Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość gość123_

Brak wiary w siebie?

Polecane posty

Gość gość123_

Cześć. Opowiem Wam pewną historię a później napiszę gdzie jest problem. Obecnie mam przeszło 30lat. Urodziłem się w niewielkim mieście (ok.200tys). Jak byłem w szkole średniej ojciec zaczął pić. Ucząc się brałem jakies dodatkowe pracy, żeby pomóc mamie, starałem się nie stwarzać problemów, nie imprezować, nie trfonić kasy na pierdoły, itd. Generalnie nie używałem życia. Po skończeniu średniej poszedłem na studia, znalazłem pracę, dalej pomagałem mamie. Ja jak i brat. Przyszedł czas, że było całkiem normalnie z ojcem pijakiem. W ciągu tego całego czasu nie miałem żadnego normalnego związku. Wszystko jakieś przelotne, na chwilę. Aktualnie wyjechałem z kraju. Mieszkam za granicą. Żyje mi się ... no jakoś. Raz lepiej raz gorzej jak to w życiu, ale...mam problem tego typu, że... Za młodego nie używałem życia, nie korzystałem z niego i dalej tak robię chociaż że mnie to strasznie męczy. Wdarła mi się taka ... monotonia. Praca dom i praca i dom i w kółko. Chciałbym znaleźć jakąś fajną kobietkę ale problem mój polega na tym, że nie wierze w to. W zasadzie całe życie jestem sam, bardzo mnie to dobija, ale mam cholerny problem żeby to zmienić. Marzy mi się żeby przyjść do domu, przywitać się, pocałować, pogadać, wysłuchać itd ale jakoś mi to nie idzie. Nie wierze w to, w siebie, w to, że ktoś chciałby mnie dla siebie. Czy konieczna jest wizyta u jakiegoś psychologa czy po prostu olać to co napisałem i to pozmieniać samemu? Bardzo proszę o Wasze sugestię. Oczywiście posty typu "jesteś dno" itp mile widziane aczkolwiek ignorowane także nie wysilajcie się. Mam do tego spory dystans. Dziękuję za zainteresowanie. Macie pytania to pytajcie, albo chociaż odpowiadajcie. Pozdrawiam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Według mnie jesteś wartościowym chłopakiem i niejedna cieszyłaby się gdyby Cie miała u swego boku. Daj się poznać nie czekaj , nawet nie wiesz ile dziewczyn jest samotnych i czeka na zainteresowanie ze strony mężczyzny.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość powodzenia chłopie
idź po pracy robić wolantariat, tam poznasz wartościwych nie egoistycznych ludzi, a może nawet kobiete

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość123_
Dziękuję za miłe słowo :) Jak napisałem, mieszkam za granicą. Pracuje dość sporo bo 11h dziennie więc wolontariat niestety odpada, aczkolwiek jak wrócę do PL...koniecznie tam się wybiorę. Nie chodzi mi tu stricte o poznanie kobiety, ale lubię pomagać bezinteresownie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
30 lat, to życie przed Tobą! więc nie przekreślaj się, ze już wszystko Cię ominęło, tak zacznij narzekać jak dobijesz 50. A to co masz osiągnąłeś dzięki sobie i dużo osiągnąłeś, ja Ci zazdroszczę. Zacznij wychodzić do kina, na spacery, poznawaj znajomych od tych z pracy, zapisz się moze na jakiś kurs, byle mieć kontakt z nowymi i może tak poznasz tą swoje "jedyną" :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość123_
Wg mnie nie ma czego zazdrościć, nic nie osiągnąłem takiego łał. Po prostu robię swoje i tym jestem zmęczony, że poświęcam cały swój czas na obowiązki, na to co muszę zrobić, a nie na to co chciałbym. Problem taki, że tak jak napisałem wcześniej nigdy z życia nie korzystałem i patrząc na to teraz...nie wiem co znaczy skorzystać z życia i jak to zmienić? Dziwne to jest, ale prawdziwe. Nie jestem jakimś zasranym egoistą. Nie robię nikomu problemów. Nie jestem zawistny. Raczej staram się być dobrym człowiekiem, czasem nawet za dobrym a wręcz "miękką kluchą". Jak się tego wszsytkiego wyzbyć? Może nie wyzbyć, a zmienić? Nie chce zmieniać siebie samego, lubię być "dobrą" osobą, ale co zrobić żebym się poczuł szczęśliwy, spełniony? Czuję straszną pustkę w środku. Pewien brak i niedostatek i nie wiem jak to załatać...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość123_
To że ktoś nie ma pracy mi w tym nie pomaga bo i jak?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Wątpię byś pracował za granicą. ..powody dla których jest sam moznacza rozwiązać.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość123_
Ale po czy wątpisz bo nie bardzo rozumiem? Pracuję i żyje w obcym kraju od 2lat. Jestem sam bez mała całe życie. Skąd wniosek?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Przede wszystkim uwierz w siebie,, tak naprawdę. Sam piszesz, że jesteś dobrym, empatycznym człowiekiem. Skąd ta niewiara we własne umiejętności, możliwości, w to, że nie za znasz szczęścia? Ż takim nastawieniem nie poznasz nikogo wartościowego, a nawet jeśli poznasz, to przez tę niewiarę w siebie nie utrzymasz dobrej relacji. Skoro nie wierzysz w siebie, to jak uwierzysz w milosc? W to, ze ktos by Ciebie chciał ? Nawet jak się o nią potkniesz, to pójdziesz dalej, nie zauważysz jej, zajęty rozpamiętywaniem o swojej samotności. Co możesz zaoferować drugiej osobie? Smutek, zwątpienie, niewiarę. Przyznasz sam, że to mało zachęcające "atuty". Proszę, zmień nastawienie i..zawiadamiaj swoją twarz, gdy się smiejesz.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość123_
Już Ci mówię w czym mam problem. Problem mam w tym, że nie potrafię dostrzec siebie w związku. Jak to jest jak się jest młodszym i próbujesz, szukasz, poznajesz ... ja tego nie miałem. Zawsze miałem ogromny dystans do siebie, życia. Teraz dalej mam ale już nie tak duży. Rozumiem że to jest inny etap w życiu, ale jakoś mi ciężko. Jak robisz coś często to jest to normalne i nie uważasz tego jako czegoś dużego, a związek dla mnie taki właśnie jest. Jak to zmienić?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Masz problem dwojga młodych , kochających się ludzi, którzy czekają na narodziny dziecka. Ojej, czy będę dobrą mamą, tatą? Będę, bo słucham serca. Nie rozkminiaj na zaś, tylko odczuwaj , pragnij i kochaj, gdy spotkasz odpowiednią kobietę. Wiem, wiem, nie masz praktyki, ale takie rzeczy odbywają się instynktownie. Nie trać nigdy głowy (rozumu), gdy kogoś poznasz. Zwracaj uwagę na uczciwość, empatię i kulturę osobistą.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość123_
Ja to rozumiem, tylko zawsze wszsytko idzie w kierunku koleżeństwa a nie związku. Albo tak sobie wkręcam. To może być druga strona medalu...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
No to stary powiem Ci jedno...uwierz w siebie. Miałem podobną sytuację i...poznałem dziewczynę. Prawdziwie wartościową, która nie patrzy właśnie na to co napisałeś. Mam nadzieję, że się nie mylę i jest uczciwa w tej kwestii, ale jesteśmy razem blisko pół roku, więc chyba gdyby myślała inaczej niż mówi, nie bylibyśmy razem tyle czasu? Mam nadzieję, i to jest moje pytanie które kieruję do Was. A za Ciebie autorze trzymam kciuki, uda Ci się, tylko się nie zniechęcaj bo kobieta kobiecie nie jest równa ;) Pozdrawiam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×