Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

patka69066

Pomóżcie, doradźcie

Polecane posty

Witam serdecznie. Jestem mamą dwuletniego chłopca, żyję w 6 letnim związku nieformalnym z rozwodnikiem, który jest ojcem mojego syna. Problem mój wygląda następująco... Moja znajomość z (nazwijmy go K.) K zaczęła się normalnie, nie było jakichś większych problemów, wydawał mi się normalnym człowiekiem. Jednak po dłuższym czasie, gdy się do niego wprowadziłam zaczęły się kłótnie z jego strony, zaczął mnie prowokować do wielu złych zachowań, sama przyznaję nie raz się unosiłam. Jednak często mówiłam sobie, że musimy się dotrzeć, bo dzieli nas 13 lat różnicy ( on jest o tyle starszy). Lecz kiedy zaszłam w ciążę zaczęły się schody. Zaczął mnie obrażać, wytykiwać nawet to, że nie radzę sobie z karmieniem piersią, były z jego strony chamskie żarty it itd... zaczęło się psuć. Mimo próśb i płaczu on nie potrafił się zmienić. Poświęciłam swoje życie, rodzinę, znajomych, odgrodziłam się od ludzi, by poświęcić się rodzinie. Nie poszłam do pracy, bo zostałam w domu z dzieckiem, zresztą sam na to naciskał. Na obecną chwilę mam ogromne problemy z tym człowiekiem. Powiedziałam mu, że z nami koniec. Że mam dość takiego życia, gdzie nie potrafię na niego patrzeć. No i tu zaczyna się mój problem. Nie pozwala mi od siebie odejść. Robi mi okropne wojny o każdą koleżankę, każdego kolegę uważa za kogoś z kim przyprawiam mu rogi. Z tego powodu, że siedziałam od 5 lat w domu, w czterech ścianach, w ubiegłym miesiącu dwa razy wyszłam z koleżanką na drinka. Zaznaczam, że dziecku zapewniłam opiekę, ponieważ był przy nim K. i moja mama, która specjalnie jechała na moją prośbę 300 km w jedną stronę, by pomóc przy moim synu, choć ojciec sam sobie świetnie by poradził. Uważa, że jestem złą matką, ze wogole odważyłam się wyjść. Zaznaczam, że nie palę, piję jedynie badzo mało i to tylko okazjonalnie i napewno nie w obecności dziecka. Zarzuca mi zdradę, choć nie ma powodów. Kiedy mój syn był malutki jemu zdarzyło się upić do nieprzytomności aż 3 razy i to w obecności dziecka, bardzo często wychodził na ryby, do kolegów i z tego powodu, że ja zostawałam w domu z dzieckiem problemów nie było. Syn jest 3/4 dnia ze mną codziennie ponieważ on pracuje, ja w większości roztaczam nad nim opiekę. Ma zapewnione wszystko co może mieć możliwe, dbam o niego i każdy mi to przyznaje. Jednak mam dość życia z człowiekiem, który jest zakłamany i toksyczny. On twierdzi, że ja chcąc od niego odejść, jestem egoistką i powinnam zrezygnować ze swojego szczęścia dla dobra dziecka. Ale niestety wygląda to tak, że to on chce tego związku na siłę, bo podoba mu się, że może mieć kobietę pod swoje dyktando. Nie rozumie, że dziecko będzie się gorzej wychowywało w rodzinie gdzie matka jest dręczona psychicznie przez ojca, bo on uważa, że nie robi nic złego. Robi w domu różne sceny, płacze, wyje, na kolanach klęczy i modli się w głos, mówi mi, że mnie bardzo kocha, że mi ufa i nie może beze mnie żyć. Lecz niestety codziennie jego własna rodzina mówi mi w oczy, że on wydzwania do nich i mówi im, że ja na 100% go zdradzam, że on mi nie wierzy w nic co mówię, że oni mają mi przetłumaczyć i wpłynąć na mnie, żebym do niego wróciła. Sami Państwo widzicie, że jest to człowiek zakłamany. Nie mogę powiedzieć, bo o dziecko dba, nie jest dla niego zły, dobrze go traktuje. Jednak jest na tyle toksyczny, że nie daje mi ani normalnie żyć ani normalnie odejść. Nie da się z nim dojść do ŻADNEGO kompromisu, bo co jakieś 20 minut ma zmienne nastroje, co kilka minut mówi co innego, w jednym zdaniu potrafi 5 razy zmienić decyzję. W ciągu jednej wypowiedzi potrafi mnie obrazić, wypomnieć każdy grosz, za chwilę przeprosić i obiecać, że już więcej tego nie zrobi ale nie mija godzina, dwie i znów jest to samo. Chcąc wyjechać do mojej mamy na Warmię, on również robi problemy i sceny płaczu, bo twierdzi, że ja dziecko chcę porwać, ukraść i że on mi go nie odda, bo sobie na to nie zasłużyłam. Proszę mi podpowiedzieć, co mogę zrobić, by z dzieckiem wydostać się od tego toksycznego człowieka? Nie mam na obecną chwilę pracy, ale mam gdzie iść w razie czego. Jestem odpowiedzialną mamą, nie palę, nie piję (jedynie jak pisałam bardzo mało i tylko okazjonalnie), dziecko jest zadbane z każdej strony. Wiem, że jeśli z nim zostanę moja psychika i dziecka zostanie zniszczona, a tylko on będzie szczęśliwy. Wiem, że dziecko powinno mieć oboje rodziców, ale tak toksyczna relacja nie przyniesie nic dobrego. Nie ma mowy, żebym do niego wróciła, to nawet nie wchodzi w grę, jednak on nie przyjmuje tego do świadomości i dalej robi swoje. Na obecną chwilę powiedziałam mu, że nie jesteśmy ze sobą, mieszkamy tylko razem ze względu na dziecko, bo nie chcę niepotrzebnych cyrków z jego strony. Jednak mam już tego wszystkiego serdecznie dość, proszę o poradę prawną, czy jeśli wyprowadzę się z synkiem do mojej mamy, czy on ma prawo narobić mi problemów? Zaznaczam, że poinformuję go w obecności świadka, świadków, gdzie dziecko będzie przebywało, więc tu żadne porwanie nie wchodzi w rachubę, bo nie mam zamiaru nic przed nim ukrywać, ale też nie zamierzam z nim więcej być. Nie zabraniam mu niczego, bo to też jego syn i ma równe prawa jak ja, natomiast historię z nim muszę zakończyć jak najszybciej. Nie wiem co mogę zrobić, co mi przysługuje, co mi grozi, czego powinnam unikać... Jestem w stanie dziecku zagwarantować dobre warunki, iść do pracy, w między czasie mój syn będzie miał opiekę mojej rodziny. Przypominam, nie mam z nim ślubu i to chyba jedyne szczęście jakie mnie tu spotyka. Odpowiem na każde pytanie, proszę w miarę o szybką odpowiedź. Serdecznie pozdrawiam.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Więcej napisać się nie dało?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×