Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość gość

Depresja

Polecane posty

Gość gość

Cześć. Na potrzeby tego wpisu załóżmy, że mam na imię Kasia. Niedługo kończę 15 lat i co za tym idzie moja naukę w gimnazjum. Na wstępie zaznaczę, że nie mam jako takich problemów w szkole. Nikt się że mnie nie wyśmiewa, nikt mnie nie gnębi. Mam swoją grupę przyjaciół, ale jej nie mam. Ponieważ wydaje mi się, że w nikogo nie ma gdy naprawdę tego potrzebuję. Od około 3-4 miesięcy czuję się okropnie. W szkole potrafię się cieszyć i uśmiechać. Wyglądam jak najnormalniejsza nastolatka, ale prawda jest taka, że chyba właśnie tak nie jest. Gdy wrócę do domu zaszywam się w pokoju i jedyne do czego jestem zdolna to słuchanie muzyki i cichy płacz, ponieważ nie chcę aby ktokolwiek wiedział, że płaczę. Nie mam ochoty jeść, uczyć się, rozmawiać ze znajomymi, ani robić nic innego co kiedyś sprawiało mi radość. Wydaje mi się, że kluczowym momentem w którym przestało mi zależy były te wakacje gdy zdałam sobie sprawę, że osoby dla mnie bliskie nie zabiegają o kontakt ze mną. Zawsze to ja jestem inicjatorką jakichkolwiek interakcji, a gdy ja tego nie zrobię oni też nie. W ciągu dwóch miesięcy wydarzyło się wiele rzeczy które mnie w tym upewniły ale nie będę o tym opowiadać, gdyż nie o to tu chodzi. Powtarzam sobie, że nikogo nie potrzebuję ale prawda jest taka, że to oni nie potrzebują mnie. Po powrocie do szkoły ponownie jestem szczęśliwa za dnia ale gdy wrócę do domu zadaję sobie sprawę jak samotna i beznadziejna muszę być skoro mam tyle rzeczy którymi chciałabym się z kimś podzielić ale tak naprawdę nie ma nikogo z kim mogę o tym porozmawiać. Na przestrzeni 3 miesięcy z naprawdę wesołej dziewczyny stałam się wrakiem człowieka, nawet moi rodzice to dostrzegają. Zapadnięte oczodoły, blada cera, wypadające włosy i łamliwe paznokcie, a to tylko czubek góry lodowej. Ostatnio na fali filmu który obejrzałam zaczęłam myśleć, że może mnie również dotyczy temat depresji. Wczoraj po wielu próbach zebrałam się w sobie i powiedziałam o tym mojej mamie. Wyśmiała mnie i był to chyba najboleśniejszy moment mojego życia. Powiedziała, że nie ma powodów abym miała depresję, że ludzie na świecie mają prawdziwe problemy, a ja tylko wymyślam jak typowa nastolatka. Nie wiem co robić, ponieważ czuję pustkę. Nie smutek, a ogromną pustkę. Nie wiem już nawet czy podejrzenia co do mojej choroby są prawdziwe czy są moim urojeniem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Twoja mama jest niestety ignorantka. To nie jest spadek nastroju czy uzalanie sie nad soba. Depresji sie nie z jakiegos 'powodu', to jest choroba. Sklada sie na nia wiele czynnikow, psychologicznych, predyspozycyjnych i czesto fizycznych, np depresja moze byc objawem innych chorob. Mam nadzieje ze znajdziesz w swoim otoczeniu kogos madrzejszego, kto udzieli ci pomocy. Jest 21 wiek a niestety nadal istnieja takie postawy jak twoja mama.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Twoja mama bardzo złe robi. Nie ma nic gorszego niz lekceważenie, lekceważenie tego co sie widzi, a jeszcze gorsze, kiedy osoba, ktora potrzebuje pomocy otwarcie o tym mowi. Nic dziwnego, ze szukasz pomocy u rodziców, z którymi wciąż mieszkasz, zwłaszcza, ze to rodzice sa pierwszymi adresatami oznak z zewnątrz (gdyby ktos zauważył u ciebie problem, to na pewno pierwsze kroki skierowałby do nich). Depresja istnieje nawet u dzieci, także pokaz mamie ten temat i niech przeczyta co piszemy. Trzeba zapobiegać, a nie potem leczyć. Gdyby cos ci sie stało, to nie wyszliby z wyrzutów sumienia. Mam tylko prośbę - nie szukaj pocieszenia w używkach. I cos jeszcze - jestes wspaniała, a znajomi, którzy Cie olewaja, to nawet lepiej, ze teraz to sie okazało i nie ma czego żałować.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×