Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...
Zaloguj się, aby obserwować  
Gość gość

Potrzebuję pomocy

Polecane posty

Gość gość

Witam... Zacznę od tego że mam 17 lat i trafiłam na to forum przez przypadek. Od dłuższego czasu szukam kogoś żeby móc się doradzić, ale nie ufam zbytnio ludziom dlatego postanowiłam napisać tutaj. Jestem uczennicą 2 klasy technikum, od prawie 4 lat mam chłopaka i jest nam ze sobą bardzo dobrze. Mam jednak problem z rodzicami... Odkąd byłam w gimnazjum ciągle słyszę jakieś wyzwiska pod moim adresem, śmieszne kary za coś czego nie zrobiłam, zdarzało się nawet że dostałam po twarzy... Czasami jest tak że można z nimi usiedzieć ale przeważnie przeżywam piekło. Często zastanawiam się czy nie mam jakieś choroby psychicznej. Zbytnio się wszystkim przejmuje, miewam ataki płaczu, myśli samobójcze. Prawdę mówiąc gdyby nie mój ukochany, dawno by mnie tu nie było. On od początku o wszystkim wiedział. Starał się jak mógł żeby być przy mnie jak najczęściej, jednak mieszkamy daleko od siebie. Z jednej strony chce skończyć szkołę, być w życiu kimś. Jednak z drugiej nie daje sobie z tym rady. Moja psychika tego nie wytrzymuje. Mój chłopak ma 21 lat, mieszkanie w remoncie i właśnie stara się o lepszą pracę. Ciągle mowi mi że zaakceptuje każdą moją decyzję, z tym że ja nie potrafię jej podjąć. Nie chcę wywierać na nim presji związanej z przyjazdem do niego, ale z drugiej strony nie mogę dłużej tu wytrzymać. Rozmawiałam z mamą o tym że chce się wyprowadzić ale ona wpadła w szał. Zabrała mi telefon, zaczęła krzyczeć, bić mnie po twarzy. 18 urodziny będę miała w wakacje. Więc od razu po skończeniu 2 klasy wyprowadziłabym się daleko stąd tylko że zdaje sobie sprawę z tego że bez szkoły mogę zostać nikim... Wiem że mój chłopak bardzo mnie kocha i planuje ze mną daleką przyszłość. Co mogę zrobić w takiej sytuacji? Nie potrafię rozmawiać z rodzicami.. Wiem że rozmowa jest podstawą ale ja po prostu nie umiem i nie chce z nimi rozmawiać. Właśnie wróciłam z ferii które spędziłam u niego. Wyciszyłam się, chodziłam sobie do pracy (pracowałam na czarno żeby mieć coś dla siebie). Pierwszego dnia zaczęło się znowu to samo... Przez 2 tygodnie nie uronilam ani jednej łzy. Do wczoraj... Warto dodać że od rodziców nie dostaje nic. Bilet miesięczny i pobyt w domu. To mi oferują. A ja za to zaginam calymi dniami w domu, jako ich sprzątaczka i kucharka. Kiedy chce coś sobie kupić, albo proszę o pieniądze mojego wujka, albo sama na to pracuje. Teraz już nawet o bilet muszę błagać a jedzenie jest mi wypominane... Wiem że z nim dałabym sobie radę. Pomocy :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się
Zaloguj się, aby obserwować  

×