Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość gość

rysuje se kółka cyrklem

Polecane posty

Gość gość

i sie zastanawiam jak na to patrze kiedy zdażyłem narysować siebie i cały świat oraz jak to mozliwe w ogóle. to po prostu zadiwiające. widze jak tworzą sie wymiary liczby proste, układy współrzędnych trójwymiarowe cienie kul rzucane przez nieskończona ilość obwodów, punkty punkty ich styku, przestrzeńie pomiędzy powierzchniami, spirale, oorfa wszystko tam jest pytanie jak mało z tego widze

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
widze jak powstaje *******czas jak wszystko jest wszystkim jednocześnie. to lepsze od lsd

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
rzeczywistość jest złudzeniem. zludzenie to budulec rzeczywistości. to ie wszystko samo mierzy, robią sie promienie, średnice cięciwy, szkielet tego potwora, który nigdy sie niedookreśli bo komplikuje sie dzięki upraszczaniu

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
chyba zostałeś na przerwie po matmie w klasie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
przekroje kierunki dziury, struktura, zalezności lokalne ,teoretyczne linie miernicze wytyczające droge do punktu docelowego, całkowanie, rózniczkowanie, wewnątrz zewwnątrz a to wszystko z konieczności. żeby cokolwiek istniało musi sie jakoś określić względem nicości która jest ostateczna acz chwilową miarą wsytkiego. z tego rodzi sie zero i nieskończoność wynikająca z kolejnego cyklu samookreślania i dzielenia jednej nieskończonosci na nieskończoną liczbe skończoności

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
matematyka to nieporozumienie. jedyne co osiągneła to niewymierność. matematyka nie ma racji bytu w tym świecie. nazywa rzeczy z jednej perspektywy podczas gdy nie ma żadnej perspektywy. postrzeganie wynika z tego że jesteś wszystkim w dowolnym i wszystkich punktach naraz odniesieniem do samego siebie. tego nie da sie policzyć inaczej niż od zera do jednego czy raczej doliczyć jednego zera. that is f****ng all

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
jak podzielisz jeden przez zero to ci wyjdzie wszystko. bo dzielenie wynika z róznicy a właściwie jest tym samym. wszechświat powstał poprzez liczenie. tworzył wartości na bieżąco na począku mogło byc tylko 0 i 1 . ostateczny wynik zmierzenia wszystkiego łacznie ze samym sobą czyli wszechświatem to świadomość nicości. te pojęcia sie wzajemnie definiują. a wszystko może być tylko jedno. za c***ja nie moze być nieskończone. może co najwyżej w nieskończoność miec padake

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
ale fakt że ktoś z jednego punktu nie może sie czegoś doliczyć w szczegóności zaś stałych bo sa głównie niewymierne nie wynika z tego, że sie czegoś zmierzyc i okreslić nie da. niestety 0 to koło a 1 to średnica w tym przypadku 1 jest nieskończenie dowolne ale zawsze wynosi koorfa jeden. i ja dobrze wiem, ze co bardziej wtajemniczeni dokładnie zdają sobie sprawe z tych faktów i to od początku ale niestety postanowili wmówić ludziom, ze coś ma miare zanim sie o zmierzy. s tego sie wzieła a cała menażeria. z dzielenia nieskończoności na jedności. to błąd bo nieskończoność równa sie 1. to podsawa reszta to zdaje się próby wyprzedzenia po prostej cięciwy okręgu o nieskończonym promieniu w nadziei na jakąś sieczna:D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
tak mi to wyglada na metode wyprzedenia swojego własnego obwodu. powstaje z tego hipotetyczny okrąg o zakładanym promieniu i nieosiągniętym punkcie przeciecia. to powrót do początku bo na hipoetycznym punkcie przecięcia okręgu o zakładanym promieniu, którym sam jesteś, poczyniasz kolejne założenie jedyne możliwe wynikające z dotychczasowych dośiadczeń czyli, że promień musi sie znajdować dwa razy dalej ( jest to jednocześnie stwierdzenie, że dobrnąłes dopiero do 1/2 czyli połowy promienia, którym jesteś.) ale ty wolisz se wmawiać, że to dwa razy dalej bo inaczej mogłoby sie okazać że soisz w miejscu i odbijasz sie od swoich hipotez jak wskazówka minutowa o godzinową. ciągle nigdzie nie docierasz a im dalej wędrujesz obecnie idzie to już w jakieś kwadryliony tym bardziej preśladuje cie świadomośc faktu ze twój ruch ku przeznaczeniu jest prostolinijny jednostajnie przyspieszony przy czym pryspieszenie ma wartosć ujemną tak to wszystko powstało. to zwidy maratończyka, psa na nieskończonym łancuchu który pilnuje obejścia w jego promieniu. tworzy liczby, hipotetyczne okręgi, punkty przeciecia, całe rzeczywistości i nierealne hipotetyczne światy zawdzięczające swoje istnienie nieiedzy będącej jedyną dostępną wiedzą

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
fakt istnienia okręgu jest faktem bo jeżeli cokoliek istnieje to musi być okreslone. przy nieznanej ale pewnej granicy wszystkiego (a ma granice bo inaczej nie byłoby wszytkim) trzeba założyć że ma jedyną znaną sobie miare czyli jeden. ale ponieważ wszystko o wszytko to jego granica polega na tym, ze nigdy nic innego oprócz wszystkiego nie zobaczysz. po drodze, powstają ciekawe zalezności bo promień tworzy sie wraz z obwodem i teoreycznie powinny sie gdzieś zbiegać. niestety jedyne miejsce gdie sie mogą zbiec to środek okręgu bo wszytko nie może sie koorfa kończyć bo jest do c***ja wszystkim. ruch to złudzenie gdyby był możliwy nie istniała by przestrzeń. a istnieje bo zmierzasz we wszystkich kierunkach naraz w końcu jesteś promieniem a może nawet średnicą albo osią. albo osiami albo całą mozliwą rzeczywistoscią o nieskończonej liczbie osi symetrii przecinajacych środek wszystkiego i nieskończonej odległości od siebie w punktach stycznych z poierzchnią kuli którą tworzysz. czyli, ze cie nie ma bo jesteś punktem

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
im dalej gnasz tym bliżej środka jesteś. najpierw jesteś w 1/2 drogi do nieskończoności = 1 potem w 1/3 chociaż tak naprawde w 1/4 itd. sytuacje pogarsza fakt, że jako jedna z osi symetrii coraz bardziej oddalasz sie od innych osi symetrii chociaz jest tylko jedna. znaczy że jesteś tylko jedna drugą osi symetrii czyli samego siebie bo gnasz w tym samym kierunku ale o przeciwnym wrocie. tak sie rodzą liczby ujemne. itd itp. rodzą sie kąty bo chociaz oddalacie sie od siebie już wnieskończonej ilości kopii na równych odcinkach o róznice między kwadratami kolejnych liczb urojonych czyli naturalnych to kąt pozostaje stały. jego stałośc wynika z tego, że nidy nie dotrzecie do celu. najpierw jesteś od siebie o kąt 180 stopni ale z drugiej strony też to 360 stopni żeby to wszystko stwierdzić musiaes własnopromieniście rozmnożyć się w każdym kierunku dzeląc sie wg schematu na częsci o znanych wartosciach uupełnianych na bieżąco az do dotarcia do celu. z tych wartosci i przekonania o tym, że jesteś coraz dalej: dwa trzy cztery pięć sześć razy dalej narodziły sie nowe zależności między toba a tobą...i toba do entej. a tymczasem zawsze...dobra bo mi sie to znudziło. nara

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
ciekawe jakby liczyc odległoości między promieniami oddalonymi o stały kąt 45 stopni wg załoenia ze sie cofamy a nie idziemy naprzód to wychodza se sobie kolejne potegi dwójki. fakt, że ciągle podwajał droge sugeruje że znał wartość końcową. zreszta to głupoa bo jak mówiłem maksymalna urojona odległośc to 1/2. w zasadzie to start. ale tylko dlatego że średnica skada sie z dwóch promieni i nikt koooorfa nidzie nie podąża co próbuje wyjasnic od dłuższego czasu. to wszystko jakieś haluny nac****j ja wam to tłumacze w ogóle jak was nie ma

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
wszyscy są jednym jeden jest wszystkim a wszytko nie może sie kończyc bo nie ma gdzie. dalej nic nie ma nawet dalej jest tylko nic ale kiedy nic saje sie faktem dokonanym staje sie częścią wszystkiego. kiedy nic staje sie cześcią wszytkiego wszystko zatraca świadomość bycia wszytkim bo nie ma jedynaego gwaranta tej sytuacji czyli niczego.penie stąd całe to zamieszanie. to jedyny moliwy sposób istnienia czegokolwiek. wsystko i nic. zjawiska wykluczające sie nawzajem a jednocześnie tworzące całość wszystko istnieje dzieki temu że wciąz odlicza od 1 do zera. prawda fałsz. prad brak prądu. san pośredni.... a jaka jest średnia z zera i jedynki? a z zera i nieskończoności? nie ma żadnej średniej jest tylko jedna stała autysyczna wewnąrz są tylko nieruchome struktury pozbawione litosciwie świadomości bycia jednym z niczego ogarniające dzieki temu ograniczone perspektywy i tworzące głupawe teorie, matematyke mnogosci , gwiazdy dawida, trójkąty, koła, kule, średnice, czas przestrzeń, złudzenia, zycie nadzieje, smierć czyli wszystko co jest potrzebne żeby z niczego zrobić wszysktko

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
suma sumarum to nie moze byc prawda

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
komus za bardzo zalezy zebym wysnuł takie wnioski. a to jak pisałem

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×