Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość gość

jak walczyć z alkoholizmem męża

Polecane posty

Gość gość
może to i racja żebym nie krzyczała awanturowała się bo to jeszcze gorzej

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Jak nie widzi problemu i nie chce się leczyć. Rozwiedz się z nim. Puki nie macie dzieci. Ratuj siebie. Wiem to z własnego doswiadczenia. Tez jestem mloda. Tez sie łudzilam ze sie zmieni. Krzyczalam, prosilam..... Tylko ze my mamy dziecko. Odeszłam od niego. Poczułam wielka ulgę.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
kobito, przecież my w ogóle cie nie znamy... wiec co mamy ci napisac? Tylko idiotki maja jedyna poradę, typu odejdź, i to jeszcze jak nie znaja twoich możliwości i jego charakteru. utrzymasz się bez problemu sama? Masz dobry zawód, ile zarabiasz? Ile on zarabia, czy sprząta w domu, jakie macie jeszcze problemy? Co ja bym zrobiła? Cieszyła się, ze nie mam problemów, jak to dla was jedyny problem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Cieszyła się, ze nie mam problemów, jak to dla was jedyny problem. Faktycznie flaszkę powinna postawić jeszcze mężowi, skoro pieć piw codziennie to nie problem,skąd tutaj takie kretynki napływają? A jeśli się nie utrzryma sama, to ma być na łasce alkoholika?JEśłi ma słaby zawód to musi się meczyć z alkoholikiem?JEśli zarabia mało to też ma tkwić przy alkoholiku? Tylko dlatego,że ewentualnie sprząta w domu i dobrze zarabia, przecie to przepis na tragiczne życie, albo ta powyżej sama jest nierodajda i żoną alkoholika, albo jets po prostu jeb/nięta innej opcji nie ma.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
gość dziś Co ty bredzisz? Jaka współuzależniona? Ty wiesz w ogóle co to znaczy? Dopóki autorka nie da sobie wmówić, że jego alkoholizm jest jej winą, dopóki nie będzie zdania, że facet musi się napić, dopóki nie będzie widzieć w nim pana i władcy, to nie można mówić o współuzależnieniu. Autorko kopnąć dziada w 4 litery tzn. rozwiedź się. i nie daj sobie wmówić, ze to choroba, bo tak najłatwiej wpaść w bagno tego współuzależnienia. Bo może umiałabym mu pomóc, może by się zmienił, gdybym zrobiła to, a to i buuu... biedactwo się stacza i to moja wina, bo nie wiem jaaaak buuu. Twój mąż chleje, bo lubi. I bardzo dobrze, że nie masz sił ratować małżeństwa. Będzie ci łatwiej ułożyć sobie życie bez niego. Widzisz, nie tylko swoje zdrowie i życie możesz zniszczyć, ale też zdrowie i życie dziecka jeśli mu je urodzisz i z nim zostaniesz. Piszę ci to ja DDA.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
dziś pyta, co my byśmy zrobiły, wiec odpowiedziałam. I zachowaj sobie to słownictwo z rynsztoku dla siebie, nie każdy pochodzi z plebsu. Nie mam męża, a tym b alkoholika, ty raczej sprawiasz wrazenie, jakbys spędziła zycie z jakims degeneratem. Sa tez faceci co pija za dużo, co dzień wieczorem, ale nie zwiekszaja ilości., nie awanturują się, nie bluzgają. Nie wiem do której grupy należy maz autorki, ale jak można doradzać żeby rzucac każdego co pije za dużo...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
gość wczoraj 5 piw co dzień to zle, ale dobrze ze się nie awanturuje... ja bym wolała takiego co sporo pije np. tylko wieczorem, niż nie sprząta.. x Nie wiesz co sobie życzysz. A ty myślisz, że pijący ci posprząta? Myślisz, że kwaśny odór przetrawionego alkoholu i nieprzebrane gacie na tym osobniku są przyjemniejsze od bałaganu?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Piszę ci to ja DDA- napisz o sobie więcej, ile twój tata pił piw dziennie? Był zupełnie spokojna osoba, wieczorem pił kilka piwek, i miałas taka traume, ze musisz przez to chodzic na spotkania DDA?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Nie wiesz co sobie życzysz. A ty myślisz, że pijący ci posprząta x jeśli chodzi do pracy, to dlaczego nie ma posprzatac po sobie?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
gość dziś dziś pyta, co my byśmy zrobiły, wiec odpowiedziałam. I zachowaj sobie to sło... x Odpowiedziałaś? Odpowiedziałaś, że 5 piw to nie tragedia. Ha ha, nie każdy pochodzi z plebsu, no popatrz szlachcianka :) 23:41 dobrze ci napisała. Piwo to też alkohol. 5 piw to pół flaszki czystej wódki, czy jakoś tak. Właśnie. Nie spędziłaś choćby krótkiego czasu z alkoholikiem, to się nie wypowiadaj. Znawczyni zachowań po alkoholu się znalazła. Pożyj ze 2 miesiące z takim łagodnym, takiego też będziesz mieć dość. Do twojej wiadomości, każdemu alkoholikowi prędzej, czy później odbije na mózg. A wiesz dlaczego? Bo alkohol ścina szare komórki i to jak jasna ch o le ra! Przepraszam za słownictwo, ale pochodzę z plebsu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Nie spędziłaś choćby krótkiego czasu z alkoholikiem, to się nie wypowiadaj. Znawczyni zachowań po alkoholu się znalazła. Pożyj ze 2 miesiące z takim łagodnym, takiego też będziesz mieć dość. x ty nie znasz pojęcia alkoholizmu, alkoholizm jest w genach, prawdziwy alkoholik nie potrafi przestać pic i wpada w ciągi... nie zawsze za duże ilości się wiaża z alkoholizmem, choć- faktycznie b często. Prawie każdy górnik pije po pracy kilka piw, i już widze, jakby kazda kobieta ich rzucała. Alkoholikiem się jest, i można nim być nawet jak się nic nie pije. Ja wprawdzie w rodzinie meneli - alkoholików nie miałam, a w Polsce takich osób było kiedyś b dużo i mamy fiksacje na tym tle..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
gość dziś Piszę ci to ja DDA- napisz o sobie więcej, ile twój tata pił piw dziennie? Był zupełnie spokojna osoba, wieczorem pił kilka piwek, i miałas taka traume, ze musisz przez to chodzic na spotkania DDA? x To ty autorko? Nie chodzę na terapię, bo nie jestem współuzależniona. W moim domu nikt nie był współuzależniony, nawet matka, bo nikt się z tym nie godził. Do tego żadne z nas nie powiela zachowań alkoholowych ojca i stworzył po szczęśliwej zdrowej rodzinie. Mogłabym mieć żal do matki, że za długo z nim wytrzymała i ojciec przez to za bardzo skrzywdził nas emocjonalnie, ale jedno trzeba przyznać. Krzyczała, że nie wolno tak postępować i my to chłonęliśmy. A to, że to chłonęliśmy poskutkowało tym, że nie wzięliśmy do ołtarza osób podobnych do ojca i potrafiliśmy się przed nim obronić. To, że teraz twój mąż jest spokojny i wypija piweczko, czy wódeczkę, nie oznacza, że za rok, dwa nie podniesie na ciebie ręki i nie sięgnie po mózgotrzepy. Potem chleje się wszystko na co stać. Nieważne co. Nadmiar alkoholu zawsze niszczy mózg, zawsze, więc zachowania mogą się zmienić. Mój ojciec już nie żyje. A ja mając 40 lat odczuwam skutki awantur, jeszcze nie byłam na jego grobie i prawdopodobnie nigdy nie pójdę. Jeśli chcesz mężusiowi urodzić dziecko, któremu tatuś być może zryje beret (wystarczy, że będzie chlał, a dzieciak widząc to przyjmie za normę, że tak ma być), to proszę bardzo, ale nie radzę. Sama możesz jeszcze z nim być, aby się przekonać, czy będzie coraz gorzej, ale tak jak c***iszą powyżej. Dopóki on sam nie zechce, nie ma szans na poprawę, a na pewno nie poprawi się dla ciebie. Bardzo rzadko robi się to dla pierwszej żony, prędzej zrobi to dla swojej kolejnej kobiety, niż dla ciebie. Wiem, boli, ale to prawda.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
gość dziś Aaaaaa ha ha ha geny? Nie powtarzaj mitów, bo sama udowadniasz, że nie wiesz co to alkoholizm. Od urodzenia żyłam z takim, ty nie. I wiesz co? Jakoś ja i moje rodzeństwo alkoholikami nie jesteśmy, rodzice mojego ojca również nie, a ojciec i 3 jego braci wszyscy chlali ile wlezie. Mało tego, mieszkam na Śląsku i nie wrzucaj wszystkich górników do jednego wora, ok? Chciałaś mi dowalić i ci nie wyszło. Wiem jak wyglądają ciągi alkoholowe. Obserwowałam to przez jakieś 20parę lat :P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Chciałaś mi dowalić i ci nie wyszło. Wiem jak wyglądają ciągi alkoholowe. Obserwowałam to przez jakieś 20parę lat jezyk.gif x przykro mi z twojego powodu, ale tak jak myślałam, miałas do czynienia z b ciezkimi przypadkami, i patrzysz na to nieco inaczej. Dziecko przecież dziedziczy różne skłonnosi po obu rodzicach, mogliście nie odziedziczyć skłonności ojca. Jezu, znam mase ludzi co za dużo pija, w tym kolega co od dziecka lubił się upijac, po pracy tez pije za dużo, ale nie wpada w żadne ciągi, chodzi do pracy, nigdy nie podniosł reki na rodzine, ja nie wiem co wy robicie ze trafiacie na ludzi co biora mózgotrzepy albo maja ciągi alkoholowe, przecież to sa jakies skrajne wypadki... Chyba trzeba najbardziej patrzeć, czy to progresuje, bo jak ktoś pije te 2- 3 piwa wieczorem przez np. 10 lat, i nie zwieksza ilości, to chyba mała szansa, ze nagle zacznie pic po 10 piw albo przez cały dzień ....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Witaj. Miałam podobny problem jeszcze 3 lata temu. Jesteśmy 6 lat po ślubie, teraz mamy 4,5-synka, drugi urodzi się w lutym. Jakoś rok po ślubie mąż zaczął pić coraz więcej, mimo iż przed ślubem to ja byłam tą, która proponowała wino, bo mąż nie pił prawie nic. Po ślubie zaczął pić, z tygodnia na tydzień coraz więcej. Miałam ojca alkoholika, więc jak tylko mój mąż zaczął się upijać od razu go znienawidziłam. Robiłam mu awantury, wylewałam alkohol i tłukłam butelki, nie wpuszczałam do domu itp. Robiłam to dłuższy czas, bez skutku. W końcu nie miałam na to siły i olałam. Pomyślałam, jestem młoda i w sumie nic nie mam do stracenia, spróbuję traktować męża jakby nie pił. Z jego strony nawet po pijaku nie było awantur, a nawet kochał mnie wtedy jeszcze bardziej, jakkolwiek by to brzmiało :) Za każdym razem jak mąż wytrzeźwiał żyłam z nim jak gdyby nigdy nic. Zero kłótni, przestałam się wściekać, ukrywać butelki itp. W międzyczasie zaszłam w ciążę. Mąż był przeszczęśliwy. Nadal pił, ale coraz mniej. Chyba zajarzył, że to picie nie jest mu do niczego potrzebne, bo skoro ma fajne życie to po co się upijać? Tym bardziej, że po mocniejszym upiciu najczęściej wymiotował, umierał. Ja nadal nic nie "trułam", nie marudziłam. Czasami jak wracał z pracy i mówił, że ma przesrane w robocie, że ile on się musi tam nastresować, by dobrą wypłatę przynieść do domu, mówił to otwierając kolejne piwo. Wtedy mówiłam tak na luzie jak kochająca żona: to nie żal Ci te pieniądze rano wyrzygać do kibla? Widać, że myślał nad tym co mu powiedziałam.. Zaczęłam też w nim budować idealny wizerunek jego jako ojca i męża. Nie gadałam nikomu, że pije itp. Za to chwaliłam go w towarzystwie, że to, że tamto.. Nie stawiałam go w złym świetle przed rodziną czy znajomymi. Od tego czasu minęło 3 lata. Teraz mąż pije jedno piwo dziennie, a i to nie zawsze. często bywa tak, że otworzy to piwo, nie weźmie nawet łyka, tak z pół godziny posiedzi przy tym otwartym piwie i albo wylewa albo mnie pyta, czy mam ochotę, bo jemu się nie chce pić. A bywa, że i przez cały tydzień nie wyciągnie piwa, choć ma zapasy w garażu. Kompletnie z tym nie walczę, z nadzieją, że kiedyś całkiem mu minie :) Czasami przy grubszej imprezie jeszcze się upije tak, że rano musi przytulać kibel, ale na co dzień jest idealnym tatą, mężem, dba o dom, o to by były pieniądze. A do tego jest tylko człowiekiem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
gość dziś Masz totalnie zero pojecia a sie wypowiadasz. Co Ty masz w tym mozgu, ze nawet nic nie przeczytawszy, nie zapoznawszy sie z badaniami itd, snujesz kretynskie teorie? No powiedz co? Bo dla mnie to jakies zarozumialstwo polaczone z ograniczeniem intelektualbym. Opowiadasz BZDURY. Koniec i kropka. Naprawde rece opadaja jak sie takie rzeczy czyta. I nie mam sily nawet tego prostowac zdanie po zdaniu bo to chyba nie ma sensu. I mam wrazenie, ze Ty wsrod alkoholikow dorastalas - dlatego to dla Ciebie norma i nie rozumiesz, ze mozna zyc inaczej. Autorko masz swietny przyklad - chcesz by tak skonczylo Twoje dziecko? Ps. Taak, ja widzialam wysokofunkcjonujacych alkoholików. Nigdy w zyciu bym nie weszla w związek z kims takim.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Powiedzcie, jak mozna walczyc z czyms z czym maz walczyc nie chce bo mu tak pasuje?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Zostaw poki jesteś młodą.Mam męża który pije całe życie.Paradoksalnie jest bardzo dobry dla mnie.,Teraz się nie upija ale kilka piw to norma.Nie bije jest pracowity,dobry dla mnie,zarabia.I tak przeleciało życie.Zmień je kiedy masz czas.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Gościu z 9:01 - to nie jest złośliwe pytanie. Piszesz "Nie bije jest pracowity,dobry dla mnie,zarabia." To co ci przeszkadza alkoholizm męża? Nigdy nie miałam do czynienia z alkoholikiem, więc pewnie wielu rzeczy nie rozumiem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ty naprawdę musisz odejść. Nie ma innego rozwiązania, przeżyłam z alkoholikiem kilka lat, i z roku na rok będzie tylko gorzej. Tylko mój sam przyznał, że to on musi chcieć a pije bo lubi. Te piwska (pił 5-12 dziennie) zdewastowały mu psychikę choć też był w miarę spokojny, ale z czasem stał się agresywny. I ja się nabawiłam nerwicy i on był w stanie zagrożenia życia kilka razy, terapia dla par, rodzinna. Naprawdę setki tysięcy wydane na prywatne ośrodki i w końcu pod przymusem terapia. Prawda jest ze można mieć miliony i chęci wielkie, ale bez silnej motywacji osoby uzależnionej nic nie zrobisz. Odejdź, to zrobisz dla niego, nie dla siebie, jeśli jest z Tobą naprawdę związany emocjonalnie to otrząśnie się. Każdy specjalista Ci to poradzi i to jest prawda. Przeszłam przez to, jest ciężko ale po jakimś czasie sama zrozumiesz. Może spróbuj go wysłać do ośrodka na 4 tyg, są też 2 tyg terapię motywujące ale wątpię żeby się zgodził, musisz być stanowcza i koniec.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość lali24
idz do al-anon tam znajdzies ztakei kobiety jak Ty powiedza ci co masz robic a czego nie robic bo tylko jeszcze bardziej zaszkodzisz.Twoj maz dzis pije i jest spokojny ale z biegiem czasu zacznie byc agresywny sama nie bedziesz wiedziala z kim jestes i ktory to jest on ten mily czy ten drugi.Niema alkoholikow ktorzy pija latami i pozostaja spokojni,mozg sie degeneruje i osobowosc tez.Z alkoholizmem trzeba bardzo twardo i Ty jako zona masz duzo do zrobienia i to natychmiast.Zyjac z nim planujac cokolwiek tylko poglebiasz jego stan bo on ma komfort pijanstwa,a ciebie ma gdzies.To tak jakbys byla z kims kto codziennie laduje na innej planecie a Ty zostajesz sama.Nie wolno tkwic z alkoholikiem bo pozegnasz sie ze swoim zyciem a on nigdy nie bedzie mial szans przejzec na oczy i zaczac leczenie terapie,mityngi a przedewszystkim zobaczyc ze wogole ma jakis problem.Daj mu szanse przejzec na oczy i nic za niego nei rob odejdz.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość jakubczak123
Najlepiej udać się z nim na wspólną terapię, podczas której zrozumie, że jego nałóg krzywdzi bliskich i jego samego... Na terenie Krakowa działa Centrum Dobrej Terapii, które prowadzi stronę internetową http://ograniczpicie.pl/ poświęconą w 100% tematowi alkoholizmu...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Moj maz jest alkoholikiem. Tez kiedys awanturowalam sie,krzyczalam,teraz mam to gdzies. Niech pije do woli. A ja czekam na komunie syna,potem pakuje sie i wyjezdzam. Nie zamierzam tracic zycia,12 lat juz z nim sobie zmarnowalam. Trudno. Nie patrze na to co bylo tylko na to co bedzie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość chodaczek
zacznij od siebie: Nr1 Idz na spotkanie AA Nr2 Jezeli decydujesz sie na ratowanie malzenstwa to obowiazkkowa terapia malzenska. Postaw ultimatum, zaciagnij go i chodzcie. Nawet jakby sie ciaglo rok czy 2 to i tak malo, ale pierwsze pozytywne zmiany napewno zobaczysc juz po kilku spotkaniach. Warto. Nr3 Kopnij gnoja w d**e jezeli nic to nie da. Nie warto sie poswiecac jezeli masz byc nieszczesliwa. Moj maz nie jest alkoholikiem ale ma CHAD i trzeba bylo intensywnych terapii i leczen, zeby teraz korzystac z naszego udanego zwiazku. Druga sprawa, moj ojciec byl alkoholikiem, zylismy z nim poniewaz moja matka wyznawala filozofie "-rodzina musi byc razem", ojciec nie zyje a moja mama wiecznie oplakuje przeszlosc a mi wmawia ze jest bardzo szczesliwa. Dziekuje, ale nie chcialabym takiej powtorki z dziecinstwa. Wg. mnie o malzenstwo trzeba walczyc ale trzeba sie tez umiec wycofac jak wszystkie juz srodki zawioda. Nie poddawaj sie , walcz jak warto, odejdz jak nie warto.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Panie nie rozumieją że alkoholizm to choroba jak każda inna i może brzmi to absurdalnie ale jeśli zależało by Ci na mezu to spróbowałabyś mu pomóc a nie na zasadzie a niech się zapije na śmierć ja mam to gdzieś. Przynajmniej spróbuj . Odwyk , terapia dochodząca również dla Ciebie bo Ty też jesteś współuzależniona. Gdybyś Ty miała depresję albo inną chorobę i mąż by mówił mam gdzieś ta wariatkę zostawiam ją zamiast przynajmniej sprobowac pomóc. Choć u każdego alkoholizm wygląda inaczej. Mam w rodzinie brata lat 35 po studiach , żonaty, dobra praca . Potrafi nie pić pół roku trzymać się. Ale jak wpadnie w ciąg to nic nie je i nie pije . Zamyka się w domu i chodzi tylko po cwiartki przerwaca się na ulicy, wpada do rowu wyciągają go sąsiedzi z rozcietą głową. Chodzi Po domu osikany , spuchniety wychudzony i trzęsie się dosłownie jak narkoman szuka wszędzie alkoholu. Płakać mi sie chce jak na niego patrze . Ostatnio pilnowała go cała rodzina na zmianę bo mógł zwyczajnie zapić się na śmierć . Wzięło go pogotowie ale nie dali żadnych leków bo miał Ponad 4 promile. Wyszedł z tego ciągu ale byl o krok od najgorszego. Jest na zamkniętym odwyku. Na szczęście ma żonę która kocha to i mimo że strasznie jej ciężko bo nie jest łatwo żyć z alkoholikiem to próbują z tego wyjść...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
kobieto, nie czytaj tych głupot, mysl o sobie. skoro alkoholizm to choroba, to ja tez jestem chora, jestem zakupoholiczka. tylko jakos nade mna nikt się nie lituje, nawet nie rozumie a ohlajusów traktuja jak świete krowy. spróbuj dostac się do psychologa lub psychiatry na NFZ, niedoczekanie, ale dla pijaków bardzo prosze, mase grup gdzie się nie obejrzysz. a jak znajda takiego na ulicy, od razu tomograf, wszystko na cito...a Ty weź się dostań, nawet z rakiem bez szans, nawet z karta dilo się dłużej czeka. Też zyje (jeszcze) z alkoholikiem, szans dawałam milion, przez niego i ja wpadłam w moje uzaleznienie, nie było warto, zniszczył mi zycie. Nie poświęcaj się.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
No bo to jest choroba przecież może dac mu jedna szansę może też zgłosić to na leczenie przymusowe, może spróbować namówić na odwyk . Postarasz rozwodem. Mi terapeutka mówiła że alkoholik musi sięgnąć dna żeby się odbić..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
pijak mógłby przestać pić, gdyby chciał – alkoholik chciałby przestać pić, gdyby mógł. Granica między pijaństwem a alkoholizmem jest bardzo cienka . Czyli zakupoholiczko twój mąż jest zwykłym pijakiem nie rozrozniasz tych swoich pojęć.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×