Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość gość

Czy lubicie gdy obce dzieci mówią wam na ty po imieniu?

Polecane posty

Gość gość
"No ok, ale skoro bratanki czy siostrzeńce ze strony męża są tak nauczeni to może warto przystać na to, ale koniecznie waszą pociechę nauczyć tego samego żeby do ciotek/wujków z tamtej strony rofziny też mówiły im po imieniu?" Nie wiem co dla ciebie oznacza "warto na to przystać"- w jakim sensie "warto"? Jakie korzyści ma mi to przynieść? Tworzymy z mężem własną rodzinę, mamy własne zwyczaje a przede wszystkim kierujemy się własnym rozumem. Nie odpowiada mi żeby prawie 30 lat młodsze dzieci mówiły do mnie po imieniu, więc się na to nie zgadzam. Nie jestem ich koleżanką ani kompanem do zabawy. To starsza osoba ustala dystans. Jeżeli z kolei oni sobie tego życzą i taka forma im pasuje, to ich sprawa i dziecko do nich w ten sposób mówi. Ja z zasady uczę mówienia pan/pani albo ciociu/wujku (w przypadku rodziny), jak ktoś sobie życzy inaczej to skoryguje. Sama do rodziców , wujków i ciotek męża mówię po imieniu bo tak mnie prosili, chociaż nie do końca mi to leży. Ale takie ich zwyczaje i tak lubią.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
17.15. No wlaśnie, macochy czy ojczymowie, to dość wrażliwa relacja i uważam, że tu nie ma co bawić się w jakiś panów czy panie, ciocie wujkowie nieco niezręcznie. Uważam, że akurat tu można zrobić wyjątek, no bo co? Tata z ciocią, mama z wujkiem, trochę nie tak. Pan/pani zbyt duży dystans, a zwłaszcza jak się mieszka pod jednym dachem lub spędza weekendy, wajacje, święta. Ale to wyjątkowa relacja na linii pasierb-macocha/ojczym i to że takie dzieciątko będzie do nas mówiło po imieniu to nie znaczy, ze teraz każde dziecko z otoczenia ma tak mówić.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
17;18 Przeczytaj jeszcze raz to co napisałam, a jak przeczytasz i zrozumiesz to może Cię oswieci :O Napisałam ze jeśli kogoś nie znam to nie mowie dzień dobry, a jeśli znam to chyba oczywiste że mowie. Dajmy przykład wchodzę do apteki we Wrocławiu to mówię dzień dobry,ale stojąc w kolejce po coś to chyba różnica? Jeśli gdzieś wchodzę mowie dzień dobry, ale jeśli mijam ja ulicy bądź przechodzę obok szkoły gdzie idzie pierwszy raz widziana matka z dzieckiem to dzień dobry nie powiem. Może teraz zrozumiałas? Radzę najpierw przeczytać a potem naskakiwac. K.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
kultura kulturą. klturalnym trzeba być, bez dwóch zdań, ale żeby być aż takim snobem? więcej luzu, wystarczająco dużo powagi mamy w życiu codziennym,pozwólcie sobie na odrobinę lajtu, nie bierzcie wszystkiego tak śmiertelnie poważnie. Ale chyba Polacy mają już w zakorzenione żeby zawsze, w każdej sytuacji sobie panować. Natomiast takie "lżejsze" podejście do swojej osoby pozwala czasem przełamywać sztuczność sytuacji, rozluźnia atmosferę i jejst po prostu takie zwyczajnie normalne. :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Do 17.18. Przeczytaj proszę wyp.z 16.49, jej początek, kobieta ubolewa nad tym, że koleżanki jej córki nie mówią jej "dzień dobry". Najwidoczniej Ciebie też nie oświeciło ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
17.39. Super wypowiedź :). Ale ten Twój "lajt" jest obustronny? Tzn przyjmujesz go tylko w stosunku do siebie czy sama też "tryskasz" lajtem"? W sensie gdy ktoś sporo starszy powie Ci na ty, to też mu tak odpowiesz czy dalej będziesz panować/paniować?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
17;44 Wypowiedź nie była do osoby 16;59 tylko 17;18. Nie Oświecilo? :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
zgadzam sie z gosciem 17.39. Co to znaczy, ze nie chcecie sie "spoufalac"? Tzn, ze nie chcecie fajnych, normalnych stosunkow? Zartow, zwierzen, cieplego traktowania? Od 20 lat mieszkam za granica, do wszystkich mowi sie na ty. Ludzie sa bardziej otwarci, masz znajomych z roznych "generacji", nie ma sztucznych barier i jest super. Do mnie wszyscy mowia po imieniu. Jak jestem w PL, to zaraz trzeba paniowac, trudno o normalne stosunki, wyjsc na kawe z sasiadka, czy zaprosic sasiadow na grilla.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
". Co to znaczy, ze nie chcecie sie "spoufalac"? Tzn, ze nie chcecie fajnych, normalnych stosunkow? Zartow, zwierzen, cieplego traktowania?" - tak, dokładnie to. Z zasady z obcymi jestem na pan/pani i to "w praniu" wychodzi czy odpowiada mi zacieśnienie kontaktów, czy wolę trzymać się na dystans. A jeśli chodzi o stosunki między dorosłymi a dziećmi, to już zupełnie inna bajka- dla mnie mówienie w innej formie niż "ty" podkreśla właśnie dystans i daje dzieciom lepsze rozróżnienie kto ustala zasady i je egzekwuje. Dlatego bym sobie nie życzyła "kumpelskich" układów z własnym dzieckiem, jego kuzynami czy kolegami.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
18.15, nie obraz sie, ale czasy sie zmienily. Ja musialam oduczyc sie polskiego sztywniactwa, zeby w ogole moc normalnie pracowac. Hierarchia jest antykiem jezeli pracujesz w technologii, mediach, itp. Moze jeszcze w armii sie ja praktykuje. Wyluzuj dziewczyno, bo spadniesz ze swojego wielkiego piedestalu, ktory sobie sama zbudowalas. Szacunek nie ma nic wspolnego z paniowaniem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Nie ma czegoś takiego, nie znam dziecka, które do obcej osoby zwracałoby się inaczej niż pan/pani + imię, więc to jest im wpajane przez rodziców. I nie wyobrażam sobie, żeby było inaczej.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Nie wiem w jakim świecie żyjesz, gościu powyżej, ale w Polsce dalej formy grzecznościowe obowiązują i są w powszechnym użytku- to że w pewnych środowiskach nie, to kwestia upodobań i zgody zainteresowanych. Czasem w pracy skrócenie dystansu jest konieczne. Dalej jest jednak przyjęte że po imieniu mówimy do osób zaprzyjaźnionych czy choćby znajomych i za obopólną zgodą. Nie, mówienie po imieniu nie oznacza braku szacunku, ani mówienie na "pani" nie oznacza stawiania siebie - czy kogoś- na piedestale. Oznacza dystans, taki jaki powinien być między obcymi, bo każdy ma sferę osobistą do której nie wkraczamy, również w rozmowie. Jeszcze normy grzecznościowe w naszym kraju nie zmieniły się bez względu na to jakie zwyczaje panują w twojej pracy czy mediach. Jeżeli odpowiada ci to że mówią ci po imieniu dzieci znajomych albo ktokolwiek inny, świeżo poznany, to twoja sprawa. Ale jednak do starszej o pokolenie sąsiadki czy koleżanki swojej mamy nie mówisz po imieniu, prawda? Mówienie po imieniu to po prostu bliższy etap znajomości. Owszem, bywało że w pracy mówiłam współpracownikom po imieniu, bo tak było w firmie (przy czym niezmiennie z szefostwem byłam na pan/pani, wzajemnie, bo to ułatwia utrzymanie hierarchii również). Owszem, w mojej obecnej branży również jest raczej trend mówienia sobie po imieniu. Niemniej jednak jakieś zasady obowiązują, równolatkowie ustalają to nawzajem, starsi proponują młodszym zmianę formy. Nie czułabym się dobrze gdybym była na "ty" ze swoim ginekologiem, albo gdyby "tykała mnie" pani na poczcie, tak samo jak nie nazwę "Ewą" wychowawczyni synka.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
A ja mam pytanie do osób spoza PL. Piszecie, że mieszkacie w krajach w który mówi się na ty. No dobrze, ale czy w języku w tymże kraju jest taka forma gramatyczna jak u nas? Czyli gdy mówimy na ty i inaczej gdy mówimy na pan czyli już zmienia się na formę w trzeciej os? Bo w j.ang.brakuje po prostu tej formy i to ze ktoś powie "COULD YOU tell me please, where is (...)" to nie znaczy, ze jest z nami na ty po imieniu. Bo jak ten ktoś zna nasze imię/nazwisko to odpowiednio je dodaje na początku i wtedy łatwo rozróżnić, bo doda zwrot Mrs/mr Smith lub imię np Kelly. W zależności od tego czy użyje imienia czy zwrotu mrs /mr co oznacza odpowiednio pani/pan + nazwisko to też jest stopień spoufalenia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
I kończąc, w j.ang.sa zwrot bez przedrostka z imieniem lub pan+nazwisko, to po prostu tak jakby zwrot bezosobowy lub w przedłożeniu na polski na pan. Gdy dodajemy już mr brown to logiczne, że pomimo iż pojawia się dalej you to i tak jesteśmy w kontaktach zdystansowanych i nie jesteśmy spoufaleni. Nie wmawiajcie mi, że wszędzie za granica mówi się na ty, bo przecież chyba czy to w Anglii czy w USA nikt w banku, szpitalu, poczcie, nie zwraca się do was z przedrostkiem imiennym, a bez niego lub jeśli musi personalnie to dodaje mr+nazwisko, i wy tak samo do tychże pracowników banku czy do lekarzy nie mówicie per John tylko np doctor Brown. Koledzy dzieci też nie walą per Kelly i Michael tylko ms i mr Smith, choć to zależy w jakim regionie. Więc też są stopnie spoufalenia tak jak i u nas, jest pan i ty.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
gość dziś ". Co to znaczy, ze nie chcecie sie "spoufalac"? Tzn, ze nie chcecie fajnych, normalnych stosunkow? Zartow, zwierzen, cieplego traktowania?" - tak, dokładnie to. Z zasady z obcymi jestem na pan/pani i to "w praniu" wychodzi czy odpowiada mi zacieśnienie kontaktów, czy wolę trzymać się na dystans. A jeśli chodzi o stosunki między dorosłymi a dziećmi, to już zupełnie inna bajka- dla mnie mówienie w innej formie niż "ty" podkreśla właśnie dystans i daje dzieciom lepsze rozróżnienie kto ustala zasady i je egzekwuje. Dlatego bym sobie nie życzyła "kumpelskich" układów z własnym dzieckiem, jego kuzynami czy kolegami. xx Dokladnie tak ! Popieram Cie :) Tez nie mieszkam w PL i jakos nie tykam wszystkich wkoło :P Nie mówie do dyrektora szkoly mojego syna Ty , Sean , tylko sir Lerhan, do szefowej w pracy " miss Quarney " i tyle. Do sasiadów na " ty ' ale to sasiedzi i ich znam. Do obcych ludzi na ulicy tez mówie hello, bezosobowo i jest to normalne.. Dzieci sasiadów nauczyly sie , ze jestem Oskars mum, a nie Basia , długo trwało, ale sie nauczyły :P Polskie dzieci zawsze mówia mi na pani, zaprzyjaznionych rodzin mi ciotkuja :) To sa elementarne podstawy kultury, kto pierwszy wita: starszy czy młodszy wiekiem, stanowiskiem ., ten kto wchodzi do pomieszczenia, kto pierwszy wyciaga reke : kobieta czy męzczyzna itp. To nie jest zadne " sztwwniactwo " tylko dobre wychowanie :P Nie musze miec łatki " luzaka ", wole byc postrzegana jako osoba kulturalna.. I nikt nie robi głupich uwag czy przesadnie sie ' dziwuje ', wręcz przeciwnie , mój syn w szkole uchodzi za małego gentelmana i chłopca z bardzo dobrymi manierami :) A wystarczy do nauczycieli nie mówic hello, tylko good moring mister/miss :P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Dla mnie to żaden problem, szacunku nie zdobywa się przez mówienie ciocia czy pani, u mnie w rodzinie jest duża różnica między kuzynostwem i rodzice moich kuzynów jak byli mali na siłę kazali do mnie mówić ciocia, a ja im powiedziałam, że to sprawa między nami i oni teraz są dorośli i jesteśmy ma Ty.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
heh, mloda jestem 28 l i moja 3 letnia siostrzenica mowi mi ciociu basiu, a ost przewaznie basiu. wole tak bo za mloda jestem na ciotkowanie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
mi jest obojętnie ,ja mieszkam w Norwegii ,tutaj wszyscy gadaja na TY

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
A ja opowiem tak. Spotkalam faceta, on bezdzietny kawaler, ja z dzieckiem z poprzedniego malzenstwa. I ustalilismy ze corka bedzie mu mowic na ty, ale nie ty wujku tylko ty po imieniu, po prostu Mariusz. No i moj Mariusz, ma dwoch braci i dwie siostry, dajmy na to Maciej, Pawel, Kasia, Edyta. I Edyta ma dwojke dzieci i one do tych wszystkich cioc i wujkow mowia po imieniu, bo wszyscy maja juz mezow i zony. No i mnie nikt nie pytal o zdanie czy mi to pasuje, nie bylo nawet per pani na poczatku, nie bylo zadnych pytan, po prostu przedstawili mnie dzieciom po imieniu i tak tez o mnie do nich mowili. No dobra, dziwne to dla mnie bylo, nie podobalo mi sie ale nie chcialam kwasow robic. Widac tacy wyluzowani, nowoczesni. No wiec dla mnie bylo logiczne ze moja corka ktora moj Mariusz uwazal jak swoja, tez zacznie im mowic po imieniu. No i nagle oburzenie wowczas jeszcze nie tesciowej, no bo jak to? Dziecko ma tak mowic do doroslych, po imieniu? Zabolalo ja, ze moja corka bedzie tykac ich dzieci, ale chyba zapomniala ze jej wnuki tez mnie tykaja? No i efekt taki, ze najwiecej Kasia z mezem ale tez Pawel czy Maciek z zonami zaczeli przyzwyczajac dzieci Edyty do mowienia per wujek/ciocia, do mojej corki tez zwracali sie na zasadzie, choc do cioci, a podaj cos tam wujkowi. Zreszta ich matka, ta Edyta tez tak mowila do mojej corki. No i mnie trafilo, bo co? Tak nagle zrozumieli ze niefajnie po imieniu? Po prostu nie mogli przelknac ze inne dzieci, nowoprzybyle w rodziniez czy to jak moja corka czy kolejne ktore sie urodza beda im mowic po imieniu , wiec woleli przestawic nawet te ktore od poczatku tak mowily. No tak, ale ja musialam to przelknac. No i dalszy efekt jest taki, zesmy sie z Mariuszem moim, obecnie tez juz mezem, zaparli i tez pilnujemy i poprawiamy dzieci Edyty zeby nam ciociowaly i wujkowaly skoro moja corka im musi i nasze drugie wspolne dziecko.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
19.38. Co to za argument, za młoda na ciotkowanie? To tak jakby nauczycielka kazala dzieciom mowic po imieniu bo ona nie jest starą belferką z koczkiem na glowie i jest za młoda na "pani". . Dlaczego uważasz, ze bycie czyjąś/dla kogoś ciocią świadczy o starości? To jak ludzie zostają rodzicami przed trzydziestką lub dziadkami przed pięćdziesiątką to też powinni się wstydzić tego że dzieci mówią mamo tato babciu dziadku? Bo są za młodzi? Nie chcę Cię oceniać ale czy Ty przypadkiem nie masz jeszcze swoich dzieci? Trafiłam? Bo może gdybyś miała starsze dziecko od tej siostrzenicy to wcale nie byłoby Ci tak fajnie, że mówi Ci po imieniu?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
19.42. A jaka tam jest forma gramatyczna, cos na wzor pan i ty, i po prostu mowi sie ty ewentualnie z dodatkiem imienia? Czy jest tylko cos na wzor ty, jak w ang, gdziw dodaje sie cos takiego jak sir czy mr plus nszwisko? Bo to roznica. Chyba ze Norwegia to taki kraj ze nawet do urzrdnika mowisz na ty z uzyciem imienia. Wowczas faktycznie mozna mowic o wyluzowaniu, bo brakuje stopni poufalosci

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
19.36. Uwazam ze kuzyn to kuzyn a nie wujek i chocby byl starszy lub mlodszy o kilkadziesiat lat to powinnismy byc obustronnie po imieniu, wkoncu w linii pokoleniowej w drzeiwue genealogicznym jestesmy na rowni i tego nic nie zmieni. Nie mozna wymagac by kuzyn nam ciociowal.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
O widzę, że zdania podzielone i faktycznie, młodsza część i bezdzietna uważa to za normę, a osoby mające dzieci lub te po 30stce wolą tradycyjnie, na pani lub ciocia. Ciekawe czy te osoby młodsze kiedy zostaną rodzicami, 40stka na karku zacznie do nich machać na przywitanie, dalej będą takie "cool" luz itd.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
16.41. O czym świadczy dorosłość? O tym, że,znamy swoją wartość i mamy świadomość swej dorosłości,czyli m.in.czujemy się równi w relacjach międzyludzkich. I albo zadowala nas w relacjach dorosły-dorosły obustronnie pani lub obustronnie ty. I tu pytanie? Lubidz gdy dzieci mówią ci po imieniu, ok...i piszesz, że nie lubisz jak ktoś mówi ci na pani, tzn że usilnie tykasz np sásiadki żeby niejako zmusić je do bycia na ty, czy po prostu masz mentalność dziecka, że wolisz aby tobie mówiono na ty alw ty już tak nie powiesz do statszej od siebie bo to już nie wypada i ci głupio ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ja mam 25 lat i jestem sporo młodsza do mojego rodzeństwa. Ich dzieci mają od 15 do 5 lat. Żadne z nich nie mówi na mnie ciocia, tylko zdrobniale po imieniu (w stylu Kasia, Ania). Nie chce żeby mnie ktoś ciociował, bo nie jestem stara prukwa. Jednak taki styl akceptuję jedynie w przypadku dzieci z mojej rodziny, dla których teoretycznie jestem ciocią. Jeśli chodzi natomiast o obcych tylko i wyłącznie Pani.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Za moich czasow miano Pan/Pani, Wujek/Ciocia to nie bylo nic innego jak okazywanie szacunku doroslym. A ponad to wytyczanie granic miedzy doroslymi a dziecmi. Oczywiscir kazdy robi jak uwaze, jednakze zgadzam sie ze stwierdzeniem , iz " kultura osobista" u wspolczesnych dzieci jest bardzo na bakier. Sama znam chlopaka ktory nie mowil " dzien dobry" doroslym no chyba ze to oni sie pierwsi z nim przywitali. Ci , ktorzy twierdza ze czasy i obyczajowosc sie zmieniaja maja racje. Pytanie tylko czy na lepsze....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ktoś napisał, że mowienie per pani lub ciocia to dystans, owszem ale nie wyklucza cieplej relacji, zeby ja miec nie trzeba pozwalac dziecku na mowienie po imieniu. Mozna prxyjsc do cioci, przytulic sie, pozartowac czy powiedziec "ciociu, poczytaj mi bajeczke". A ta kobieta ktora ostatnio napisala, ze ma 25 lat i nie jest jakas stara prukwa zeby siostrzence jej ciociowaly...to rozumiem ze wszystkie twoje ciotki to stare prukwy bo gdy ty mialas 3-8 lat a one 23-28 lat to im ciociowalas przeciez.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
21.30. A teraz pomysl...o ile roznica wieku 10-14 lat to ok , po imieniu o tyle powyzej 14 lat i te 20 to juz co innego. A co gdy Ty zostaniesz matka, jak twoje dziecko bedzie mowilo do twojego rodzenstwa, tez na ty po imieniu? Watpie. Tylko ze kiedys mozesz uslyszec od dziecka czemu ono musi ciociowac podczas gdy jego rodzenstwo cioteczne tego nie robi w stosunku do ciebie, i mala roznica wieku sie nie wymigasz, zwlaszcza tam gdzie jest te 16-20 lat.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
A dla mnie dziwne jest, gdy dzieci do nowego partnera/ partnerki danego rodzica mowia po imieniu. Np. do matki mowia mamo a do jej faceta Darek. To czemu nie mowia do matki Jolka? Albo mowia tato a do jego nowej zony Beata? Czy nowy partner/ partnerka to ktos o nizszym statusie? Kolega do piaskownicy? Nie toleruje gdy dzieci mowia do doroslych po imieniu. Coraz mniej dzieci mowi dzien dobry doroslym. To nie sa zadne bariery. To kultura osobista.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Badzmy wiec wszyscy na ty. Niech dzieci tykaja nauczycieli. Idz do lekarza i powiedz: Pawel, daj recepte na zastrzyki bo mi po nich bylo lepiej. Niech twoj klient w pracy tez cie tyka. Itd itd. Fuuuuuuj!!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×