Gość gość Napisano Sierpień 20, 2017 Część. Nakreślę Wam +|- moją relację z "przyjaciółką" choć naprawdę bardzo ciężko mi Ją tak nazywać. Poznałam ją na imprezie pracowników mojego narzeczonego. Jej mąż pracuje z moim, bardzo łatwo się dogadywałyśmy. Dość szybko zaczęłyśmy nazywać się przyjaciółkami. Po jakimś czasie przyznała mi się do problemów z mężem, pocieszałam jak mogłam, wysłuchiwałam, wciąż się żaliła na niego, ale pomyślałam że to hormony i zaraz po drugiej ciąży to minie. Zawsze powtarzała że my jesteśmy parą idealną (oczywiste że tak nie jest, ale my nie wywlekamy swoich problemów poza naszą dwójkę i rozwiązujemy je razem). Po jakimś czasie zupełna odmiana, tu się zaczęło chwalenie super męża (co mnie ucieszyło bo raz że nie miałam argumentów na "ratowanie" jego wizerunku w jej oczach a dwa że spodziewają się drugiego dziecka, dobrze że się dogadali), wysyłanie zdjęć jej idealnego życia, wywyższanie nawet zakupów na mieście do rangi mega wydarzenia i super czasu z rodziną. Nie jestem typem chwalipięty i wszystkie swoje miłe chwile zostawiam dla nas, a Ona mnie wręcz obrzuca każdą chwilą z jej życia urastającej do wagi najlepszych chwil w życiu. Nie zrozumcie mnie źle, bo wiem że te małe chwilę są bardzo ważne ale jak ktoś wysyła Ci zdjęcie że jest na zakupach i udaje że to najlepsze chwile z rodziną to mi ręce już opadają. Teraz sprawa dla mnie najbardziej przykra. Z przyczyn ginekologicznych nie jest łatwo zajść mi w ciążę. Mimo że wie, wciąż dopytuje dlaczego nie mam jeszcze dziecka i kiedy się za to wezmę (pomijam fakt że jestem w trakcie planowania ślubu i teraz ciąża zupełnie mi nie w głowie). Wysyła mi filmiki gdzie jej córka dopytuje i mówi o innej cioci chociaż dałam jej do zrozumienia że raczej nie do mnie te filmiki powinny być kierowane. Cieszę się na jej drugą ciążę, wysłuchuję rozmów o wszystkich badaniach, jak leżała w szpitalu upiekłam jej ciasto i pocieszałam, jak ja leżałam (sprawy ginekologiczne) nawet nie przyjechała. Mój ślub nie jest tak ważny jak jej ciąża, czasami tylko zapyta co już załatwiliśmy i na t temat się kończy. Dla ich dziecka staram się być dobrą ciocią, prezenty bez okazji, przytulam i bawię się. Zaprosiłam ich na urodziny narzeczonego - nie przyjechali bo nie mieli pieniążków na prezent, oczywiście powiedziałam że tu nie o prezent chodzi a o towarzystwo, nie zgodzili się, pojechali na wakacje. Po wakacjach się spotkaliśmy, miała to być spóźniona impreza urodzinowa tylko że w knajpce przy jedzeniu. Nie liczyłam na prezent ale na życzenia dla Niego, bo żadne w dniu urodzin mu nie złożyło, chociaż w pracy się widzieli. Nie doczekanie. Dzisiaj ich córka ma urodziny. Je zostaliśmy zaproszeni. Tylko najbliższa rodzina. Przyznam, cholernie mi przykro. Źle się z tym czuję sama przed sobą bo powinnam zrozumieć, ale nie potrafię. Dostałam już milion zdjęć i filmów małej cieszącej się na przyjazd tej drugiej cioci. Dajcie znać co robić - proszę. Ja już nie mam siły do tej sytuacji, mam ochotę zakończyć tę znajomość, nic nie wnosi w moje życie a mam wrażenie że tylko ja tu się staram o "przyjaźń". Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach