Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość gość

Zakochałam się w żonatym.

Polecane posty

Gość gość

Mam 38 lat, On 41 razem pracujemy w jednej firmie od 5 lat. To był jedyny facet w mojej pracy, którego od samego początku wręcz nie znosiłam, pomimo, że mało go znałam. Zarozumiały pyszałek, totalny mruk pesymistycznie nastawiony do świata- tak o Nim myślałam. Twarda baba, wyrachowana, milcząca i niebezpiecznie tajemnicza- tak o mnie myślał. Później wszystko się zmieniło. Po roku pracy i reorganizacji naszej firmy oraz awansie Jego i moim szef posadził Nas w jednym pokoju. Byłam tą decyzją załamana, każdy spędzony w pracy dzień był torturą. Ze względu na to aby przez 8 godzin 5 razy w tygodniu wspólnie spędzanych nie zwariować zaczęliśmy grzecznościowo coś do siebie od czasu do czasu "bąkać". I tak z dnia na dzień nawet nie zauważyliśmy jak zaczęła nam się kleić rozmowa, a wręcz świetnie się dogadywaliśmy: podobne poglądy na życie, pracę, świat, rodzinę, podobne pasje, zainteresowania, identyczne poczucie wartości. Nawet nie wiem kiedy się w nim zakochałam ale po paru miesiącach zaczęłam się łapać na tym, że kiedy był weekend bardzo brakowało mi rozmów z Nim, tęskniła i czekałam na powrót do pracy. Chociaż mi tego nie powiedział, to wiem, czuję, że On też jest we mnie zakochany i to chyba bardziej niż ja w Nim. Nasze relacje są bardzo bliskie, udajemy sami przed sobą, że to tylko i wyłącznie przyjaźń damsko- męska, nie przekroczyliśmy żadnych granic, to wszystko pomiędzy nami jest bardzo czyste. I ja i On mamy rodziny, mamy zasady, oboje jesteśmy uczciwi aż do bólu i za to chyba najbardziej się cenimy więc nie boję się, że uwikłamy się w romans albo zdradzimy fizycznie naszych partnerów ale mam ogromne wyrzuty sumienia i myślę, że On też, że duchowo zdradzamy osoby z którymi jesteśmy, jest mi z tym bardzo źle, z każdym dniem męczy mnie to coraz bardziej. Ostatnio byliśmy na firmowym 3 dniowym wyjazdowym szkoleniu, całe szkolenie przebywaliśmy razem, siedzieliśmy obok siebie, po szkoleniu przesiadywał do 22 u mnie w pokoju albo zapraszał mnie na kawę do hotelowej kawiarni, nie mogliśmy się nagadać, był uśmiechnięty i szczęśliwy jak nigdy dotąd. Zaniepokoił mnie jednak jeden szczegół, w drugim dniu szkolenia, dostałam od męża smsa o treści kocham Cię bardzo, kiedy go otworzyłam kątem oka zauważyłam jak zerknął mi na ekran telefonu, wyszedł ze szkolenia i już do końca dnia nie wrócił, potem stwierdził, że źle się poczuł, był spięty, smutny i zamyślony, podczas śniadania oznajmił, że całą noc nie zmrużył nawet oka, kiedy zapytałam z jakiego powodu.. tajemniczo odpowiedział.... rozmyślałem nad moim życiem.... Ostatnio opowiedział mi jak to stwierdził piękną historię- ona i on nie mogli być razem choć pasowali do siebie jak dwie połówki pomarańczy bo mieli rodziny, kiedy byli w podeszłym wieku On i Ona stracili swoich partnerów wtedy zamieszkali razem by spędzić ze Sobą te dni, które im jeszcze zostały. Czuję, że w takiej konstelacji oboje niedługo się wykończymy psychicznie, widzę coraz większe zaangażowanie emocjonalne z jego strony, z mojej zresztą też. Uwielbiam tą pracę, realizuję się w niej, bardzo dobrze zarabiam ale zaczęłam szukać czegoś innego, aby się od siebie oddalić, bo przebywanie razem doprowadza Nas do autodestrukcji. Nie wiem co robić? Jestem zmęczona, taka sytuacja trwa już 4,5 roku? Lena.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
4,5 roku lecicie na siebie i sie nie ******ie, stąd to napięcie, musicie przecież sprawdzić czy tam też macie dwie połówki pomarańczy ha, ha, ha

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×