Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość Goscautorka

Smutno mi...

Polecane posty

Gość Goscautorka

Za niedługo początek roku szkolnego.. Teoretycznie powinnam na niego iść, dzień wcześniej przekopać wszystkie sukienki jakie mam, a następnego razem ze znajomymi spotkać się i najpierw się śmiać się jak zawsze, później na korytarzu spotkać resztę i iść na apele, które zawsze dla mnie były ekscytujące (nie wiem dlaczego), żeby później wrócić do domu z planem i spakować plecak... Ale to już koniec.. Już nigdy tego nie przeżyje... Z powodu mojej sytuacji musiałam iść do szkoły zaocznej, gdzie jako jedyna na całą szkołę jestem niepelnoletnia, a średnia wieku moich znajomych to 25 lat.. Mamy o czym rozmawiać, ale poza szkołą się z nimi nie spotykam mimo tego, że to są naprawdę wspaniali ludzie.. Piwa się ze mną nie napiją, bo niektórzy mają dzieci w moim wieku, a nawet starsze.. Tak bardzo chciałabym iść i przeżyć to wszystko.. Jak patrzę na znajomych z dawnych lat to zazdroszczę im tego, że są w klasie, razem, że nie muszą martwić się o to czy będą mieli co jeść... Jedyny plus tego wszystkiego to taki, że już nie muszę się wstydzić i nikt już nie pyta dlaczego ich nie zapraszam do domu.. Teraz mój rocznik w lo będzie pisał matury, ale ja bym pisała za rok (chodziłam do technikum) i to takie dziwne uczucie.. Mama tego nie rozumie, ona nawet nie chce słuchać.. Każdy z mojej rodziny uważa, że to normalne, że za niedługo będę pracować i dziwią się dlaczego jeszcze chodzę do szkoły, ale oni w moim wieku niekiedy już dzieci mieli albo po 18 nastce poszli z domu.. Mam 7 rodzeństwa i mamę, oni myślą, że tak szybko znajdę pracę.. Ja chce się uczyć! Mam ochotę stąd uciec.. Żałuję, że wróciłam do tego domu.. Byłam w domu dziecka, była policja, ale w końcu powiedziałam, że chce wrócić do domu i tego samego dnia wróciłam.. Nie wiem po co... Ja już mam dość.. Z każdym dniem chce iść do policjanta który pomógł mi nie raz... Ale to już bezsensu.. Jeszcze trochę i skończę tą 18 nastke, ale i tak dopiero w czerwcu się wyprowadze.. Tak naprawdę tylko to mnie napędzało, uczyłam sie w domu, zainteresowalam się sportem, który musiałam rzucić, informatyką (programowaniem), ale i tak to mnie boli.. Lubię być sobą i nie chce się porównywać do innych, ale chciałabym być 18 latką, która kończy szkołę, idzie dalej swoją drogą, a tymczasem ja już ją "skończyłam" rok temu.. Bo szkoła zaoczna to nie to samo, a moja szkoła w pokoju to nie to samo co klasa i przerwy.. Wiem, że przesadzam, ale pod tym kryje się sporo innych spraw.. Czuje sie jak typowa wpadka.. Mojej mamy logika.. dałam Ci życie, ale radz sobie sama.. Wychowywali mnie obcy ludzie, ludzkie historie, inspirowałam się ludźmi.. Ona nigdy nie była moim takim autorytetem... Ja już mam dość tego, że te wszystkie myśli i uczucia wracają jak popieprzony bumerang. Wierzę,że wyprowadzka pomoże, ale oprócz tego, że odetne się od domu to poza tym nic się nie zmieni.. Wierzę, że życie jest inne... I tylko to mi pozostało.. Chciałabym się uśmiechać jak kilka miesięcy temu, odzyskać tą siłę, motywacje, energię, chęci, a jedynie sport, bieganie było takim moim motorkiem, miałam biec w półmaratonie kilka dni temu,ale jedynie oglądałam zdjęcia, bo od lutego może z 3 razy biegalam.. Powód jest tak głupi, że aź śmieszny... Nie miałam tyle co jeść żeby mój bilans był unormowany a nie ujemny.. Dlatego nie ćwiczę, a i tak chudne.. To nie jest normalne.. Za miesiąc mieszkanie mamy będzie miała moja siostra (z dwójką dzieci i mężem), bo w końcu zrozumieli, że mamie ledwie starcza na rachunki a co dopiero na życie.. Teraz robią remont bo jak to siostra stwierdziła "w syfie mieszkać nie będzie", ale jakoś nie przeszkadzało im (rodzeńtwu) to, że mama piła, a ja z siostrą dwa lata starszą musieliśmy na to patrzeć i żyć w tym syfie jak to powiedziała.. Moja mama nie pije od kilku lat, kiedy ja prawie trafiłam do domu dziecka w wieku 13 lat i miałam próbę samobójczą.. A tak naprawdę w tym domu działo się tyle, że można by książkę napisać i i tak by nikt nie uwierzył.. W wieku tych 13 lat, stwierdzono i mnie depresję, ale każdy miał to w d***e.. Własna rodzina miała mnie gdzieś to dlaczego obcy ludzie mieli mi pomóc.. Boli mnie to, bo byłam dzieckiem i nie zdawałam sobie sprawy jacy oni wszyscy są fałszywi.. Nikt o mnie nie walczył, a wręcz jeszcze dobijał.. Brat mi nawet powiedział, że na pogrzeb by nie przyszedł.. Byłam miesiąc po próbie jak mi to powiedział, a od sióstr się nasluchalam, że jak mi tak źle to żebym szła się pociąć, a mama siedziała cicho.. A oni teraz mają do mnie pretensje, że im nie pomagam, nie rozumieją tego, że ja chce stanąć na własne nogi, bo nadal czasami jest kiepsko.. Już coraz rzadziej, ale nie ja mam być dla nich zawsze, ale jak i czegoś potrzebuje to oczywiście nikgo nie ma.. Potrzebowałam laptopa to siostra mnie tym przekupiła żebym podpisała papiery zrzekające się mieszkania.. oczywiście podpisze jak będę pełnoletnia, chociaż gdyby nie to gdyby ten laptop mi był mi tak potrzebny to bym rzuciła jej to w twarz..Nie zrobiła bym tego, ale przyszło mi takie coś do głowy... Ja chce żyć a nie ciągle walczyć...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Przrśpij się z tym

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Mój ulubiony troll "trzy kropki" :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość tadek niejadek
fakt, masz przesrane autorko, ale nic nie dzieje się bez powodu, jest dla ciebie jakiś plan do wykonania i twój cel to znaleźć ten plan i go wykonać, trudne początki tylko cie umocnią, dasz rade

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Współczuję. Autorko musisz mentalnie odciąć się od swojej toksycznej rodzinki.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Boję się tego co będzie.. bo jak się z tąd wyprowadze to nie wiem czy bede miała do czego wrócić, że prędzej wyląduje pod mostem niż tu wrócę.. Że już nie będę miała nawet domu rodzinnego, bo te mieszkanie jest już mojej siostry i mama ze mną mieszka u niej.. Wiem, że jutro obudzę się i dalej będę robić tak żeby uniknąć tego żebym w ogóle musiała tu wracać, ale to mnie przeraża.. bo to nie chodzi o to, że nie dam rady.. chodzi o to, że nie mogę mieć chociaż w miarę normalnej rodziny do której mogę iść.. Porozmawiać, pośmiać się, wypić herbatę, pojechać gdzieś, czy po prostu posiedzieć..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Wierzysz w Boga?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość goscautorka
21:30 Przyzwyczaiłam się do pisania trzech kropek, tobie to już odruchowo. 21:31 Też sobie to tak tłumaczę i mimo tego, że to trochę egoistyczne to czasami staje przed lustrem i patrzę sobie samej w oczy i mówię "dasz k.. radę, nie nie ma po prostu innej opcji", śmieje się, że "z ostrym p*****lnięciem wejdę w dorosłość", sorki za przekleństwa, ale to pomaga i lubię jeszcze trochę się śmiać z tego wszystkiego np teraz sobie wymyśliłam, że może i do rodziny na herbatkę mi pójdę, ale co to za problem zaciągnąć kogoś z ulicy do domu i kazać mu pić ze mną herbatkę.. No moze glupie, ale jak działa to dobrze :) 21:32 Dlatego może lepszym rozwiązaniem będzie jak wyprowadze się jakoś miesiąc/dwa po 18, a nie czekać do czerwca, bo chyba to mi lepiej zrobi.. A maturę mogę napisać nawet rok później gdybym nie wyrobila się z materiałem (sama sobie zrobiłam plan nauki itp), bo praca , ale mi to by nie przeszkadzało..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość goscautorka
21:37 Niezbyt.. Niby jestem chrześcijanką, ale i tak wiem, że jedynie mogę Bogu to powiedzieć, ale On nic z tym nie zrobi, bo tylko ja coś mogę na to poradzić. Może i w Boga wierze, ale nie wierzę w to, że On coś może zrobić za mnie, a wolę porozmawiać z kimś czy popisać.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Bóg może więcej niż Ci się wydaje. Na nim powinnaś zbudować swoją nową tożsamość. Po pierwsze może uleczyć Twoje rany i sprawić, że będziesz patrzyła na to wszystko zupełnie inaczej. Mówię to z własnego doświadczenia. Mam ojca, który gnębił mnie od dziecka. Kiedyś czułam, że w jakiś sposób mnie to określa. Polecam wykłady na YT Mikołaja Kapusty.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość goscautorka
To znowu ja i trzy kropki... Chce porozmawiać z bratem. On mieszka daleko z tąd i tak zaczęłam się zastanawiać nad tym dlaczego on mi tak powiedział w tedy. Może on nie wiedział o tym co się działo.. jest coś o czym nie chce tu pisać. Jednak boję się tej rozmowy. Jeżeli on mi powie, że wie o tym ja wyjdę z tego domu i mimo tego, że to kilka miesięcy, nie wrócę tu, ale równie dobrze może o tym nie wiedzieć.. Nie wiem czy teraz warto w ogóle zaczynać tą rozmowę.. Męczy mnie to już od miesiąca.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
znajdź prace i się usamodzielnij innaczej czeka cie przesrane życie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość goscautorka
Wiem.. I chyba dlatego daruje sobie w ogóle ruszanie tego tematu, bo zależy mi na kontakcie ze siostrzeńcami i bratanicami.. Miałabym dach nad głową na te dwa miesiące, ale to już by policja się wtrąciła, a później pogotowie opiekuńcze. Wolę chyba żyć w niewiedzy. Gdyby nie siostrzeńcy to bym zerwała z nimi wszystkimi kontakt, ale te dzieci nie są niczemu winne i kocham ich. Chce zrobić tak, żeby już dzień po urodzinach iść do pracy, a w pierwszy weekend mieć już wynajęty pokój.. Teraz bym jakoś dorobiła.. nawet na tych ulotkach, pomogłabym sąsiadom.. Cokolwiek, żeby dozbierać chociaż 1500 zł, bo tez mam rente, która automatycznie po 18 nastce przechodzi na mnie. Planowałam to od dawna. Mam już 300 zł i teraz zaczyna sie rok szkolny to znowu bede dawać korki to tez trochę grosza wpadnie i to chyba będzie najlepsze.. A jak się wyprowadze to tam gdzie mam szkołę i starszych znajomych to w razie czego mi pomogą się tam odnaleźć, chociaż znam już trochę tą miejscowość i cieszę się jak głupia jak tam jadę. Nawet teraz jak tylko pomyślę to mi się aż zachciewa wszystko robić.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość goscautorka
Myślicie, że jak tak zrobię to jeśli nawet napiszę maturę rok później to nic takiego się nie stanie? Bo wiadomo, że w tedy już praca będzie ważna, żebym mogła się utrzymać. Nauki nie oleje, ale na pewno przez pierwsze miesiące będę uczyć się mniej.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość goscautorka
To ja... No nie wierzę w to co się stało! Mama do mnie przyszła do pokoju, patrzę się na nią, a Ona zaczęła mnie prosić żebym dała jej pieniądze na głupie fajki! Nie ma prawie co jeść, a ona mnie o fajki prosi! Pieniądze które miałam odłożone.. Te 300 zł zarobilam w wakacje, a w trakcie roku szkolnego zarobiłam 1400 zł i 500 zł dołożylam do tego laptopa, resztę miałam w kopercie już odłożone, ale w czerwcu musiałam trochę wziąć na książki do nauki, a reszte oddać mamie, bo nie miała za co zapłacić jakiś rachunków i nie było nic.. Powiedziałam dobra, ale teraz już mam dość.. Nie chodzi o te pieniądze, ale Ona zrobiła to dokładnie tak... Weszła, złożyła ręce i powiedziała "proszę cię pożycz mi na papierosy, bo nie mam, a już aż mnie trzęsie".. Ja myślałam, że ona żartuje! Dałam jej 50 zł i powiedziałam żeby je trzymała i kupiła coś na jutro na obiad, a ona do mnie "a po co? Resztę sobie schowaj, 20 zł mi wystarczy".. Przepraszam za przekleństwo.. No japierdziele jak to po co?! Fajki tak, ale obiad i żeby było coś do jedzenia już nie?!!!! Miałam tych pieniędzy nie ruszać bo te 50 zł miałam na bielety, a reszte już odłożone na wynajem pokoju... Ja nie wiem co mam robić.. Dlaczego ja już niemoge mieć tego dowodu... Ją to nic nie obchodzi, że już z głodu nie mogę spać.. (ale już nie jestem głodna) Chociaż sama jestem sobie winna, bo nie potrzebnie ostatnio ćwiczyłam.. Mam dość tej sytuacji! Teraz muszę wziąć te pieniądze.. Muszę kupić chociaż buty i kilka rzeczy do szkoły, a reszta na bilety i takim oto sposobem zostaje bez odłożonych pieniędzy.. Znowu.. Mam tego dość.... Jak ja uzbzbieram na to wszystko? Mam 3 miesiące... Niby dużo, ale żadnej normalnej pracy nie dostanę.. Obwiniałam o wszystko siebie, że to moja wina, że w ogóle jak ja mogę mówić tak o własnej mamie, że powinnam się cieszyć, że w ogóle mam gdzie spać.. Ale chciałam się wcielić w jej rolę i ja bym tak nie potrafiła! Ja bym nie potrafiła znieść tego i zrobiła bym wszystko, żeby wyjść na prostą, a nie ciągle liczyć, że ktoś coś da, "pożyczy", przyniesie, zrobi... To jest chore......

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×