Gość gość Napisano Styczeń 31, 2018 Zaczęło sie gdy mialam 5/6 lat, dokładnie pamiętam co wtedy pomyślałam: "moje serce kiedyś pęknie" i tak pęka do dziś. To już 18 lat. Nie chcę żyć na tym świecie i codziennie modlę się o koniec. Przez rodzinę straciłam dom i tułam się wynajmując coraz to gorsze dziury. Nie mam swojego miejsca na ziemii. Na edukację nigdy nie było nikogo stać. Teraz tyram po 13 godzin dziennie sypiając po 4-5 żeby w ogóle przeżyć. Były facet zostawił mnie z długami ktore będę spłacać przez lata. Czuję, ze moj obecny związek się niedługo sypnie, chyba nie pasujemy do siebie. Leczyłam się pół roku na nerwicę i depresję wyniesioną z poprzedniego obozu pracy gdzie mobbing był codziennością. Jestem przewrażliwiona. Nie mam szans na własne mieszkanie, na własne życie. Patrzę jak codziennie wszyscy jak robaki i pachoły biegamy do tych obozów pracy za marne grosze. Jesteśmy wykorzystywani na każdym kroku, a niektórzy niewolnicy nawet bronią swoich panów zwanych pracodawcami. Mało kto to widzi, ludzie są tak ślepi i są na każde polecenie swoich władców. Nie stać mnie na własną działalność, chociaż to moje marzenie. W głebi duszy chciałabym się uczyć, rozwijać, ale sytuacja finansowa mi na to nie pozwala. Czy da się żyć w tym świecie tak, aby być wolnym i szczęśliwym? Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach