Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość gość

Niemoc matek to jakaś plaga

Polecane posty

Gość gość
i ja się wcale nie dziwię ze wtedy dziecko ma swoje chumorki i histerie bo jakby miało przykład w rodzicu i oparcie i zaufanie to hy się tak nie zachowywalo. niestety przez olewanie rodzicow dziecko szybko sie uczy ze musi manifestowac swoje racje krzykiem wrzaskiem i aferą bo jak ma powiedzieć - mamo dosc juz zjadlem nie zjem tej zupy - i i tak za godzine zwymiotowal. dla mnie to było logiczne ale nie mam w zwyczaju zwracac innym rodzicom uwagi. tak samo ze zdrowiem. ich młody ciągle choruje bo robią tropik w domu mu do kąpieli. przegrzewaja ciuchami. nie ma kontaktu z innymi dziećmi ani pogoda bo jak pada to na spacer nie wyjdą bo zimno. do tego też np. ta babeczka non stop się skarzy ze ona ma tyle roboty ze nic zrobic nie moze ze sie mlody od niej nie odkleja. i tez nic w tym dziwnego nie widze skoro ciagle za nia lazi bo ona sie od niego ogania na prawo i lewo. kiedys zapytalam czy czytają razem bajeczki to mi powoedziala - a po co? mają tableta i bez przerwy puszczaja mu rozne bajki. do jedzenia, do spania, do "zabawy". bo tak łatwiej i nie mówcie mi ze to wina dziecka ze takie jest a nie inne tylko rodziców.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
autorko ze światem jest coś nie halo. kiedyś dzieci się wychowywalo a teraz się je chowa i to takim swobodnym chowem bo przecież dziecko się zestresuje, wpadnie w depresję i nie wiadomo co jeszcze. i nie mówię ze popieram kary cielesne bo nie ale sama mam porównanie. jestem starszej daty i pewne zachowania były kiedyś niedopuszczalne. był szacunek do starszych nawet do starszych kolegów i koleżanek w szkole a opiekunowie to była świętość. jakoś dzieci potrafiły usiedzieć wtedy grzecznie, bawić się same, nie przeszkadzać już nie mówiąc o biciu pluciu czy wyzywaniu rodziców bo i takie akcje ostatnio widziałam. zdarzały się jakieś ancymonki ale to był procent a nie połowa szkoły. sama jestem zdania, że dziecko ma być dorosłym posłuszne - rodzicom. przynajmniej dopóki mieszka pod ich dachem i koniec i kropka. nie mówię tu przeciez o jakichs patologiach i nadużyciach ale spotkałam się z takimi zwyczajnymi rodzinami gdzie rodzice sobie po prostu właśnie "nie radzą". kiedyś nie było dysleksji, dysgrafii, zwolnień z wfu a teraz wszystko na rękę dzieciom i potem ta granica się przeciąga no i niestety to dzieci rządzą rodzicami. a co do tej pani co pisała że dziecko jej skakało po krzesłach. to zupełnie nie istotne czy buty miało czyste czy nie po prostu takie zachowanie jest w banku nie do przyjęcia. podobnie jak widzę np jak się dzieci bawią w kościele. wy rodzice nie rozumiecie że no po prostu NIE! Trzeba wam to napisać czy wytłumaczyć? jeżeli dziecko zaczyna się nieodpowiednio zachowywać to się z takim dzieckiem wychodzi i tyle w temacie. np. są miejsca do których się dzieci nie wpuszcza i co też byś dyskutowała że przeciez twoje jest takie kochane i grzeczne? to samo jest w sądzie. to nie plac zabaw. po to są te zasady by ich przestrzegać. jeżeli na ciebie i twojego szkraba przymkną oko to zaraz im się zrobi tam przedszkole. to są tzw strefy ciszy i skupienia więc nie jest dopuszczalne skakanie po krzesłach choćby i bez butów. dotarło? i zanim ktokolwiek rzuci się na mnie z pazurami to sami wychowalismy z mężem dwójkę i jakoś sobie poradzilismy mimo różnych sytuacji i okresu nastoletniego buntu oraz ze czasy byly nie ciekawe ogólnie. i może właśnie dlatego sobie radzilusmy, że spedzalismy z naszymi dziećmi dużo czasu, dużo rozmów, były jasne zasady w domu których się przestrzegalo. tak po prostu. a co do dysleksji i dysgrafii to spędziłam z córka mnóstwo czasu na poprawnym pisaniu. czytaniu. twraz uwielnia czytać. robiłam jej dyktanda. i jakoś się nauczyła bez zaświadczeń od lekarza wiec nie piszcie ze nie jest to możliwe bo mam taki przyklad z życia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
autorko ze światem jest coś nie halo. kiedyś dzieci się wychowywalo a teraz się je chowa i to takim swobodnym chowem bo przecież dziecko się zestresuje, wpadnie w depresję i nie wiadomo co jeszcze. i nie mówię ze popieram kary cielesne bo nie ale sama mam porównanie. jestem starszej daty i pewne zachowania były kiedyś niedopuszczalne. był szacunek do starszych nawet do starszych kolegów i koleżanek w szkole a opiekunowie to była świętość. jakoś dzieci potrafiły usiedzieć wtedy grzecznie, bawić się same, nie przeszkadzać już nie mówiąc o biciu pluciu czy wyzywaniu rodziców bo i takie akcje ostatnio widziałam. zdarzały się jakieś ancymonki ale to był procent a nie połowa szkoły. sama jestem zdania, że dziecko ma być dorosłym posłuszne - rodzicom. przynajmniej dopóki mieszka pod ich dachem i koniec i kropka. nie mówię tu przeciez o jakichs patologiach i nadużyciach ale spotkałam się z takimi zwyczajnymi rodzinami gdzie rodzice sobie po prostu właśnie "nie radzą". kiedyś nie było dysleksji, dysgrafii, zwolnień z wfu a teraz wszystko na rękę dzieciom i potem ta granica się przeciąga no i niestety to dzieci rządzą rodzicami. a co do tej pani co pisała że dziecko jej skakało po krzesłach. to zupełnie nie istotne czy buty miało czyste czy nie po prostu takie zachowanie jest w banku nie do przyjęcia. podobnie jak widzę np jak się dzieci bawią w kościele. wy rodzice nie rozumiecie że no po prostu NIE! Trzeba wam to napisać czy wytłumaczyć? jeżeli dziecko zaczyna się nieodpowiednio zachowywać to się z takim dzieckiem wychodzi i tyle w temacie. np. są miejsca do których się dzieci nie wpuszcza i co też byś dyskutowała że przeciez twoje jest takie kochane i grzeczne? to samo jest w sądzie. to nie plac zabaw. po to są te zasady by ich przestrzegać. jeżeli na ciebie i twojego szkraba przymkną oko to zaraz im się zrobi tam przedszkole. to są tzw strefy ciszy i skupienia więc nie jest dopuszczalne skakanie po krzesłach choćby i bez butów. dotarło? i zanim ktokolwiek rzuci się na mnie z pazurami to sami wychowalismy z mężem dwójkę i jakoś sobie poradzilismy mimo różnych sytuacji i okresu nastoletniego buntu oraz ze czasy byly nie ciekawe ogólnie. i może właśnie dlatego sobie radzilusmy, że spedzalismy z naszymi dziećmi dużo czasu, dużo rozmów, były jasne zasady w domu których się przestrzegalo. tak po prostu. a co do dysleksji i dysgrafii to spędziłam z córka mnóstwo czasu na poprawnym pisaniu. czytaniu. twraz uwielnia czytać. robiłam jej dyktanda. i jakoś się nauczyła bez zaświadczeń od lekarza wiec nie piszcie ze nie jest to możliwe bo mam taki przyklad z życia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Tu autorka Kolejna sytuacja z wczoraj W kinie 3 mamuśki z dziećmi sześcioletnimi Pisk,wrzask,bieganina...mamuśki zajęte sobą,brak jakiejkolwiek reakcji na zachowanie dzieci... Ręce opadają

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
te dzieci sa takie przez swoich rodziców. ja często widzę jak mamy (młode zwlaszcza) siedzą z głowami w telefonach a dzieci sobie robią co chcą. poza tym jestem takiego samego zdania jak ktoś napisał wcześniej. no właśnie teraz dzieci się nie wychowuje. niedawno byłam właśnie świadkiem kiedy do kościoła przyszła para z synkiem w spacerowce. dziecku sie nudzilo i marudzil trochę. wypuscili go z wózka troche pochodzil ale byl coraz bardziej marudny wiec mamusia dala mu do zabawy autko z trylionem dźwięków jakichs pioseneczek klaksownow itp. w kościele! mnie dziecko w kościele nie przeszkadza nawet jak płacze to oczywiste ale czym sie kierowala ta matka? kościol to nie plac zabaw. i mogłabym napisac wiele podobnych hostorii. ale zwrócić sie uwagi nie da bo zaraz jest wsciek i atak. jedna pani starsza zwrocila sie do tej matki zeby dziecku zabrala ta zabawke to uslyszala ze jest stare próchno co mu wszystko przeszkadza. a przeszkadzało podejrzewam wszystkim. wiec jakie maja byc te dzieci skoro maja takich "mądrych" rodziców?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
mnie ostatnio zirytowala parka z dzieckiem w restauracji. byliśmy z żoną na takim późno popołudniowy obiedzie i 2 stoliki dalej zajęła para z może 5letnia córeczka. para była pochłonięta sobą i rozmowa a ich córka lazila po całej restauracji, zaczepiala gości, zaglądala im w talerze pytała - a co to jest? a po co? itd... i kiedy kelnerka doprowadziła dzieciaka do nich i xwróciła im uwagę żeby nie zakłócali spokoju innych gosci to sie strasznie oburzyli ze "przecież to dziecko"! nie wiem co się porobiło z tymi ludźmi naprawdę.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×