Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Kirlia

Trudna sytuacja w domu

Polecane posty

Witam, mam pewien problem i chciałabym poznac Wasze opinie na ten temat. A moze ktos z Was byl w podobnej sytuacji i mogłby mi doradzic co moge konkretnie zrobic w takiej sytuacji? Jednak do rzeczy, otoz chodzi o to, ze chcialabym rozstac sie z partnerem a takze wyprowadzic sie wraz z naszym wspolnym synem (9lat) od mojej niedoszlej "tesciowej" u ktorej mieszkamy. Powodem mojej decyzji jest ciagle wysluchiwanie narzekan i pretensji mojej "tesciowej". Sytuacja wyglada tak, ze aktualnie nie pracuje i to moj partner nas utrzymuje. Jednak aby choc w jakims stopniu pomóc staram sie utrzymywac porzadek w domu i wykonywac roznego rodzaju prace domowe aby odciazyc w ten sposob reszte domownikow. Zaznacze, ze mieszkam w domu wraz z tesciami i moim szwagrem. Jednak cokolwiek bym nie zrobila i tak slysze, ze jest to zrobione zle, niedokladnie i moja praca nie ma sensu. Dodam takze, ze tak na dobra sprawe nie mam w tym domu prawa glosu poniewaz na jakiekolwiek proby protestu w sytuacjach na ktore sie nie zgadzam lub mam odmienne zdanie slysze jedynie argumenty typu "Nie jestes u siebie", " A kim Ty tu jestes, ze chcesz wprowadzac swoje rzady? Nikim i rzadzic to sobie mozesz jak pojedziesz do swojej matki" itp. Nie jest to niestety jedyny problem poniewaz chodzi tu takze o wspomnianego wczesniej szwagra, ktory jako mlody chlopak mial wypadek, ktory mowiac krotko, spowodowal w konsekwencji to, ze jest w tej chwili osoba w pewnym stopniu "niepelnosprawna umysowo". Jednak nie przeszkadza mu to byc agresywnym i kilkakrotnie dochodzilo do przemocy fizycznej wobec mnie. Do takich sytuacji dochodzilo najczesciej kiedy oprocz nas nie bylo nikogo w domu a ja nie majac innego wyjscia wzywalam wtedy policje. Jednak jak sie pozniej okazywalo wedlug reszty domownikow to ja bylam winna bo niepotrzebnie go czyms sprowokowalam i powinnam uwazac na to co mowie bo przeciez wiem, ze jest chory i ze latwo jest go urazic (a powodem i pretekstem mogloby byc chociazby to, ze skorzystalam ze wspolnej kuchni wlasnie wtedy kiedy akurat moj "szwagier" chcial cos tam akurat zrobic) a oprocz tego tesciowie byli na mnie obrazeni, za to ze wezwalam policje bo "pozniej ludzie beda gadac" i stwierdzali, ze przysparzam im samych klopotow. Niestety, na pomoc partnera nie moge w jakikolwiek sposob liczyc poniewaz pracuje jako kierowca ciezarowki i pratycznie nie ma go w domu a nawet kiedy przyjezdza (sa to najczesciej 2-3 dni odpoczynku po tygodniowej trasie) nic nie robi w tej sytuacji poniewaz dla niego wazniejsze jest zdanie i wola jego matki. Czasami jest mi naprawde ciezko i nie chcac zyc dalej w ten sposob, chcialabym jak najszybciej sie wyprowadzic i rozpoczac nowe zycie wraz z synem. Jednak tu pojawia sie kolejny problem bo juz nie raz slyszalam od rodziny mojego partnera ze skoro nie mam pracy to nie uda mi sie zapewnic synowi odpowiednich warunkow i dzieki temu , jesli zdecyduje sie wyprowadzic i zabrac dziecko, to oni z latwoscia pozbawia mnie praw do opieki i po prostu mi go odbiora. W zwiazku z tym chcialabym sie dowiedziec czy naprawde maja szanse odebrac mi dziecko z tego powodu? Chcialabym takze dodac, ze chce jak najszybciej podjac prace jednak obawiam sie kolejnych "gróźb" ze strony rodziny mojego partnera, poniewaz juz wielokrotnie uslyszalam, ze nawet jesli jakims cudem znajde mieszkanie do wynajecia oraz stala prace to dzieki temu, ze kiedy teoretycznie bylabym w pracy, dziecko pozostawaloby bez opieki, poniewaz nie mialabym z kim zostawic syna, i to bylby kolejny argument przemawiajacy za tym, zeby pozbawic mnie praw do opieki nad dzieckiem. Nie wiem co mam zrobic w takiej sytuacji bo strasznie sie boje mozliwosci odebrania mi synka, dlatego zwracam sie do Was o jakies rady i opinie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Dokladnie leniu smierdzacy - spieprzaj do roboty, wynies sie na swoje i daj ludziom zyc spokojnie w ich wlasnym domu!!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Pojscie do pracy przez pania nie bedzie powodem do odebrania syna pani. W czasie gdy bedzie pani pracowac dziecko ma miec zapewniona opieke oczywiscie. Zeby nie bylo sytuacji ze samo w domu jest bo to zadziala przeciwko pani. Babka dziecka nie jest tu strona devydujaca.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mortifer
Dziewięć lat syn, a Ty pewnie przy kompie, pies czeka na Pana aż wróci do domu, a Ty masz ochotę gdzieś pójść. Te pomaganie w domu to raczej kłamstwo. Wiem to po własnej siostrze. Chcesz zmieniać ale nie dokładać się do czynszu i opłat. Pewnie nienawidzisz partnera, bo stoi po stronie matki? NORMALNE. To jest w każdym domu, gdzie on/ona odwraca córkę/syna przeciwko rodzinie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Nie odbiorą ci go. Żaden sąd nie da im opieki nad dzieckiem, gdyż w ich domu przebywa osoba chora psychicznie i agresywna. Pójdziesz do pracy, dziecko do szkoły i są przecież świetlice w szkołach. Zawsze można załatwić coś takiego po lekcjach.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Czytajac nadeslane odpowiedzi, chcialabym zaznaczyc, ze jak najbardziej i jak najszybciej chce "wyniesc sie na swoje" jak to ktos bardzo ladnie okreslil, poniewaz kazdy by chyba na tym skorzystał, ja i syn mielibysmy spokoj, nie muszac obawiac sie kazdego dnia kolejnych upokorzen a pozostali mogliby "zyc spokojnie w swoim wlasnym domu". Jak dla mnie nasza wyprowadzka bylaby dobrym rozwiazaniem dla obu stron wiec nie rozumiem uporu i checi, zeby za wszelka cene pozbawic mnie opieki nad dzieckiem. A co do opieki nad synem w czasie kiedy ja bylabym w pracy to oczywiscie swietlica szkolna jest bardzo dobrym pomyslem i bralam to pod uwage w pierwszej kolejnosci. Jednak praca do ktorej planuje pojsc ma dwie zmiany i druga zmiana konczy sie o godzinie 22.00 a swietlica szkolna czynna jest do godziny 17.30. Oczywiscie na pewno pojawia sie zdania, ze "trzeba sobie w takim razie poszukac pracy na jedna zmiane, zeby miec czas dla dziecka"i choc bardzo bym chciala pogodzic te kwestie to jednak w praktyce nie zawsze jest to takie łatwe jakby sie moglo wydawac. A mi na ta chwile bardzo zalezy na pracy i jest to moim priorytetem aby moc utrzymac siebie i syna. I chodzi mi wlasnie o fakt, ze nawet po powrocie do domu syn bylby przez te kilka godzin sam. To wlasnie martwi mnie najbardziej bo tez nie chcialabym zostawiac go na taki czas samego. Nie tylko z tego powodu, ze moze byc to wykorzystane przeciwko mnie jako zaniedbanie dziecka i argument przemawiajacy za tym zeby mi go odebrac ale tez dlatego, ze choc syn ma juz 9 lat i jest juz dosc samodzielny to nadal jest dzieckiem i z pewnymi sprawami jednak sobie nie poradzi i nie moge od niego wymagac pewnych rzeczy. Dlatego chcialabym zapytac jakie szanse mam na to aby sad jednak nie pozbawil mnie praw do dziecka.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Wladze rodzicielska mozna ograniczyć, zawiesic lub calkiem jej pozbawic. Zeby doszlo do tej trzeciej opcji trzeba sie naprawde postarac brzydko mowiac. A pani kolezanka jakas lub lub ktos z rodziny nie mogliby sie zajac dzieckiem na czas pani nieobecnosci?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Syn ma 9 lat więc nic nie stoi na przeszkodzie, żeby po lekcjach pobył na świetlicy, a godzinę czy dwie sam może w domu posiedzieć nic sie nie stanie. Musisz iść do pracy jak najprędzej. Inaczej wykończą Cie psychicznie. Jak czytam takie historie cieszę się, że jestem starą panną :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×