Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość gość

Świadectwo

Polecane posty

Gość gość

Wiem, że większość z Was weźmie mnie za wariatkę a jednak... nią nie jestem. Od dzieciństwa doświadczałam zjawisk paranormalnych. W moim domu materializowały się zazwyczaj zwierzęta. Widziałam cienie, słyszałam przeróżne odgłosy. Ciągłe koszmary od podstawówki. Gdy przyszedł okres pierwszej Komunii Świętej wszystko się uspokoiło; a potem przybrało na sile. W liceum nastąpiło apogeum. Pamiętam, że podczas pewnego snu nagle znalazłam się w starym pomieszczeniu gdzie zobaczyłam mężczyznę dobiegającego 50-tki, łysiejącego i z brzuszkiem. "Wiesz kim jestem?"-zapytał. W mojej głowie zawdzięczało jego imię (którego oczywiście nie zdradzę, możecie poszukać w Biblii). Następnego dnia miałam spotkanie z przyjaciółką. Podczas jazdy samochodem jej twarz wykrzywiła się nienaturalnie i spytała :”(Imię), mówi Ci to coś”. Przez ułamek sekundy chciałam wysiąść z samochodu i uciec, a potem z potem na twarzy odpowiedziałam ze spokojem, że nie. Jakiś czas później przyśnił mi się wspaniały sen – byłam w pałacu zawieszonym gdzieś na niebie. Było pięknie – cisza, spokój, marmurowe mury i ogromne przestrzenie. Nagle mój wzrok padł na modlącego się księdza z różańcem w ręku, który całkowicie poważny patrzył na mnie. -Wiesz, że Twoim jedynym wyjściem jest spowiedź, prawda? – spytał. Zdębiałam i całkowicie zmieszana rozejrzałam się dookoła. I wtedy zobaczyłam Anioła. W lśniącej zbroi, pięknego młodzieńca. Przez dłuższą chwilę przyglądaliśmy się sobie nawzajem. A potem się obudziłam… z prawą ręką uniesioną w górze i „coś” właśnie puściło moją rękę. Kilka dni później przystąpiłam do spowiedzi. Nie zliczę rzeczy jakie mi się przytrafiały przed tym sakramentem – słyszałam autentyczne głosy na klatce schodowej a gdy postanowiłam przeszukać pomieszczenia usłyszałam tylko „chowaj się, ona tu idzie”. Chyba nie muszę mówić, że niczego nie znalazłam. Kilka miesięcy później przechodziłam na czerwonym świetle na przejściu dla pieszych. Po prostu się zamyśliłam. W ostatnim momencie zobaczyłam samochód, który jechał wprost na mnie. To były ułamki sekund, gdy zobaczyłam ogromną, lśniącą postać z mieczem w ręku. Samochód zjechał na bok. I wtedy mnie olśniło – to był Michał Archanioł. A potem straciłam – jak myślałam – miłość mojego życia. Pod koniec naszego związku (mimo, że pochodzi z katolickiej rodziny z tradycjami) zainteresował się magią, mroczną tematyką i z obłędem w oczach stwierdził, że nie możemy być razem bo marzy o zostaniu wielką osobistością i już ma plan jak to zrobić. Puenta jest taka – możecie myśleć co chcecie, ale ja wierzę, że Bóg istnieje. Dzisiaj nie dręczą mnie już koszmary i nie mam „widzeń” ani nie słyszę obcego języka, gdy ktoś obok mnie przechodzi. Najważniejsze jest zaufanie Bogu – nawet jeżeli jesteście od Niego tak daleko, że myślicie, że jest to nie możliwe. Tak – byłam wielokrotnie badana. Tak - ludzie w moim otoczeniu też słyszeli „zwroty w nieznanym języku w moim kierunku”.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×