Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość milusia Vicky

Czy ktoś był w podobnej sytuacji?

Polecane posty

Gość milusia Vicky

Mam na myśli bycie w relacji (związku), który wygląda w taki sposób: wiecie, że wzajemnie zależy Wam na sobie, kiedy jesteście ze sobą są właściwie same pozytywne emocje, radość, czułość, słodzenie sobie, żywe zainteresowanie, nie nudzicie się sobą nawzajem, wolicie siebie od innych i dobrze się rozumiecie - a równocześnie w tym związku panuje jakiś przedziwny chłód emocjonalny. Niedostatek uczuć. Tak jakby obie ze stron nie chciały lub nie potrafiły się w to do końca zaangażować. A równocześnie raczej nie widzą szansy na zbudowanie podobnej relacji z kimś innym… Strasznie to dziwne. Ja jestem właśnie w takiej sytuacji i zupełnie nie wiem co o tym myśleć.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość milusia Vicky
Zastanawiam się czy oboje nie jesteśmy w jakiś sposób zaburzeni...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Nie miałam identycznie ale widzę wspólne elementy. Była przyjaźń, potem wkradł się też seks. Obydwoje do siebie lgneliśmy, nie umieliśmy się rozstać ale niestety też popchnąć tego w stronę normalnego związku. Ja chciałam, on miał jakąś blokadę. Wydaje mi się że wynikała z piętna, jakie odcisnął na nim trudny związek rodziców. Pomógł czas, czekałam cierpliwie i starałam się stopniowo przesuwać granicę. Starałam się dać mu poczucie bezpieczeństwa, zdobyć w pełni zaufanie nie jako przyjaciółka, a osoba której może powierzyć swoje serce i nie sprawię mu bólu. Było ciężko, wiele razy już chciałam odpuścić, bo nie wiedziałam czy kiedykolwiek się uda. Na szczęście udało się. Dziś jesteśmy 3 lata po ślubie i jest wspaniale.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość milusia Vicky
Dziękuję Ci za odpowiedź. Super, że wam się ułożyło :) Z nami to jest tak, że my zaczęliśmy być razem praktycznie od pierwszego spotkania, zafascynowaliśmy się sobą - nie wiem jak to opisać, bo nigdy wcześniej nie spotkało mnie coś takiego, żeby zaskoczyło od pierwszego momentu. Z jednej strony świetnie się dogadujemy, "należymy" do siebie, a z drugiej wciąż czuję, że czegoś jest między nami za mało. Co do niego, on wychował się w niepełnej rodzinie i sądzę, że ciężko przeżył okoliczności rozstania z poprzednią dziewczyną, szczególnie, że to był początek dłuższego pasma kłopotów w jego życiu. On chyba obawia się zranienia, jakiegoś oszustwa i zostawia sobie pancerz ochronny. Ja z kolei mam taką cechę, że trochę uciekam przed bliskością w relacjach, bo bardzo boję się, że druga osoba się mną rozczaruje i trzymam go na dystans… Boję się, że żadne z nas nie będzie w stanie zdobyć się na ośmielenie tej drugiej osoby :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Masz świadome podejście do waszej relacji, więc możesz pracować nad swoją blokadą emocjonalną. Z kolei co do niego, wydaje mi się że najlepiej docierać, powoli i wytrwale. Trudno jest dotrzeć do kogoś przestraszonego, broniącego się. Nie wiem ile macie lat i czy wypada mi to mówić, ale u mnie dużo dał jednorazowy epizod ze wspólnym zażyciem mdma. Wtedy pod wpływem substancji otworzył się jakby wysypał się worek problemów i obaw, które nosił. Dowiedziałam się o wielu bolesnych sytuacjach, które przeżył co pozwoliło mi go zrozumieć, po raz pierwszy też wyznał że mnie kocha i dziękował z osobna za każdą rzecz,którą dla niego robiłam, chociaż wydawało mi się że jej nie dostrzegam. Wiem, że to bardzo niekonwencjonalne podejście, ale u nas ten ,,eskperyment'' bardzo pomógł przełamać wewnętrzne bariery

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×