadana i niekochana ogólnie, a on atakuje mnie tymi samymi argumentami, nie ma głowy, nie ma czasu, jak ktoś nie ma nic do roboty (chodzi o mnie oczywiście) to jego jedyną przyjemnością jest seks, a on ma cały wachlarz jeszcze innych zajęć. Ale to przecież nie tak! chce z nim uprawiać seks, nie dlatego,ze nie mam nic lepszego do robienia, tylko dlatego,ze mi się podoba, że go pragne, kocham i taka bliskośc uważam za ważną! Ze mnie robi ta zła, która mu dzień psuje od samego rana, bo najpierw chce się kochać, a potem jeszcze wyraza swoje niezadowolenie bo jest nie tak jak powinno wg niej.. I co Wy myślicie? czy ja rzeczywiście jestem mało wyrozumiala i tolerancyjna, czy w nim cos faktycznie szwankuje i ze mnie probuje robić wariata? Doradźcie cos proszę!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Zachowaj sie tak samo. Olej go. Nie pokazuj że ci zalezy. Moze poczuje to co ty teraz przeżywasz. A jesli nie zrozumie to moze juz mu tak bardzo nie zalezy

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Dzieki za rade.. ktos cos jeszcze? Martwię się ze jak bede taka jak on zupelniee zwiazek sie rozpadnie. Poza tym takie zachowanie byloby wbrew mojej naturze,potrzebom,a co sie z tym wiaze,chyba sobie zrobilabym wieksza krzywde niz sobie.. męczylabym się

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
To za co ty go niby kochasz? Bo po prostu jest, nieważne jaki byleby był facet i miał kase na moje utrzymanie? Nie ogarniam jak można być w związku z takim człowiekiem i jeszcze garnąc się do przytulanek. Ty nie miałas ojca albo z jakiejs patologii się wywodzisz?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość takajednaaa
O przepraszam,to,ze na chwile obecna nie pracuje,nie oznacza,ze od zawsze bylam jakas jego utrzymanka! Nawet teraz,kiedy siedze w domu,on mnie nie utrzymuje,mam wlasne pieniadze na wlasne potrzeby. Co do patologii,nie wiem co przez to rozumiesz,ale super dziecinstwa nie mialam,choc patologis bym tego nie nazwala. Za co go kocham? No właśnie.. chyba tak po prostu,kocha sie przeciez nie za cos,a pomimo czegos. A wiadomo,ze kiedy ludzie sie poznają i w sobie zakoc***a,relacje i zachowanie wyglada troche inaczej. A przeciez milosc nie mija od tak,za pstryknieciem palcow,na zasadzie "oooo,zle mnie traktuje,juz go nie kocham,narka!" Gdyby tak bylo,o ile latwiej by sie żyło...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
spotykasz się z nim 2 lata, kobieto, i do tej pory siedzisz w tej "relacji" ;) mimo, że on jest oschły, a sexs z nim wymuszasz bo inaczej źle się czujesz. po prostu, macie odmienne temperamenty, odmienne uczucia, inaczej widzicie "miłość". ty jesteś z nim bo boisz się być sama, on obsługuje cię, kiedy już mocno na niego napierasz, brak wam synchronizacji, porozumienia i perspektyw na przyszłość. czy kiedykolwiek interesowało cię w tym związku cokolwiek oprócz sexsu? czy stać cię na to, żeby otwarcie porozmawiać z nim jakie OBOJE macie pragnienia, potrzeby, jak widzicie ten "związek" ;) na przyszłość i co on każdemu z was daje?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
kafeteria nie rozwiąże twoich problemów bo kafeteria nie siedzi pod waszym łóżkiem i nie zagląda wam do gaci, garów i waszych umysłów. masz to, na co się godzisz i jak mówi przysłowie: stare porzekadła o kant du/py można potłuc ("serce nie sługa", "kocha się nie za coś lecz pomimo tego" :D)jeśli brak porozumienia między dwojgiem osób jest jak góra lodowa :P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Jakby mój tak idę mnie uciekał jak Twój od Ciebie - chyba jasne że on Cię nie chce? Ja bym tak to odebrała. Każdy ma stres w pracy. Poza tym rozejrzyj się za praca. Może w tym tkwi problem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość takajednaaa
Tak,powrot do pracy jest juz w toku,mysle,ze to jest na pewno problemem,poniewaz on jest osoba wyjatkowa zaradna i ambitna i to co mu na poczatku pasowalo,ze wraca do domu,a tam ja,obiadek,porzadek itp,teraz juz go chyba drazni. Poza tym dobrze jak zaczne miec znow kawalek wlasnego swiata. Czy boje sie byc sama? Nie. Zanim go poznalam bylam sama jakis czas,wczesniejsza relacje zerwalam po 9 latach! Boje sie raczej,ze nie wytrwam w tej decyzji. Po raz kolejny,poniewaz mam za soba pare prob odejscia i zawsze konczylo sie tym samym,ze ulegalam jego probom ratowania zwiazku. A to dlatego,ze to co do niego czuje jest jeszcze zbyt zywe,nie wypalilo sie. Czy myslicie,ze ja zamiast rozmawiac z facetem,szukam cudow na kafeterii? Rozmow z nim na temat moich oczekiwan,potrzeb czy zali nawet nie zlicze,zawsze stawiam na rozmowe,uwazam ze to podstawa zwiazku,aby rozmawiac. Niestety moj luby uwaza z gola inaczej i dla niego takie rozmowy to bzdury. Ciezko z kins rozmawiac kto nie chce,reaguje agresja,bo kazda taka probe odbiera jako atak i zarzut. Moze ja nie umiem rozmawiac? Nie wiem. Nie oczekuje tu klucza do moich problemow. Chcialam po prostu pogadac,poznac opinię obcych osob,zupelnie niezaangazowanych,patrzacych pewnie bardziej obiektywnie na opisana sytuacje. I aby podzielono sie ze mna swoimi doswiadcseniami w takich aspektach. Wszystkim dziekuje za wypowiedzi!:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość takajednaaa
a i oczywiście,że coś poza seksem mnie w tym związku interesowało i interesuje. Wspomniałam o seksie, ponieważ po prostu mam taki temperament,że go lubię i potrzebuje do zdrowej więzi i lubię go przede wszystkim z nim:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
no to z nim siedź i narzekaj dalej. jeśli on "unika rozmów", to zawsze już tak będzie. ty wybrałaś, ty się z nim męcz albo poszukaj dobrego psychologa dla siebie i z nim rozwiązuj swoje problemy. to nie jest NORMALNA sytuacja, kiedy mężczyzna nie chce rozmawiać na żaden temat i wszystkie takie próby "traktuje jako atak na niego". ten człowiek musi mieć jakiś poważny problem ze sobą, może jest alkoholikiem, może jest impotentem, a może lubi mężczyzn bardziej niż kobiety? nie dowiesz się tego, jeśli nie zadbasz o swoja psychikę bo i ona mocno już nadwyrężona od myślenia: jak by tu zrobić, żeby chciał mnie dzisiaj przelecieć albo chociaż przytulić i dlaczego on nie chce ze mną rozmawiać jak z człowiekiem? ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
A ja mam takiego męża jak Twoj partner i jest ciężko :( Próbowałam tak się zachowywać jak tu ci radzą - oschle i też olewac. No i to była kompletna katastrofa, prawie się rozwiedlismy. Teraz zmieniłam kompletnie front, zmuszam go ;) do seksu, przytulanka itd. i pomału jakby jest lepiej :) Trzymam kciuki żeby u was też się udało :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
wszystkie krzyśki tak mają :P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
9:37 - a gdzie ty widzisz, kobieto, że tu ktoś każe ci kogoś olewać? ty "zmuszasz swojego męża do sexu i twierdzisz, że "jest lepiej" :D nie oszukuj samej siebie :D "zmuszanie" to żadna przyjemność. ty byś pewnie była wściekła, kiedy by ciebie "zmuszano" do czegokolwiek, więc nie pisz bzdur. na dłuższą metę to i tak wróci do stanu poprzedniego, czyli oschłości ze strony twojego męża. kretyńskie metody i iluzje :P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość takajednaaa
Słuchajcie, słuchajcie, ale naprawdę bardzo proszę bez wzajemnej nieuzasadnionej agresji, ataków i obrażania się nawzajem, wymieniajmy opinie bez naskakiwania na siebie. Otóż wcześniej ktoś faktycznie radził, aby zachowywać się dokładnie tak samo i sprawdzić czy do niego dotrze. Otóż, zauważyłam, że kiedy chwilowo się nim nie interesuje, sam zaczyna szukać mojego tawarzystwa. No ale na dłuższą metę to przecież meczące jeśli się robi coś w niezgodzie z wlasną natura. To latwo się mowi, nie pasuje, odejdź. ale kiedy w gre wchodzą emocje, jakies wspólne zycie itp. to nie takie proste. Kazda Wasza wypowiedz jest cenna, bo poszerza mi spojrzenie na wszystko:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×