Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...
Zaloguj się, aby obserwować  
Gość Chris Webber

Nienawidzę siebie

Polecane posty

Gość Chris Webber

Witam, jest tyle do wyrzucenia z siebie, ale niestety nie ma komu się wyżalić, więc postanowiłem tutaj spróbowac... pośród być może podobnych ludzi. Nawet jeśli wszyscy mnie zignorują. Zaraz stuknie mi 37 lat, przebywam w sumie od 6 lat poza Polską, do której nie chcę wracać, a byłem (żyłem) już w 4 krajach. Dopiero teraz osiągnąłem stabilizację w pracy, jakiś tam dochód, w końcu fajne mieszkanie, czyli spokój bytu raczej jest. Tyle że poza tym nic więcej. Naturalnie powinno się doceniać, że się ma 2 nogi i 2 ręcę, choć z wiekiem staję się coraz mniej sprawny. Z drugiej strony pewnie 90% facetów mogłoby mi zazdrościć - jestem niby przystojny i mam od 8 lat kobietę (nie żonę), która jest bardzo atrakcyjna i wyjątkowo wartościowa na dzisiejsze czasy - jednak nie ma dnia byśmy się nie kłócili, a nawet dochodzi z mojej strony do nadużyć... Niby wspaniałe bezproblemowe mam życie, ale ja czuję się kompletnie samotny - brak przyjaciela choćby jednego, trudny charakter powoduje brak socjalnych związków również z rodziną (mam w zasadzie tylko siostrę), brak pasji/hobby, brak zajęć po pracy. Dno, nicość, nuda, bezcelowość życia, a co chyba we mnie najgorsze - NIENAWIDZĘ SIEBIE. Podobno gdy siebie nie akceptujesz, to innych też nie będziesz potrafił lubić. I ja tak mam - widze w innych tylko wady, a do siebie mam stosunek tylko samokrytyczny. Pewny siebie byłem tylko jak chodziło o dziewczyny, bo w szkole (kiedyś) czy jak chodzi o zawodowe sprawy później można mnie z każdej strony zdominować. Zresztą socjalnie też nie mam zbyt wiele do zaoferowania, no za wyjątkiem tego, że jeśli chcę to jestem zabawny. Ba...kiedyś nawet byłem nawet lubiany. Czuję się bezwartościowy pod praktycznie każdym względem, jestem przewrażliwiony, ale tylko na swoim punkcie! Nie ma we mnie empatii, a wzruszam się tylko poprzez muzykę i czasami słuchając czegoś potrafię nagle się popłakać. Tymczasem krzywda ludzka i ludzkie problemy kompletnie mnie nie wzruszają. Uważam się za ateistę a zarazem konserwatystę, choć to się niby gryzie. Myślę, że też jestem schizofrenikiem (babcia była/jest chora psychicznie) - gadam do siebie, jestem niestabilny emocjonalnie, zdecydowanie zbyt nadpobudliwy, agresywny, nietolerancyjny. To są moje cechy od kiedy pamiętam. Być może powodem jest to, co przeżyłem w życiu a miałem wiele kryzysów: rozwód rodziców w wieku 8 lat, agresywny i dominujący ojczym, śmierć mamy i potem ojca, samodzielność od lat wczesnych, nieumiejętność poradzenia sobie w życiu, emigracja, hazard, stracenie całego "majątku"... Szczerze niczego nie oczekuję, nawet zacząłem szukać psychologa/psychiatry, ale tu gdzie mieszkam nie ma Polaka, który by mi pomógł. Po niemiecku (mieszkam za Odrą) na pewno nie udałoby mi się tak uzewnętrznić jak w ojczystym języku. Nie lubię ludzi, drażnią mnie swoimi poglądami i pewnością siebie. Czekam aż mi napiszecie, że najlepiej jakbym sie zabił. Cóż, takowe myśli miewam od czasu do czasu w zasadzie od dwóch dekad, co sprawia, iż jestem przekonany, że cierpię na długotrwała i głęboko zakorzenioną depresję. Próbowałem się luzować, ale ponieważ nie palę, to nawet trawki nie potrafię dobrze spalić. Alkohol uzależnia, choć ja po nim jakoś nie jestem nerwowy a wręcz przeciwnie. Ogólnie jestem podatny na wszelkie nałogi: Porno, hazard, Alkohol... To i wiele innych rzeczy skłania mnie do pytania - co dalej i po co ma być to dalej??? Jak pisałem nie wierzę do końca w Boga, ale wierzę w przeznaczenie. Skoro nic przede mnie to na co mam czekać?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się
Zaloguj się, aby obserwować  

×