Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość LostingGirl

Prośba o wsparcie duchowe

Polecane posty

Gość LostingGirl

Hej, piszę bo już nie wiem co robić. Więc tak: od około pięciu lat mocno dostaję kopniaki od życia. Wszystko zaczęło się już wcześniej, ale problemy sprzed pięciu lat są błahe w porównaniu z tymi, które zaczęły się w 2012 r. i trwają do dziś. W wiellkim skrócie: rodzice się rozwiedli w walki między sobą targając mnie, wciągnęli mnie w długi: dwa wielkie kredyty, których nie spłacają, trwa spór o dom rodzinny, nie mogę znaleźć stałej pracy, zawaliłam studia, nie potrafię dokończyć pracy magisterskiej, nie wiem czego chcę w życiu i pogubiłam się, zachorowałam na niedoczynnność tarczycy, mam problem z prawidłowym cukrem we krwi, zamieszkałam u teściów, ojciec robi jakieś przekręty, mama mówi że ma raka choć nie pokazała mi badań, należy też do czegoś w rodzaju sekty przez co odwróciła się od rodziny, babcia wpadła w pętlę zadłużeniową. Nie brzmi to dobrze, ale dla kontrastu napiszę co się zmieniło na plus: wyszłam za mąż za człowieka, którego kocham, spłaciłam jeden z długów do zera! Powinnam się z tego cieszyć, ale...nie potrafię. Nie potrafię się uspokoić, wyluzować. Jeszcze mam mnóstwo spraw do załatwienia i wyjaśnienia i jakoś powoli to ciągnę. Nie mogę napisać pracy mgr...nie mogę się zebrać, drażni mnie to ale ciągle to odkładam. Mieszkam u teściów...To bardzo dobrzy ludzie, ale ja nie umiem się u nich odnaleźć, uspokoić, poczuć jak u siebie...mam dość:( chciałabym mieć taki swój domek... ludzie powiedzcie co mam zrobić jak wyjść na prostą

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość LostingGirl
Siedzę teraz i jak już od pewnego czasu mam dudni mi tak w okolicach mostka...nie mogę spokojnie oddychać, myśli mi krążą to tu to tam...Na dźwięk głosu teściów czy nawet ich kroków reagują jakąś paniką

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość zawadiaka
Dla ciała to zacznij brać coś na uspokojenie, nie muszą być psychotropy, mogą być ziołowe, bierz też magnez, unikaj kawy, coli itp. A jak masz te bóle w mostku, to kup sobie ziołowe "krople nasercowe" bardzo szybko działają. A dla duszy, to módl się do "tego" w którego wierzysz.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
to sa poranienia duchowe ze strony ojca i matki w twoim przypadku 1. napatrzylas sie na zlo z twojego domu dlatego jestes latwym celem na wpuszczanie do siebie zniewolenia tj leku 2.muszisz pozbyc sie tego syfu ktory siedzi w tobie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Szczerze Ci wspolczuje, duzo przeszlas i mimo to starasz sie wszystko poskladac w calosc, jestes bardzo dzielna. Odizoluj sie od rodzicow bo wynika z tego, ze to toksyczni ludzie, ktorzy w ogole sie z Toba nie licza, a jedynie obarczaja swoimi problemami. Znajdz oparcie w kims bliskim, na kogo mozesz liczyć, kto Cie wesprze, wyslucha i doradzi. Nie pozostawaj sama ze swoimi zmartwieniami i problemami bo Cie w koncu wykoncza. Z tego co piszesz wnioskuje, ze juz masz silna nerwice. Moze sprobuj pojsc do lekarza pierwszego kontaktu, opisz objawy, na pewno przepisze Ci cos na uspokojenie i byc moze poczujesz sie lepiej. Jesli masz kochajacego meza i dobrych tesciow to moze znajdz w nich oparcie, porozmawiaj, wygadaj sie, zobaczysz ze dzieki temu poczujesz sie lepiej. Zycze Ci wszystkiego co najlepsze i trzymam kciuki za Ciebie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość LostingGirl
Nie potrafię się od nich odizolować. Bardzo ich kocham, tęsknię za nimi, za domem jaki mieliśmy, gdzie miałam swoje miejsce. Może nie było idealnie, ale tam byłam u siebie, mogłam się zamknąć w pokoju włączyć muzykę i odpoczywać bez poczucia winy. Teraz nie potrafię...ciągle czuję, że coś "muszę", że nie mogę odpocząć bo mam coś do zrobienia, albo że powinnam coś zrobić, bo tak wypada, albo że nie wypada nic nie robić kiedy inni coś robią. Mam dość, siebie przede wszystkim i tej sytuacji. Czuję się samotna, widzę wszystko w złych barwach. Idę ulicą i myślę, że wszyscy się patrzą i śmieją jakie mam długi. Mieszkam w małej miejscowości...tutaj wszyscy wiedzą o moich rodzicach, o długach które mam. Nietety nie wiedzą, że te długi tylko oficjalnie są moje. Czuję się gorsza. Dzięki za te wszystkie odpowiedzi. Modlę się, ale czasem jestem wściekła i zniechęcona do tego

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
pomodlę się za ciebie do Najświętszej Maryi dziś o 21:00 , pozdrawiam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×